Wracam do beta alaniny i obserwuję, czy będą znowu objawy jak przy poprzednich podejściach, mogące świadczyć o wypłukaniu tauryny. To nie bardzo wydaje się w ogóle możliwe, gdyż beta alanina w takich dawkach jakie brałem po prostu nie ma prawa wywołać takiego niedoboru, ale za każdym razem jak ją brałem to miałem coś jakby "czkawkę serca", co zresztą mam czasami od zawsze, ale po betce się mocno nasilało. Biorę tak, jak się powinno, czyli duża porcja, po której jest wiele mniejszych. Zwykła duża porcja w ogóle się nie przyswaja, jeśli jest jedna w ciągu dnia, trzeba tak rozbijać. Zresztą... jeśli będzie taki objaw, to wiadomo już, w którą stronę szukać, bo jeśli takie coś się pojawia po tak delikatnym suplemencie, to organizm musi być na jakiejś granicy.
Czyli obecnie wygląda to tak:
Regularnie:
- luteina + zeaksantyna, 1 tabletka
- cytrynian potasu (wcześniej był chlorek)
- ze względów ogólnozdrowotnych, czasem łyżeczka oleju z ogórecznika, czasem miseczka mielonego, lekko uprażonego siemienia.
Od kilku dni:
- lizyna + BCAA, kilka razy dziennie
- magnez 150-200 mg (miało być regularnie ale oczywiście nie było, zawsze zapominałem)
Od dziś:
- cynk kilka razy dziennie małe porcje
- beta alanina tak, jak się powinno brać
- b complex, którą też powinienem brać regularnie, ale też oczywiście zapominam, ona jest konieczna do przyswojenia BCAA, lizyny i cynku. Jeśli zamierzam brać ich większe dawki to tyle B complex, ile jest w diecie, może nie wystarczyć
Miałem brać chondroitynę, ale oczywiście to kolejna rzecz, o której zapominałem.
Wapń... no sam nie wiem, brać go czy nie. Staram się to ułożyć pod kątem zgrania się ze sobą wszystkich rzeczy, tak, żeby stanowiły jakąś spójną całość, były zestawem. Jeśli coś biorę, to dokładam wszystko, co z tym współgra, na przykład do wysokich dawek witaminy A dokładam cynk, do wysokich dawek aminokwasów też cynk i witaminy z grupy B. Wapń w obecności lizyny przyswaja się nawet kilka razy mocniej i boję się, że może go być po prostu zbyt dużo, nawet gdy wezmę tylko np 400 mg. Z drugiej strony, w obu przypadkach poprawy z przeszłości wapń był obecny. Eh, dorzucę małe dawki.
Cały czas biorę też olej MCT, ale tak małe dawki, że to może nie mieć żadnego znaczenia, w badaniach brali tego na kilkadziesiąt nawet procent zapotrzebowania kalorycznego, ja przy dobrym układzie wyciągam 1-2%. Po większych mam rozwolnienia i to takie, że można na tron nie zdążyć. Cały czas w kawie niewielkie dawki inuliny, tu z kolei przekroczenie minimalnej dawki powoduje mocne gazy, to też może nie mieć znaczenia bo tego jest za mało, by wpłynęło na prace jelit.
O, jeszcze betainę miałem brać. No oczywiście, też zapomniałem.
Wpływ tego wszystkiego na wygląd paznokci - zerowy
Wpływ na zdrowie, samopoczucie, cokolwiek - zerowy, nie licząc rozwolnień po MCT czy gazów po inulinie. Nie wiem, jak z samopoczuciem, bo to subiektywna sprawa i może się zmieniać w zależności chociażby od tego, czy mnie ktoś zdenerwuje w życiu rodzinnym czy zawodowym. Miałem te okresy pobudzenia i stanów lękowych po czymś, ale to minęło i mogło nie mieć nic wspólnego z suplami, takie rzeczy pojawiają się same z siebie, albo wywołane stresem w życiu. Po wysokich dawkach witaminy A miałem jakby odczucie nadwrażliwości i świądu skóry, co jest objawem delikatnego zatrucia, dlatego też zresztą ją odstawiłem.
