01-19-2022, 04:30 AM
Jeszcze raz przekopuję się przez archiwalne posty, co się stało przed tamtą mega poprawą stanu zdrowia
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam."
"Do tego, co robię"? Co ja wtedy robiłem? Wpis był z 12 maja
"Po przeczytaniu paru mądrych badań postanowiłem do kuracji dorzucić kilka tysięcy jednostek witaminy A (około 100% zapotrzebowania), bardziej ze względów kosmetycznych bo to bardzo mała dawka, do tego zwiększyć dawkę witamin z grupy B. "
Jak znam siebie, tych witamin z grupy B było z 10 tabletek b complex dziennie. Wpis był z 16 maja.
"Drugi "lek" to witamina D, którą co prawda biorę ale w niezbyt dużych dawkach, trzeci - magnez. Pozostałe zalecenia pokrywają się z tym, co robię, czyli witamina C, E, dieta przeciwmiażdżycowa. "
to z 18 maja, 6 czerwca była ta poprawa,
"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
to z kolei z 21 maja. Gdzieś też w tym okresie zamówiłem cholinę, przyszła jakoś tuż przed poprawą.
"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."
to z 1 czerwca.
"no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia.
Swoją drogą, czuję jakiś zbliżający się przełom - dziś poleciałem odcinek testowy w 8'40'' na 1 zakresie"
a to z 3 czerwca. Czy jest sens cofać się do okresu przed witaminą E? Hmm, może jest...
"ciekawostka - podszedłem dziś do drążka i podciągnąłem się nachwytem 10 razy, bez wysiłku. Niby nic niezwykłego, ale parę miesięcy temu podciągałem się 5-6 razy i to dopiero po kilku treningach na przypomnienie, od tamtej pory nie trenowałem. Co prawda ślady na paznokciach nie znikły, ale coś jednak się zmienia w organizmie. Ciężko wyczuć, czego to efekt, ale postanowiłem trzymać się rzeczy które zmieniłem w ciągu ostatnich tygodni."
to z 2 maja. Przejrzę te ostatnie tygodnie, może coś przegapiłem poprzednio...
"Przyszła B12, zaczynam ćpać." - 23 kwietnia
"Zacząłem pić duże ilości skrzypu, liczę na to, że przyspieszy regenerację po kontuzjach - w badaniach klinicznych skrzyp bardzo mocno przyspieszał powrót do zdrowia po kontuzji u sportowców, pomimo tego, że stosowali go w słabo przyswajalnej formie.
Przepis na krzem ze skrzypu - zagotować wodę, wrzucić tam kilka łyżeczek suszonego skrzypu, można w zielarskim za grosze kupić, gotować na bardzo małym gazie przynajmniej pół godziny, do szklanki przez sitko, gotowe. Przy dłuższej kuracji powinno się brać witaminy z grupy B, które skrzyp potrafi wypłukać. Nie wiem, czy to skrzyp, efekt placebo czy może zwykły rytm biologiczny, ale odkąd ten skrzyp piję włosy wzmocniły mi się do granic absurdu, wyczesuję 2-3 sztuki dziennie."
wpis z 21 kwietnia, ale teraz już wiem, że skrzyp się nie przyswaja za bardzo z takiego wynalazku jaki wtedy zrobiłem
ooo
"Przedwczoraj łyknąłem wyższą dawkę witaminy D (kilkudziesięciokrotna zalecana), ciśnienie z miejsca skoczyło na rekordowo wysokie wartości 165/85, w następnym pomiarze 155/95. Pomiar na drugi dzień, gdy witaminka rozprowadziła się już po organizmie i minęła faza szoku - 120/72, czyli dla odmiany rekordowo niskie - dwa lata temu miałem bez przerwy 140-150/80-90."
