04-30-2022, 02:21 PM
Witam,
Obserwuję to forum od kilku lat. Byłem tutaj kiedyś po innym nickiem z powodu nerwicy lękowej, którą udało mi się wyleczyć dzięki poradom Tomakina. Było to mniej więcej na przełomie 2015 i 2016 roku. Gdy doszedłem do siebie zapomniałem o forum. Może wpadałem tylko raz na jakiś czas zobaczyć co ciekawego napisze Tomakin. No dobrze ale do rzeczy:
Mam takie mniej więcej takie same objawy jak Ty, ale może najpierw opiszę jak to się stało:
Grudzień. A. D 2019
Wszystko git. Żyje sobie normalnie. W wiadomościach zaczęli już wtedy gadać o covidzie, ale nie przejmuje się tym zbytnio. Nagle się przeziębiłem. Typowe objawy: gorączka, zmęczenie, katar itp. itd
Po tym przeziębieniu kiedy się wyleczyłem pojawiły się dziwne objawy : podwyższone tętno, drgawki, zmęczenie, sen nie dający odpoczynku wszystko szczególnie z rana.
Co więc robię? Przypominam sobie, że w internecie mam takiego specjalistę Tomakina. Wchodzę i opisuje cały problem. Tomakin podejrzewa tężyczkę. Sugeruje niedobór wapnia. (Wcześniej zacząłem brać trochę magnez w dużych dawkach. Myślałem wtedy, że im więcej tym lepiej. No i faktycznie stan się lekko poprawił, ale o jakieś może 15-20%) Po poradach Tomakina przestaje brać magnez i biorę wapń... Po tygodniu dosłownie w pewnym momencie zmiata mnie z nóg... Potężne zmęczenie, duże duszności, drgawki, lęki po przebudzeniu ...wszystko naraz. Mało mnie pogotowie nie zabrało. Leżałem jakieś 2 tygodnie w łóżku. Przez ten czas brałem magnez i wróciłem do punktu wyjścia.
I tak trwało to przez rok. Brałem magnez 400mg witaminę D 2000, witaminę B complex 4 tabl. (tej zarejestrowanej jako lek) Próbowałem też różne seleny, żelazo, witaminę B12, cynk, kwasy omega 3, tryptofan, inozytol + cholina. Nic to nie pomagało a im więcej brałem suplementów na raz to było tylko gorzej. W pewnym momencie na chwilę zmniejszyłem dawki magnezu i witaminy D i stał się przełom bo po kilku dniach spałem lepiej i obudziłem się w miarę normalnie. Jednak po kilku dniach efekt zanikł i wręcz się pogorszylo znów. Zauważylem też, że troszkę pomagał sam cynk. Efekt nie był jakiś spektakularny ale miałem wrażenie że wstawałem nieco bardziej rześki.
I tak minął A.D 2020
Praktycznie cały czas z drobnymi przerwami brałem sam magnez w dawce 400mg. Niczego więcej nie brałem, a jeśli już to poprostu próbowałem na tydzień jakiś suplement żeby sprawdzić czy pomoże z tych napisanych u góry i znów wracałem do magnezu, który mnie nie wyleczył jednak powodował że za dnia mogłem jako tako funkcjonować. I teraz będzie najciekawsze - nagle pod koniec 2020 roku. Praktycznie równo rok od pojawienia się objawów zacząłem zdrowieć... Nie mam pojęcia dlaczego i jak. Przez kilka dobrych dni wstawałem i czułem się coraz lepiej, aż nagle znowu zachorowałem na grypę lub przeziębienie. Leżałem tydzień - objawy wróciły a ja wróciłem do punktu wyjścia.
Rok 2021 mijał. Ja dalej brałem magnez. Próbowałem ćwiczeń oddechowych, medytacji, również ćwiczeń na siłowni. Nic nie pomogło a nawet się pogorszylo bo byłem jeszcze bardziej zmęczony. Pod koniec 2021 w listopadzie złapałem covid. 2 tygodnie gorączki, brak węchu, smaku, nudności jednak duszności nie miałem (tzn. nie pogorszylo mi się) przebyłem covid. Byłem totalnie zmęczony, ale jakoś znów wróciłem do punktu wyjścia. Żyję i tak wszystko dalej trwa do chwili obecnej.
A teraz opiszę moje objawy zarówno te które były i te które zniknęły.