Można by się spodziewać, że takie dawki witamin czy minerałów w JAKIKOLWIEK sposób wpłyną na człowieka, a tu nic. Jakbym cukierki jadł.
A, no tak, nadciśnienia się pozbyłem, chociaż dalej nie jest idealne, ale odkąd zrobiłem te wszystkie terapie, ani razu nie było w wartościach niebezpiecznych. No ale to coś, o czym bym nie wiedział, jakbym tego nie mierzył aparatem.
Czyli obecnie wygląda to tak:
Regularnie:
- luteina + zeaksantyna, 1 tabletka
- cytrynian potasu (wcześniej był chlorek)
- ze względów ogólnozdrowotnych, czasem łyżeczka oleju z ogórecznika, czasem miseczka mielonego, lekko uprażonego siemienia.
Od kilku dni:
- lizyna + BCAA, kilka razy dziennie
- magnez 150-200 mg (miało być regularnie ale oczywiście nie było, zawsze zapominałem)
Od dziś:
- cynk kilka razy dziennie małe porcje
- beta alanina tak, jak się powinno brać
- b complex, którą też powinienem brać regularnie, ale też oczywiście zapominam, ona jest konieczna do przyswojenia BCAA, lizyny i cynku. Jeśli zamierzam brać ich większe dawki to tyle B complex, ile jest w diecie, może nie wystarczyć
Miałem brać chondroitynę, ale oczywiście to kolejna rzecz, o której zapominałem.
Wapń... no sam nie wiem, brać go czy nie. Staram się to ułożyć pod kątem zgrania się ze sobą wszystkich rzeczy, tak, żeby stanowiły jakąś spójną całość, były zestawem. Jeśli coś biorę, to dokładam wszystko, co z tym współgra, na przykład do wysokich dawek witaminy A dokładam cynk, do wysokich dawek aminokwasów też cynk i witaminy z grupy B. Wapń w obecności lizyny przyswaja się nawet kilka razy mocniej i boję się, że może go być po prostu zbyt dużo, nawet gdy wezmę tylko np 400 mg. Z drugiej strony, w obu przypadkach poprawy z przeszłości wapń był obecny. Eh, dorzucę małe dawki.
Cały czas biorę też olej MCT, ale tak małe dawki, że to może nie mieć żadnego znaczenia, w badaniach brali tego na kilkadziesiąt nawet procent zapotrzebowania kalorycznego, ja przy dobrym układzie wyciągam 1-2%. Po większych mam rozwolnienia i to takie, że można na tron nie zdążyć. Cały czas w kawie niewielkie dawki inuliny, tu z kolei przekroczenie minimalnej dawki powoduje mocne gazy, to też może nie mieć znaczenia bo tego jest za mało, by wpłynęło na prace jelit.
O, jeszcze betainę miałem brać. No oczywiście, też zapomniałem.
Wpływ tego wszystkiego na wygląd paznokci - zerowy
Wpływ na zdrowie, samopoczucie, cokolwiek - zerowy, nie licząc rozwolnień po MCT czy gazów po inulinie. Nie wiem, jak z samopoczuciem, bo to subiektywna sprawa i może się zmieniać w zależności chociażby od tego, czy mnie ktoś zdenerwuje w życiu rodzinnym czy zawodowym. Miałem te okresy pobudzenia i stanów lękowych po czymś, ale to minęło i mogło nie mieć nic wspólnego z suplami, takie rzeczy pojawiają się same z siebie, albo wywołane stresem w życiu. Po wysokich dawkach witaminy A miałem jakby odczucie nadwrażliwości i świądu skóry, co jest objawem delikatnego zatrucia, dlatego też zresztą ją odstawiłem.
Można by się spodziewać, że takie dawki witamin czy minerałów w JAKIKOLWIEK sposób wpłyną na człowieka, a tu nic. Jakbym cukierki jadł.
A, no tak, nadciśnienia się pozbyłem, chociaż dalej nie jest idealne, ale odkąd zrobiłem te wszystkie terapie, ani razu nie było w wartościach niebezpiecznych. No ale to coś, o czym bym nie wiedział, jakbym tego nie mierzył aparatem.



