Tak sobie myślę o objawie Terry'ego. Co prawda wstępnie podejrzewam, że to objaw nadciśnienia w żyle wrotnej, wywołanego w części przypadków nadaktywnością tlenków azotu / serotoniny w tamtym obszarze, ale gość który to zbadał i opisał, sam Terry, miał szereg innych podejrzeń.
Co mi tu spokoju nie daje... w 2010 po jakimś suplu, albo może z innego powodu, ten objaw zaniknął, podobnie jak rok temu, gdy były te okresy poprawy. W obu przypadkach ładowałem w siebie bardzo dużo rzeczy obniżających stres oksydacyjny, jestem też niemal pewien, że obłączki są w jakiś sposób z tym stresem powiązane. Mogę się założyć, że osoba bez objawu Terry'ego, gdyby zaczęła brać te rzeczy co ja, miałaby po jakimś czasie większe obłączki.
Ale teraz u mnie coś poszło nie tak, objaw zdaje się być wyraźniejszy, zgrało się to z tymi suplementami które ostatnio biorę. Co popsułem? Jaki za tym stoi mechanizm? O ile to w ogóle zależy ode mnie, bo może być tak, że to wszystko zmienia się przypadkiem.
Ale zakładając, że to efekt moich kombinacji, pierwszym podejrzanym byłby olej z ogórecznika. To jest rzecz, która najmocniej różni to, co robię teraz od tego, co robiłem wtedy. Drugi to oczywiście wapń, który powinienem brać, ale nie mogę, bo zaraz po nim mi ciśnienie skacze i poziom we krwi rośnie powyżej akceptowalnego. No, może teraz już mogę, po tej dawce witaminy A którą wziąłem, będę musiał sprawdzić. Ale wracając do Terry'ego i jego hipotez, wymienia się między innymi:
- zaburzenia metabolizmu sterydów (kortyzolu, aldosteronu)
- zaburzona proporcja androgenów do estrogenów
estrongeny i androgeny zostawmy w spokoju, ale aldosteron
https://journals.sagepub.com/doi/abs/10....-218-44292
w grupie która dostała po prostu zwykły olej poziom we krwi wynosił 10, w grupie z olejem z ogórecznika 7,9. Co jeszcze nie jest takim problemem, ale stosunek aldosteronu do aktywności reniny w grupach wynosił 1,45 vs 0,88, a to już bardzo duża różnica.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11349889/
tu witamina E totalnie namieszała w nadnerczach, blokując wytwarzanie jednego z hormonów, co prawda tylko w określonej sytuacji, ale jednak.
No nie wiem. Odstawiam ogórecznik, zresztą i tak się już skończył, spróbuję przekonać się do wapnia, zobaczę jak teraz organizm na niego zareaguje, po wysyceniu witaminą A. Kiedyś kupiłem DHEA, jeśli gdzieś to mam, to spróbuję to brać (o, znalazłem). Wezmę też DAA, co powinno pomóc na wypadek zaburzeń proporcji androgenów i estrogenów, zresztą DHEA ma podobną funkcję.
Co mi tu spokoju nie daje... w 2010 po jakimś suplu, albo może z innego powodu, ten objaw zaniknął, podobnie jak rok temu, gdy były te okresy poprawy. W obu przypadkach ładowałem w siebie bardzo dużo rzeczy obniżających stres oksydacyjny, jestem też niemal pewien, że obłączki są w jakiś sposób z tym stresem powiązane. Mogę się założyć, że osoba bez objawu Terry'ego, gdyby zaczęła brać te rzeczy co ja, miałaby po jakimś czasie większe obłączki.
Ale teraz u mnie coś poszło nie tak, objaw zdaje się być wyraźniejszy, zgrało się to z tymi suplementami które ostatnio biorę. Co popsułem? Jaki za tym stoi mechanizm? O ile to w ogóle zależy ode mnie, bo może być tak, że to wszystko zmienia się przypadkiem.
Ale zakładając, że to efekt moich kombinacji, pierwszym podejrzanym byłby olej z ogórecznika. To jest rzecz, która najmocniej różni to, co robię teraz od tego, co robiłem wtedy. Drugi to oczywiście wapń, który powinienem brać, ale nie mogę, bo zaraz po nim mi ciśnienie skacze i poziom we krwi rośnie powyżej akceptowalnego. No, może teraz już mogę, po tej dawce witaminy A którą wziąłem, będę musiał sprawdzić. Ale wracając do Terry'ego i jego hipotez, wymienia się między innymi:
- zaburzenia metabolizmu sterydów (kortyzolu, aldosteronu)
- zaburzona proporcja androgenów do estrogenów
estrongeny i androgeny zostawmy w spokoju, ale aldosteron
https://journals.sagepub.com/doi/abs/10....-218-44292
w grupie która dostała po prostu zwykły olej poziom we krwi wynosił 10, w grupie z olejem z ogórecznika 7,9. Co jeszcze nie jest takim problemem, ale stosunek aldosteronu do aktywności reniny w grupach wynosił 1,45 vs 0,88, a to już bardzo duża różnica.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11349889/
tu witamina E totalnie namieszała w nadnerczach, blokując wytwarzanie jednego z hormonów, co prawda tylko w określonej sytuacji, ale jednak.
No nie wiem. Odstawiam ogórecznik, zresztą i tak się już skończył, spróbuję przekonać się do wapnia, zobaczę jak teraz organizm na niego zareaguje, po wysyceniu witaminą A. Kiedyś kupiłem DHEA, jeśli gdzieś to mam, to spróbuję to brać (o, znalazłem). Wezmę też DAA, co powinno pomóc na wypadek zaburzeń proporcji androgenów i estrogenów, zresztą DHEA ma podobną funkcję.



