06-04-2022, 04:44 PM
Jeszcze o molibdenie
Podejrzewa się, że jego nadmiar może być czynnikiem rozwoju stwardnienia rozsianego
Z drugiej strony, obszary, gdzie jest go w glebie i w wodzie najwięcej, są enklawami długowieczności. Jest też bardzo wyraźna zależność między jego poziomem a ryzykiem zachorowania na raka przełyku.
Praktycznie nie ma badań nad jego poziomem w różnych chorobach, ale wiadomo, że niedobór powoduje wzrost stężenia miedzi we krwi, a także spadek poziomu kwasu moczowego. W zaburzeniach neuro, takich jak nerwice i depresje, mocno rośnie miedź, a spada właśnie kwas moczowy. Nie są to wyraźnie duże spadki, ale są, do tego stopnia, że proponuje się jego pomiary jako część diagnostyki, w tym także ryzyka samobójstw.
https://academic.oup.com/ajcn/article-ab...m=fulltext
tu przykład genialnego wręcz wnioskowania lekarzy, zbadali poziomy różnych substancji w moczu i we krwi pacjenta, na tej podstawie określili, że problem leży w przemianach siarczynów w siarczany, a także w jednym z elementów syntezy kwasu moczowego. Określili, które dokładnie enzymy odpowiadają za te konkretnie przemiany, zobaczyli, że wymagają właśnie molibdenu do prawidłowego działania, podali pacjentowi wlew z molibdenem, w kilka dni był zdrowy, a już wpadł w śpiączkę. Czytając o takich wyczynach człowiek wpada w kompleksy.
To pokazuje też, jak niekiedy cholernie skomplikowane potrafią być problemy zdrowotne i jak naiwne jest podejście "dej pan supla który mi na wszystko pomoże".
Kurcze, molibden jest proponowany jako lek zbijający poziom miedzi, co mogłoby pomagać w nerwicy lękowej.Jakiś gość leczył tym astmę, a tu wlewami między innymi z tego pierwiastka praktycznie to wyleczyli
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC420479/
Ale i tak najbardziej interesujące są jego potencjalne związki z nowotworami, a konkretnie z tym, że może przed niektórymi chronić. No i długowieczność, ale to też się z tym wiąże.
Zobaczymy, zrobiłem roztwór z tego czegoś, co miałem w szafie, może to molibden, może nie, dawki są tak małe, że nawet jak to arszenik, nic mi nie będzie.
Podejrzewa się, że jego nadmiar może być czynnikiem rozwoju stwardnienia rozsianego
Z drugiej strony, obszary, gdzie jest go w glebie i w wodzie najwięcej, są enklawami długowieczności. Jest też bardzo wyraźna zależność między jego poziomem a ryzykiem zachorowania na raka przełyku.
Praktycznie nie ma badań nad jego poziomem w różnych chorobach, ale wiadomo, że niedobór powoduje wzrost stężenia miedzi we krwi, a także spadek poziomu kwasu moczowego. W zaburzeniach neuro, takich jak nerwice i depresje, mocno rośnie miedź, a spada właśnie kwas moczowy. Nie są to wyraźnie duże spadki, ale są, do tego stopnia, że proponuje się jego pomiary jako część diagnostyki, w tym także ryzyka samobójstw.
https://academic.oup.com/ajcn/article-ab...m=fulltext
tu przykład genialnego wręcz wnioskowania lekarzy, zbadali poziomy różnych substancji w moczu i we krwi pacjenta, na tej podstawie określili, że problem leży w przemianach siarczynów w siarczany, a także w jednym z elementów syntezy kwasu moczowego. Określili, które dokładnie enzymy odpowiadają za te konkretnie przemiany, zobaczyli, że wymagają właśnie molibdenu do prawidłowego działania, podali pacjentowi wlew z molibdenem, w kilka dni był zdrowy, a już wpadł w śpiączkę. Czytając o takich wyczynach człowiek wpada w kompleksy.
To pokazuje też, jak niekiedy cholernie skomplikowane potrafią być problemy zdrowotne i jak naiwne jest podejście "dej pan supla który mi na wszystko pomoże".
Kurcze, molibden jest proponowany jako lek zbijający poziom miedzi, co mogłoby pomagać w nerwicy lękowej.Jakiś gość leczył tym astmę, a tu wlewami między innymi z tego pierwiastka praktycznie to wyleczyli
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC420479/
Ale i tak najbardziej interesujące są jego potencjalne związki z nowotworami, a konkretnie z tym, że może przed niektórymi chronić. No i długowieczność, ale to też się z tym wiąże.
Zobaczymy, zrobiłem roztwór z tego czegoś, co miałem w szafie, może to molibden, może nie, dawki są tak małe, że nawet jak to arszenik, nic mi nie będzie.



