06-13-2022, 12:52 AM
Tak sobie myślę, że jeśli stan paznokci ma jakikolwiek związek czy z niklem, czy z molibdenem, to za kilka tygodni powinno to być dobrze widoczne. Ba, jeśli one w ogóle wpływają mocno na paznokcie, a ja zaburzę ich poziom, to powinno być widać w postaci jakieś zmiany, która będzie się powoli przesuwać do przodu, w miarę wzrostu paznokcia. Takie zmiany mają swoją nazwę w medycynie, widać je na przykład u osób na chemioterapii, podanie leku na jakiś czas mocno zaburza procesy wzrostu płytki paznokciowej i robi się taka poprzeczna fałdka.
Oczywiście pod warunkiem, że to co mam, to faktycznie molibden.
To jest bardzo kuszące, jakby miało się okazać, że zaburzenia czy nerwicowe, czy depresyjne mają swoje źródło w niskim lub wysokim poziomie jakiejś egzotycznej substancji. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale wolno chyba mieć marzenia?
Tylko tu wyniki są tak sprzeczne, że można podejrzewać wymyślanie ich przez małe uczelnie i naukowców, to dość powszechna praktyka żeby zdobyć punkty za publikację
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5366181/
dwa razy wyższy poziom manganu u osób z depresją, w porównaniu do średniej populacji
https://bmcpsychiatry.biomedcentral.com/...018-1685-z
trzy razy niższy poziom manganu u osób z depresją, w porównaniu do średniej populacji
Oczywiście jest możliwość, że faktycznie we krwi mają akurat 3 razy mniej, a we włosach czy paznokciach 2 razy więcej (bo to badano), ale coś nie bardzo chce mi się w to wierzyć.
https://www.karger.com/Article/Abstract/129657
tu rzucili szaloną tezę, że depresja bierze się z niedoboru... rubidu. I to wcale nie jest takie głupie, jako że rubid jest dość powszechny w organizmie człowieka, jest go kilka razy (!) więcej, niż miedzi.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11532118/
tu zasugerowano, że u pacjentów z niewydolnością nerek znakomita część przypadków depresji to właśnie niedobór rubidu
https://www.jstage.jst.go.jp/article/brt...3_203/_pdf
tu sztucznie wywołany niedobór rubidu u zwierząt totalnie rozwalił im gospodarkę hormonalną, co prawda jakoś żyły, ale na przykład prawie każda ciąża kończyła się poronieniem.
https://www.jacc.org/doi/10.1016/j.jcmg.2019.07.008
tu coś o rubidzie wspominają, ale jako o metodzie pomiarowej, niemniej artykuł bardzo ciekawy, bo dotyczy właśnie zmian na paznokciach, czyli rozszerzenia naczynek krwionośnych.
Nawet myślałem, czy sobie nie wypróbować rubidu, w końcu to dość popularny pierwiastek, ale jak zobaczyłem jakie są ceny, to zwątpiłem
W badaniu wyżej sugerują, że salami jest doskonałym źródłem rubidu, aż sprawdziłem, jeśli wierzyć temu źródłu, jest to 0,2 mg na 100 gramów
https://books.google.pl/books?id=HQWvyVW...mi&f=false
Popatrzmy tutaj
https://www.jstage.jst.go.jp/article/jrr...3_158/_pdf
spożycie rubidu w Japonii to jakieś 2 mg dziennie, czyli gdyby zjeść kilogram salami, byłoby to mniej więcej tyle, ile dziennie zjada Japończyk. Innymi słowy, bzdura z tym salami jako głównym źródłem rubidu.
Nie no, 300 zł na pewno nie wydam na jakiś rubid, który w badaniach miał LEKKIE działanie pozytywne przy depresji i na tym się badania kończą. Ale zostawię wpis jako ciekawostkę.
Oczywiście pod warunkiem, że to co mam, to faktycznie molibden.
To jest bardzo kuszące, jakby miało się okazać, że zaburzenia czy nerwicowe, czy depresyjne mają swoje źródło w niskim lub wysokim poziomie jakiejś egzotycznej substancji. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale wolno chyba mieć marzenia?
Tylko tu wyniki są tak sprzeczne, że można podejrzewać wymyślanie ich przez małe uczelnie i naukowców, to dość powszechna praktyka żeby zdobyć punkty za publikację
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5366181/
dwa razy wyższy poziom manganu u osób z depresją, w porównaniu do średniej populacji
https://bmcpsychiatry.biomedcentral.com/...018-1685-z
trzy razy niższy poziom manganu u osób z depresją, w porównaniu do średniej populacji
Oczywiście jest możliwość, że faktycznie we krwi mają akurat 3 razy mniej, a we włosach czy paznokciach 2 razy więcej (bo to badano), ale coś nie bardzo chce mi się w to wierzyć.
https://www.karger.com/Article/Abstract/129657
tu rzucili szaloną tezę, że depresja bierze się z niedoboru... rubidu. I to wcale nie jest takie głupie, jako że rubid jest dość powszechny w organizmie człowieka, jest go kilka razy (!) więcej, niż miedzi.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11532118/
tu zasugerowano, że u pacjentów z niewydolnością nerek znakomita część przypadków depresji to właśnie niedobór rubidu
https://www.jstage.jst.go.jp/article/brt...3_203/_pdf
tu sztucznie wywołany niedobór rubidu u zwierząt totalnie rozwalił im gospodarkę hormonalną, co prawda jakoś żyły, ale na przykład prawie każda ciąża kończyła się poronieniem.
https://www.jacc.org/doi/10.1016/j.jcmg.2019.07.008
tu coś o rubidzie wspominają, ale jako o metodzie pomiarowej, niemniej artykuł bardzo ciekawy, bo dotyczy właśnie zmian na paznokciach, czyli rozszerzenia naczynek krwionośnych.
Nawet myślałem, czy sobie nie wypróbować rubidu, w końcu to dość popularny pierwiastek, ale jak zobaczyłem jakie są ceny, to zwątpiłem

W badaniu wyżej sugerują, że salami jest doskonałym źródłem rubidu, aż sprawdziłem, jeśli wierzyć temu źródłu, jest to 0,2 mg na 100 gramów
https://books.google.pl/books?id=HQWvyVW...mi&f=false
Popatrzmy tutaj
https://www.jstage.jst.go.jp/article/jrr...3_158/_pdf
spożycie rubidu w Japonii to jakieś 2 mg dziennie, czyli gdyby zjeść kilogram salami, byłoby to mniej więcej tyle, ile dziennie zjada Japończyk. Innymi słowy, bzdura z tym salami jako głównym źródłem rubidu.
Nie no, 300 zł na pewno nie wydam na jakiś rubid, który w badaniach miał LEKKIE działanie pozytywne przy depresji i na tym się badania kończą. Ale zostawię wpis jako ciekawostkę.



