Google wszędzie mi teraz reklamy oleju z czarnuszki wyświetla 
Mielona na świeżo ma tak samo paskudny smak, nie wiem, kupowana w sklepie osiedlowym i mielona była dobra, kupowana na kilogramy już nie. Może jakieś przeziębienie mnie łapie albo covid, smak tracę? Gardło mnie po niej trochę bolało. Może ta ze sklepu była pozbawiona substancji aktywnych, jakoś nie wiem, przesuszona? Inny podgatunek?
Mam dwie kumpele ultra antyszczepionkowe, w ogóle covid to plandemia i reszta tych bredni. Jednej facebook jakoś miesiąc temu skasował wszystkie 12 kont i zabrania założyć kolejne, druga ostatnią wiadomość jaką wysłała to było "nie mogę oddychać".
Jeszcze mi melatonina została do sprawdzenia, tu ciekawostka
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21793915/
w nadciśnieniu żyły wrotnej (to, czego konsekwencją jest objaw Terry'ego według części naukowców) melatonina powstrzymywała przechodzenie bakterii i rozsiewanie ich po organizmie.
https://www.hindawi.com/journals/grp/2012/510764/
ale tu z kolei melatonina była wykrywana w 5 razy większym stężeniu u chorych niż u osób zdrowych.
Nie daje mi spokoju ten objaw Terry'ego, dlaczego tak często widziałem go u wegetarian i wegan? To wygląda tak, jakby miał jakiś związek jednak z niedożywieniem. Może aminokwasy?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...4-0016.pdf
Lizyna 234 -> 186
Leucyna 165 -> 69
Izoleucyna 88 -> 53
Walina 237 -> 122
Takie wyniki były w marskości powiązanej z alkoholizmem
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC4705437/
u wegetarian i wegan poziom we krwi był zbliżony (lekko obniżony), ale spożycie prawie 2 razy niższe.
Czy jest jakaś hipotetyczna możliwość, że to przez to? Czy moja paskudna dieta przez ostatnie lata mogła mieć jakiś wpływ? Jeśli czasami nawet połowę kalorii miałem z cukru, to kto wie? Ale z drugiej strony, tyle razy brałem odżywki białkowe, że to powinno się wyrównać. A może właśnie nie, może odżywki zalewają jelita innymi aminokwasami, blokując przejście tych rozgałęzionych?
Czy jest sens kupowania kolejnego suplementu? BCAA mam jakieś 15 tabletek jeszcze. Porcja na 20 dni to jakieś 25 zł. Hmm, zobaczę, czy jest w markecie, i tak właśnie tam się wybieram. Zdaje się, że sprzedawali w listkach luzem, może jest jakaś okazja cenowa. W proszku to jest o wiele tańsze, ale raz kiedyś już próbowałem jeść proszek i no... wolę dopłacić do tabletek.
BCAA przydałoby się z uwagi chociażby na to, że na siłce znowu próbuję się bawić.
/edit w jednym jajku jest 1,5 grama BCAA, musiałbym z 10 dziennie jeść rozbite na 3 porcje, żeby z jajek mieć tyle, ile mieli w badaniach wszystkożercy + mała górka. To już lepiej BCAA kupić, taniej i zdrowiej wyjdzie.
No i może jakoś tak być, że rozgałęzione, te których brakuje w marskości, jakoś nie przyswajają się / nie metabolizują gdy jest wysoki stres oksydacyjny. Albo gdy brakuje powiedzmy witaminy A. Albo z jakiegoś innego powodu, który też może łączyć się z tym, co robiłem z obłączkami.

Mielona na świeżo ma tak samo paskudny smak, nie wiem, kupowana w sklepie osiedlowym i mielona była dobra, kupowana na kilogramy już nie. Może jakieś przeziębienie mnie łapie albo covid, smak tracę? Gardło mnie po niej trochę bolało. Może ta ze sklepu była pozbawiona substancji aktywnych, jakoś nie wiem, przesuszona? Inny podgatunek?
Mam dwie kumpele ultra antyszczepionkowe, w ogóle covid to plandemia i reszta tych bredni. Jednej facebook jakoś miesiąc temu skasował wszystkie 12 kont i zabrania założyć kolejne, druga ostatnią wiadomość jaką wysłała to było "nie mogę oddychać".
Jeszcze mi melatonina została do sprawdzenia, tu ciekawostka
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21793915/
w nadciśnieniu żyły wrotnej (to, czego konsekwencją jest objaw Terry'ego według części naukowców) melatonina powstrzymywała przechodzenie bakterii i rozsiewanie ich po organizmie.
https://www.hindawi.com/journals/grp/2012/510764/
ale tu z kolei melatonina była wykrywana w 5 razy większym stężeniu u chorych niż u osób zdrowych.
Nie daje mi spokoju ten objaw Terry'ego, dlaczego tak często widziałem go u wegetarian i wegan? To wygląda tak, jakby miał jakiś związek jednak z niedożywieniem. Może aminokwasy?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...4-0016.pdf
Lizyna 234 -> 186
Leucyna 165 -> 69
Izoleucyna 88 -> 53
Walina 237 -> 122
Takie wyniki były w marskości powiązanej z alkoholizmem
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC4705437/
u wegetarian i wegan poziom we krwi był zbliżony (lekko obniżony), ale spożycie prawie 2 razy niższe.
Czy jest jakaś hipotetyczna możliwość, że to przez to? Czy moja paskudna dieta przez ostatnie lata mogła mieć jakiś wpływ? Jeśli czasami nawet połowę kalorii miałem z cukru, to kto wie? Ale z drugiej strony, tyle razy brałem odżywki białkowe, że to powinno się wyrównać. A może właśnie nie, może odżywki zalewają jelita innymi aminokwasami, blokując przejście tych rozgałęzionych?
Czy jest sens kupowania kolejnego suplementu? BCAA mam jakieś 15 tabletek jeszcze. Porcja na 20 dni to jakieś 25 zł. Hmm, zobaczę, czy jest w markecie, i tak właśnie tam się wybieram. Zdaje się, że sprzedawali w listkach luzem, może jest jakaś okazja cenowa. W proszku to jest o wiele tańsze, ale raz kiedyś już próbowałem jeść proszek i no... wolę dopłacić do tabletek.
BCAA przydałoby się z uwagi chociażby na to, że na siłce znowu próbuję się bawić.
/edit w jednym jajku jest 1,5 grama BCAA, musiałbym z 10 dziennie jeść rozbite na 3 porcje, żeby z jajek mieć tyle, ile mieli w badaniach wszystkożercy + mała górka. To już lepiej BCAA kupić, taniej i zdrowiej wyjdzie.
No i może jakoś tak być, że rozgałęzione, te których brakuje w marskości, jakoś nie przyswajają się / nie metabolizują gdy jest wysoki stres oksydacyjny. Albo gdy brakuje powiedzmy witaminy A. Albo z jakiegoś innego powodu, który też może łączyć się z tym, co robiłem z obłączkami.



