https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17900981/
Z tym całym zespołem niespokojnych nóg to mogło być trochę jak ze stwardnieniem rozsianym, podobny mechanizm, brak odpowiedniej metylacji sprawia, że zaburzona jest gospodarka żelazem. Ale tu jak sprawdzili, to poziom homocysteiny, która jest wskaźnikiem przebiegu procesów metylacyjnych, był taki sam u chorych i u zdrowych
Z drugiej strony, pacjenci ze stwardnieniem rozsianym też nie mają homocysteiny jakoś mocno podniesionej
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16421120/
Ale gdy dostali suplementy, które miały tę metylację naprawić już konkretnie w mózgu, to po prostu wyzdrowieli
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16729250/
a tu z kolei kwas foliowy niwelował objawy zespołu
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17604457/
Tak się zastanawiałem, czemu miałem pogorszenie objawów zespołu po tych wszystkich suplach, nawet doszedłem wtedy do wniosku, że może mi kwasu foliowego brakować, pisałem o tym parę tygodni temu. Może i miałem wtedy rację, może to się zazębia z grupami metylowymi, odpaliły się w organizmie mechanizmy, które były przez długi czas wyłączone z powodu na przykład nadmiernego stężenia wolnych rodników, albo zbyt niskiego poziomu witaminy A? Odpalenie tych mechanizmów błyskawicznie zużyło zapas grup metylowych?
Trochę by się zgadzało, bo całkowicie wyciszyłem zespół potasem, a potem wrócił, gdy zacząłem brać te nowe suplementy. Wypadałoby by więc jednak wziąć trochę betainy i zwiększyć kwas foliowy. Jak ostatnio robiłem porządki to jeszcze starą fiolkę znalazłem z jego metylowaną wersją, kilkanaście tabletek tylko ale to powinno wystarczyć.
(jeszcze żelazo jest powiązane z zespołem, ale je biorę regularnie w niewielkich dawkach)
Z tym całym zespołem niespokojnych nóg to mogło być trochę jak ze stwardnieniem rozsianym, podobny mechanizm, brak odpowiedniej metylacji sprawia, że zaburzona jest gospodarka żelazem. Ale tu jak sprawdzili, to poziom homocysteiny, która jest wskaźnikiem przebiegu procesów metylacyjnych, był taki sam u chorych i u zdrowych
Z drugiej strony, pacjenci ze stwardnieniem rozsianym też nie mają homocysteiny jakoś mocno podniesionej
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16421120/
Ale gdy dostali suplementy, które miały tę metylację naprawić już konkretnie w mózgu, to po prostu wyzdrowieli
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16729250/
a tu z kolei kwas foliowy niwelował objawy zespołu
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17604457/
Tak się zastanawiałem, czemu miałem pogorszenie objawów zespołu po tych wszystkich suplach, nawet doszedłem wtedy do wniosku, że może mi kwasu foliowego brakować, pisałem o tym parę tygodni temu. Może i miałem wtedy rację, może to się zazębia z grupami metylowymi, odpaliły się w organizmie mechanizmy, które były przez długi czas wyłączone z powodu na przykład nadmiernego stężenia wolnych rodników, albo zbyt niskiego poziomu witaminy A? Odpalenie tych mechanizmów błyskawicznie zużyło zapas grup metylowych?
Trochę by się zgadzało, bo całkowicie wyciszyłem zespół potasem, a potem wrócił, gdy zacząłem brać te nowe suplementy. Wypadałoby by więc jednak wziąć trochę betainy i zwiększyć kwas foliowy. Jak ostatnio robiłem porządki to jeszcze starą fiolkę znalazłem z jego metylowaną wersją, kilkanaście tabletek tylko ale to powinno wystarczyć.
(jeszcze żelazo jest powiązane z zespołem, ale je biorę regularnie w niewielkich dawkach)



