02-04-2022, 04:50 PM
Jestem pewien, że to kwestia nie tyle tego, ile wapnia / magnezu ma się w diecie, ale tego, jak jest regulowany ich poziom we wnętrzu komórek. Ale tu kończą się proste rzeczy i zaczynają schody, bo czynników, które mogą na to wpływać, są dziesiątki. Może to kwestia witaminy A, może stresu oksydacyjnego, ale może też być coś kompletnie z czapy, np efekt zbyt szybkiego oddychania, co zmienia pH krwi. No i to, że u różnych osób mogą być kompletnie różne przyczyny.
Testuję na sobie, próbuję, może w końcu wpadnę na jakąś złotą kombinację. Ale też może być tak, że mój problem bierze się z czegoś co dotyczy tylko mnie, może mam rozwaloną tarczycę, może nadmierną produkcję serotoniny przez ten niezłośliwy guz który podobno czasem się u ludzi rozwija i zalewa nią organizm, może jeszcze coś innego, Dwa razy już miałem mega silną poprawę, więc liczę, że jednak to coś, czemu można przeciwdziałać "naturalnie", ale jest ryzyko że nawet jak na takie rozwiązanie wpadnę, będzie pomagało tylko i wyłącznie mi, na mój specyficzny problem.
A, cysteinę w tabletkach da się bez problemu łykać, to pewnie będzie jej więcej teraz w diecie. No i do wapnia bym chciał wrócić, tylko tego ciśnienia krwi się boję. W obu przypadkach, gdy miałem poprawę, brałem ten pierwiastek.
Spotkałem się z opinią jakiegoś naukowca, że tylko węglan wapnia (i inne proste sole) powoduje takie problemy, poprzez zwiększenie wytwarzania sody (która też jest węglanem) w jelitach podczas jego wchłaniania, co prowadzi do problemów ze zbytnią zasadowością. Chelaty ponoć nie robią takich problemów. Kurcze, gdyby to gdzieś było stacjonarnie, odżałowałbym te 20 zł czy ile to kosztuje i wziął jedno opakowanie na próbę.
Jest jeszcze jedna rzecz, która też układa się w logiczną całość. Podobno niski poziom potasu w organizmie sprawia, że bardzo łatwo wpada się w zasadowość. I może, moooże stąd ta reakcja na wapń? Może to w dużej mierze sprowadza się właśnie do potasu, może niedobór magnezu sama z siebie nie jest taki groźny, tylko własnie fakt, że ten niedobór prowadzi do zaburzenia gospodarki potasem? Może nerwica lękowa to w swojej istocie choroba mająca swoje źródło w roli potasu w komórce nerwowej?
No zobaczymy, poprzednio potas genialnie pomógł mi na zespół niespokojnych nóg, a potem, po tych suplach witaminowych, zespół wrócił, zupełnie jakby wrócił niedobór tego pierwiastka. Ogólne stężenie w organizmie raczej nie spadło, prędzej to wygląda jakby go gdzieś przepompowało, z jednych komórek do innych. Zobaczymy za jakiś czas, ludzkie ciało zawiera około 140 gramów potasu, biorąc 3-4 gramy dziennie uzupełniam pewnie 1 gram, czyli dość szybko powinno być lepiej.
Testuję na sobie, próbuję, może w końcu wpadnę na jakąś złotą kombinację. Ale też może być tak, że mój problem bierze się z czegoś co dotyczy tylko mnie, może mam rozwaloną tarczycę, może nadmierną produkcję serotoniny przez ten niezłośliwy guz który podobno czasem się u ludzi rozwija i zalewa nią organizm, może jeszcze coś innego, Dwa razy już miałem mega silną poprawę, więc liczę, że jednak to coś, czemu można przeciwdziałać "naturalnie", ale jest ryzyko że nawet jak na takie rozwiązanie wpadnę, będzie pomagało tylko i wyłącznie mi, na mój specyficzny problem.
A, cysteinę w tabletkach da się bez problemu łykać, to pewnie będzie jej więcej teraz w diecie. No i do wapnia bym chciał wrócić, tylko tego ciśnienia krwi się boję. W obu przypadkach, gdy miałem poprawę, brałem ten pierwiastek.
Spotkałem się z opinią jakiegoś naukowca, że tylko węglan wapnia (i inne proste sole) powoduje takie problemy, poprzez zwiększenie wytwarzania sody (która też jest węglanem) w jelitach podczas jego wchłaniania, co prowadzi do problemów ze zbytnią zasadowością. Chelaty ponoć nie robią takich problemów. Kurcze, gdyby to gdzieś było stacjonarnie, odżałowałbym te 20 zł czy ile to kosztuje i wziął jedno opakowanie na próbę.
Jest jeszcze jedna rzecz, która też układa się w logiczną całość. Podobno niski poziom potasu w organizmie sprawia, że bardzo łatwo wpada się w zasadowość. I może, moooże stąd ta reakcja na wapń? Może to w dużej mierze sprowadza się właśnie do potasu, może niedobór magnezu sama z siebie nie jest taki groźny, tylko własnie fakt, że ten niedobór prowadzi do zaburzenia gospodarki potasem? Może nerwica lękowa to w swojej istocie choroba mająca swoje źródło w roli potasu w komórce nerwowej?
No zobaczymy, poprzednio potas genialnie pomógł mi na zespół niespokojnych nóg, a potem, po tych suplach witaminowych, zespół wrócił, zupełnie jakby wrócił niedobór tego pierwiastka. Ogólne stężenie w organizmie raczej nie spadło, prędzej to wygląda jakby go gdzieś przepompowało, z jednych komórek do innych. Zobaczymy za jakiś czas, ludzkie ciało zawiera około 140 gramów potasu, biorąc 3-4 gramy dziennie uzupełniam pewnie 1 gram, czyli dość szybko powinno być lepiej.