- zasypiam dobrze, ale sen nie daje jakby pełnego odpoczynku a rano budzę się z podwyższonym tętnem czasem niemal 100 uderzeń na min. Nie mam wogóle siły wstać i czuje się jakbym rozładował kilka wagonów z węglem poprzedniego dnia. Muszę leżeć z jakąś godzinę lub dwie dopiero wtedy mogę w miarę wstać. Mogę również zerwać się z łóżka wcześniej ale wymaga to niesamowitego wysiłku.
-potem w ciągu dnia często mam lekką duszność, nie zawsze ale głównie wtedy kiedy się nie wyśpię - wtedy to już wogóle jest masakra. Ta jedna nieprzespana noc powoduje, że cały dzień lub nawet 2 jestem senny i bezsilny. Nie mogę nawet przekręcić się z boku na bok w łóżku.
- śnią mi się często koszmary jak ktoś chce mnie zabić lub jak umieram np. Ktoś do mnie strzela z broni palnej i upadam. Rano jak się budzę z tym przyspieszonym tętnem to czuje się jakbym dalej był w tym śnie i czuje strach że mogę zginąć, tylko to nie jest tak, że ja się boję tylko to wygląda tak jakby to mój mózg się bał, albo kazał mi się bać. Mija po jakiejś godzinę ( Na dzień dzisiejszy ten objaw zniknął)
- podwyższone tętno podczas leżenia i szybszy oddech.
- poza tym w ciągu dnia jest w miarę dobrze. Mogę w miarę normalnie funkcjonować. Jednak mam problemy z pamięcią krótkotrwałą. Pracuje jako taksówkarz. Dyspozytorka mówi adres a ja za 10 sekund nie pamiętam adresu
Nie jest tak zawsze są dni że zapamiętuje niby normalnie ale nie tak jak było wcześniej.
- strzelanie w stawach też mam. Głownie w łokciach i barkach.
- drgawki, szczególnie z rana drgało mi całe ciało jakbym miał Parkinsona (objaw na dzień dzisiejszy zniknął)
- obrzęki na nogach. Zauważylem dziwne siniaki na nogach tworzące się z niewiadomych przyczyn skóra w tym miejscu robiła się ciemniejsza lekko zielona z fioletowymi żyłkami. Tak jakbyście się gdzies uderzyli (objaw na dzień dzisiejszy zniknął)
- bóle w klatce piersiowej. Boli mnie praktycznie cała klatka piersiowa w okolicach tego dołka pomiędzy płucami. Praktycznie cały czas w różnych miejscach w okolicy tego dołka. Najbardziej rano
- skakanie mięśni. Takie dziwne skakanie skóry po cały ciele, a to na ręku a to na plecach, a to na brzuchu itp.
- suchość oczu. Nie wiem czy to powiązane, ale z razem z tymi objawami pojawiła mi się suchość oczu i szybsze wysychanie oka
-podwójne widzenie. Kiedy coś czytam mam wrażenie, że tekst jakby rozmywał się na różne strony. Nie mocno ale lekko szczególnie wtedy kiedy czytam coś białego na czarnym tle (mam 32 lata) nigdy nie było problemów ze wzrokiem choć to może wiek
I to chyba było by na tyle. Ostatnio brałem witaminę E + 25000 Wit A
Też ni nie pomogło. Byłem już tak wkurzony moim stanem że aż straciłem na chwilę zmysły i zacząłem brać po 10 000 witaminy D co położyło mnie do łóżka i znowu leżę bez siły. Pewnie wapń poszedł do góry. Już biorę magnez żeby to zbić
I żebyście nie pomyśleli, że to wszystko nerwica czy coś - jestem raczej pozytywnie nastawiony do życia. W pracy żartuję z kolegami, puszczam sobie ulubioną muzykę, śpiewam. Nawet czasem pytają czy ja czegoś nie ćpam
, ale nie wiedzą z czym tak naprawdę się zmagam. To pojawiło się samo. Niezależnie odemnie i bez jakiegokolwiek stresu.
Nice, powiedz proszę czy Twoje objawy są chociaż trochę podobne do moich?
I najważniejsze pytanie: Czy możliwe że miałem covid w już w grudniu 2019 roku??
Zamierzam zrobić badania za jakiś czas w kierunku tężyczki. Powiedzcie czy oprócz tych badań poniżej powinienem zbadać coś jeszcze?
