Skóra dalej zupełnie inna w dotyku, coś z tego co biorę musi wpływać na poziom wydzielania łoju. Na pewno nie MCT, bo to zapominam brać. Może kwas alfa liponowy, może karnityna, której też biorę teraz bardzo dużo (wykorzystuję fakt synergii z alfa liponowym), ona blokuje nadmiar akcji hormonów tarczycy, jeśli miałem ją za mocno rozbujaną, to mogło jakoś wpłynąć. Albo po prostu odpalił się przywspółczulny, który odpowiada za procesy nawilżania i natłuszczania naskórka.
Dla mnie to jest o tyle ważne, że podejrzewam tu jakiś przełom, odnoszę wrażenie, że miałem skórę o wiele zbyt suchą i teraz się poprawiła w stronę "normalności". Według części naukowców, te dziwne prążki, które pojawiły mi się na paznokciach, wynikają właśnie ze zbytniego przesuszenia skóry, ale nie z braku wody, tylko odpowiednich kwasów tłuszczowych. Jeśli to to, za kilka tygodni powinno to być ładnie widoczne w zmianie struktury powierzchni paznokcia, na razie to wszystko rośnie i jest pod skórką, efekty tego, co się robi, widać z kilkutygodniowym opóźnieniem.
Może wysycenie organizmu A i / lub E sprawiło, że dopiero teraz zadziałały rzeczy, które wcześniej co prawda brałem, ale nie mogły nic dać, bo były spalane w nadmiarze wolnych rodników? Bo alfa liponowy brałem nie raz, ale nigdy nie było po nim takiego czegoś.
Póki co kontynuuję co robiłem ostatnio
- 1200 mg ALA, rano 600, potem 2 razy po 300
- karnityna, 2-3 tabletki razem z ALA, 1 rano i po 1/2 z pozostałymi porcjami albo po 1 porcji z każdą porcją ALA
- Q10, 100 mg
- BCAA i lizyna, niewielka dawka rano
- E (odstawiłem ją, ale teraz wracam)
- cysteina
- cytrynian potasu
- niewielkie dawki żelaza przed snem
- B1 + czasem B complex
I tyle, trochę jeszcze cynku dorzucę, trochę D3, trochę wapnia, ale to raczej w granicach 100% zapotrzebowania, bez sensacji. Strontu więcej biorę, ale on powinien działać tak samo jak wapń wszędzie poza kośćmi i zębami, a w sumie w diecie mam pewnie tego wapnia + strontu nawet mniej, niż przeciętny człowiek, nawet jeśli doliczę suplementy.
A, jeszcze olej z ogórecznika biorę, ale to też łyżeczka co kilka dni, na pewno nie wpłynęłoby nagle, teraz tak szybko i tak mocno. Ale też jest opcja, że dopiero wysycenie organizmu tym olejem sprawiło, że jakaś inna rzecz mogła zadziałać jak trzeba.
Dla mnie to jest o tyle ważne, że podejrzewam tu jakiś przełom, odnoszę wrażenie, że miałem skórę o wiele zbyt suchą i teraz się poprawiła w stronę "normalności". Według części naukowców, te dziwne prążki, które pojawiły mi się na paznokciach, wynikają właśnie ze zbytniego przesuszenia skóry, ale nie z braku wody, tylko odpowiednich kwasów tłuszczowych. Jeśli to to, za kilka tygodni powinno to być ładnie widoczne w zmianie struktury powierzchni paznokcia, na razie to wszystko rośnie i jest pod skórką, efekty tego, co się robi, widać z kilkutygodniowym opóźnieniem.
Może wysycenie organizmu A i / lub E sprawiło, że dopiero teraz zadziałały rzeczy, które wcześniej co prawda brałem, ale nie mogły nic dać, bo były spalane w nadmiarze wolnych rodników? Bo alfa liponowy brałem nie raz, ale nigdy nie było po nim takiego czegoś.
Póki co kontynuuję co robiłem ostatnio
- 1200 mg ALA, rano 600, potem 2 razy po 300
- karnityna, 2-3 tabletki razem z ALA, 1 rano i po 1/2 z pozostałymi porcjami albo po 1 porcji z każdą porcją ALA
- Q10, 100 mg
- BCAA i lizyna, niewielka dawka rano
- E (odstawiłem ją, ale teraz wracam)
- cysteina
- cytrynian potasu
- niewielkie dawki żelaza przed snem
- B1 + czasem B complex
I tyle, trochę jeszcze cynku dorzucę, trochę D3, trochę wapnia, ale to raczej w granicach 100% zapotrzebowania, bez sensacji. Strontu więcej biorę, ale on powinien działać tak samo jak wapń wszędzie poza kośćmi i zębami, a w sumie w diecie mam pewnie tego wapnia + strontu nawet mniej, niż przeciętny człowiek, nawet jeśli doliczę suplementy.
A, jeszcze olej z ogórecznika biorę, ale to też łyżeczka co kilka dni, na pewno nie wpłynęłoby nagle, teraz tak szybko i tak mocno. Ale też jest opcja, że dopiero wysycenie organizmu tym olejem sprawiło, że jakaś inna rzecz mogła zadziałać jak trzeba.