- Morfologia krwi + OB
- magnez
- potas
- wapń
- chlorki
- fosfor
- poziom witaminy D
- TSH
- FT3
- FT4
- parathormon
- ferrytyna
- glukoza na czczo
- poziom insuliny we krwi
- poziom cholesterolu
- poziom wydalania magnezu z moczu
- poziom witaminy B12
- poziom kortyzolu
Obserwuję to forum od kilku lat. Byłem tutaj kiedyś po innym nickiem z powodu nerwicy lękowej, którą udało mi się wyleczyć dzięki poradom Tomakina. Było to mniej więcej na przełomie 2015 i 2016 roku. Gdy doszedłem do siebie zapomniałem o forum. Może wpadałem tylko raz na jakiś czas zobaczyć co ciekawego napisze Tomakin. No dobrze ale do rzeczy:
Mam takie mniej więcej takie same objawy jak Ty, ale może najpierw opiszę jak to się stało:
Grudzień. A. D 2019
Wszystko git. Żyje sobie normalnie. W wiadomościach zaczęli już wtedy gadać o covidzie, ale nie przejmuje się tym zbytnio. Nagle się przeziębiłem. Typowe objawy: gorączka, zmęczenie, katar itp. itd
Po tym przeziębieniu kiedy się wyleczyłem pojawiły się dziwne objawy : podwyższone tętno, drgawki, zmęczenie, sen nie dający odpoczynku wszystko szczególnie z rana.
Co więc robię? Przypominam sobie, że w internecie mam takiego specjalistę Tomakina. Wchodzę i opisuje cały problem. Tomakin podejrzewa tężyczkę. Sugeruje niedobór wapnia. (Wcześniej zacząłem brać trochę magnez w dużych dawkach. Myślałem wtedy, że im więcej tym lepiej. No i faktycznie stan się lekko poprawił, ale o jakieś może 15-20%) Po poradach Tomakina przestaje brać magnez i biorę wapń... Po tygodniu dosłownie w pewnym momencie zmiata mnie z nóg... Potężne zmęczenie, duże duszności, drgawki, lęki po przebudzeniu ...wszystko naraz. Mało mnie pogotowie nie zabrało. Leżałem jakieś 2 tygodnie w łóżku. Przez ten czas brałem magnez i wróciłem do punktu wyjścia.
I tak trwało to przez rok. Brałem magnez 400mg witaminę D 2000, witaminę B complex 4 tabl. (tej zarejestrowanej jako lek) Próbowałem też różne seleny, żelazo, witaminę B12, cynk, kwasy omega 3, tryptofan, inozytol + cholina. Nic to nie pomagało a im więcej brałem suplementów na raz to było tylko gorzej. W pewnym momencie na chwilę zmniejszyłem dawki magnezu i witaminy D i stał się przełom bo po kilku dniach spałem lepiej i obudziłem się w miarę normalnie. Jednak po kilku dniach efekt zanikł i wręcz się pogorszylo znów. Zauważylem też, że troszkę pomagał sam cynk. Efekt nie był jakiś spektakularny ale miałem wrażenie że wstawałem nieco bardziej rześki.
I tak minął A.D 2020
Praktycznie cały czas z drobnymi przerwami brałem sam magnez w dawce 400mg. Niczego więcej nie brałem, a jeśli już to poprostu próbowałem na tydzień jakiś suplement żeby sprawdzić czy pomoże z tych napisanych u góry i znów wracałem do magnezu, który mnie nie wyleczył jednak powodował że za dnia mogłem jako tako funkcjonować. I teraz będzie najciekawsze - nagle pod koniec 2020 roku. Praktycznie równo rok od pojawienia się objawów zacząłem zdrowieć... Nie mam pojęcia dlaczego i jak. Przez kilka dobrych dni wstawałem i czułem się coraz lepiej, aż nagle znowu zachorowałem na grypę lub przeziębienie. Leżałem tydzień - objawy wróciły a ja wróciłem do punktu wyjścia.
Rok 2021 mijał. Ja dalej brałem magnez. Próbowałem ćwiczeń oddechowych, medytacji, również ćwiczeń na siłowni. Nic nie pomogło a nawet się pogorszylo bo byłem jeszcze bardziej zmęczony. Pod koniec 2021 w listopadzie złapałem covid. 2 tygodnie gorączki, brak węchu, smaku, nudności jednak duszności nie miałem (tzn. nie pogorszylo mi się) przebyłem covid. Byłem totalnie zmęczony, ale jakoś znów wróciłem do punktu wyjścia. Żyję i tak wszystko dalej trwa do chwili obecnej.
A teraz opiszę moje objawy zarówno te które były i te które zniknęły.
- zasypiam dobrze, ale sen nie daje jakby pełnego odpoczynku a rano budzę się z podwyższonym tętnem czasem niemal 100 uderzeń na min. Nie mam wogóle siły wstać i czuje się jakbym rozładował kilka wagonów z węglem poprzedniego dnia. Muszę leżeć z jakąś godzinę lub dwie dopiero wtedy mogę w miarę wstać. Mogę również zerwać się z łóżka wcześniej ale wymaga to niesamowitego wysiłku.
-potem w ciągu dnia często mam lekką duszność, nie zawsze ale głównie wtedy kiedy się nie wyśpię - wtedy to już wogóle jest masakra. Ta jedna nieprzespana noc powoduje, że cały dzień lub nawet 2 jestem senny i bezsilny. Nie mogę nawet przekręcić się z boku na bok w łóżku.
- śnią mi się często koszmary jak ktoś chce mnie zabić lub jak umieram np. Ktoś do mnie strzela z broni palnej i upadam. Rano jak się budzę z tym przyspieszonym tętnem to czuje się jakbym dalej był w tym śnie i czuje strach że mogę zginąć, tylko to nie jest tak, że ja się boję tylko to wygląda tak jakby to mój mózg się bał, albo kazał mi się bać. Mija po jakiejś godzinę ( Na dzień dzisiejszy ten objaw zniknął)
- podwyższone tętno podczas leżenia i szybszy oddech.
- poza tym w ciągu dnia jest w miarę dobrze. Mogę w miarę normalnie funkcjonować. Jednak mam problemy z pamięcią krótkotrwałą. Pracuje jako taksówkarz. Dyspozytorka mówi adres a ja za 10 sekund nie pamiętam adresu
Nie jest tak zawsze są dni że zapamiętuje niby normalnie ale nie tak jak było wcześniej.- strzelanie w stawach też mam. Głownie w łokciach i barkach.
- drgawki, szczególnie z rana drgało mi całe ciało jakbym miał Parkinsona (objaw na dzień dzisiejszy zniknął)
- obrzęki na nogach. Zauważylem dziwne siniaki na nogach tworzące się z niewiadomych przyczyn skóra w tym miejscu robiła się ciemniejsza lekko zielona z fioletowymi żyłkami. Tak jakbyście się gdzies uderzyli (objaw na dzień dzisiejszy zniknął)
- bóle w klatce piersiowej. Boli mnie praktycznie cała klatka piersiowa w okolicach tego dołka pomiędzy płucami. Praktycznie cały czas w różnych miejscach w okolicy tego dołka. Najbardziej rano
- skakanie mięśni. Takie dziwne skakanie skóry po cały ciele, a to na ręku a to na plecach, a to na brzuchu itp.
- suchość oczu. Nie wiem czy to powiązane, ale z razem z tymi objawami pojawiła mi się suchość oczu i szybsze wysychanie oka
-podwójne widzenie. Kiedy coś czytam mam wrażenie, że tekst jakby rozmywał się na różne strony. Nie mocno ale lekko szczególnie wtedy kiedy czytam coś białego na czarnym tle (mam 32 lata) nigdy nie było problemów ze wzrokiem choć to może wiek
I to chyba było by na tyle. Ostatnio brałem witaminę E + 25000 Wit A
Też ni nie pomogło. Byłem już tak wkurzony moim stanem że aż straciłem na chwilę zmysły i zacząłem brać po 10 000 witaminy D co położyło mnie do łóżka i znowu leżę bez siły. Pewnie wapń poszedł do góry. Już biorę magnez żeby to zbić
I żebyście nie pomyśleli, że to wszystko nerwica czy coś - jestem raczej pozytywnie nastawiony do życia. W pracy żartuję z kolegami, puszczam sobie ulubioną muzykę, śpiewam. Nawet czasem pytają czy ja czegoś nie ćpam
, ale nie wiedzą z czym tak naprawdę się zmagam. To pojawiło się samo. Niezależnie odemnie i bez jakiegokolwiek stresu. Nice, powiedz proszę czy Twoje objawy są chociaż trochę podobne do moich?
I najważniejsze pytanie: Czy możliwe że miałem covid w już w grudniu 2019 roku??
Zamierzam zrobić badania za jakiś czas w kierunku tężyczki. Powiedzcie czy oprócz tych badań poniżej powinienem zbadać coś jeszcze?
- Morfologia krwi + OB
- magnez
- potas
- wapń
- chlorki
- fosfor
- poziom witaminy D
- TSH
- FT3
- FT4
- parathormon
- ferrytyna
- glukoza na czczo
- poziom insuliny we krwi
- poziom cholesterolu
- poziom wydalania magnezu z moczu
- poziom witaminy B12
- poziom kortyzolu