to z 11 kwietnia, teraz z kolei wiem, że to była kwestia niskiego magnezu i wysokiego wapnia, czyli to samo, co miałem niedawno po dużej dawce D3 i dodaniu wapnia
"Wracam do picia kwasu borowego, po nim miałem chyba najciekawsze czasy." - 22 marca
Nic, kompletnie nic ciekawego tu nie widzę. Wygląda to tak, jakby witaminy C i E zadziałały z około miesięcznym opóźnieniem, albo jakby w końcu uzupełnił się magnez, na skutek wysycenia tkanek witaminą E i jednoczesnej suplementacji tego pierwiastka. No i ten nieszczęsny żeń-szeń, który potem nie zadziałał, ale może wszedł z czymś w interakcję za pierwszym razem? Cholinę potem testowałem tyle razy, że tego nie zliczę. Wiadomo, że to nie zasługa A, bo jej brałem za mało.
A może... no właśnie, może jednak żeń-szeń wszedł w interakcję z C i E? One zbiły poziom wolnych rodników, on wyregulował nadciśnienie w żyle wrotnej?
No dobra, mniejsza z tym, brać E, obserwować. Poprzednio zajęło to prawie miesiąc.
A, lit w końcu zrobiłem. Ściągnął wilgoć z powietrza i zamienił się w jakąś maź, dałem na oko łyżkę do butelki, okazało się, że zrobił się o wiele silniejszy roztwór niż poprzednio. No trudno, tu nie trzeba być dokładnym, nikt i tak nie zna dawkowania, które jest idealne.
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam."
"Do tego, co robię"? Co ja wtedy robiłem? Wpis był z 12 maja
"Po przeczytaniu paru mądrych badań postanowiłem do kuracji dorzucić kilka tysięcy jednostek witaminy A (około 100% zapotrzebowania), bardziej ze względów kosmetycznych bo to bardzo mała dawka, do tego zwiększyć dawkę witamin z grupy B. "
Jak znam siebie, tych witamin z grupy B było z 10 tabletek b complex dziennie. Wpis był z 16 maja.
"Drugi "lek" to witamina D, którą co prawda biorę ale w niezbyt dużych dawkach, trzeci - magnez. Pozostałe zalecenia pokrywają się z tym, co robię, czyli witamina C, E, dieta przeciwmiażdżycowa. "
to z 18 maja, 6 czerwca była ta poprawa,
"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
to z kolei z 21 maja. Gdzieś też w tym okresie zamówiłem cholinę, przyszła jakoś tuż przed poprawą.
"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."
to z 1 czerwca.
"no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia.
Swoją drogą, czuję jakiś zbliżający się przełom - dziś poleciałem odcinek testowy w 8'40'' na 1 zakresie"
a to z 3 czerwca. Czy jest sens cofać się do okresu przed witaminą E? Hmm, może jest...
"ciekawostka - podszedłem dziś do drążka i podciągnąłem się nachwytem 10 razy, bez wysiłku. Niby nic niezwykłego, ale parę miesięcy temu podciągałem się 5-6 razy i to dopiero po kilku treningach na przypomnienie, od tamtej pory nie trenowałem. Co prawda ślady na paznokciach nie znikły, ale coś jednak się zmienia w organizmie. Ciężko wyczuć, czego to efekt, ale postanowiłem trzymać się rzeczy które zmieniłem w ciągu ostatnich tygodni."
to z 2 maja. Przejrzę te ostatnie tygodnie, może coś przegapiłem poprzednio...
"Przyszła B12, zaczynam ćpać." - 23 kwietnia
"Zacząłem pić duże ilości skrzypu, liczę na to, że przyspieszy regenerację po kontuzjach - w badaniach klinicznych skrzyp bardzo mocno przyspieszał powrót do zdrowia po kontuzji u sportowców, pomimo tego, że stosowali go w słabo przyswajalnej formie.
Przepis na krzem ze skrzypu - zagotować wodę, wrzucić tam kilka łyżeczek suszonego skrzypu, można w zielarskim za grosze kupić, gotować na bardzo małym gazie przynajmniej pół godziny, do szklanki przez sitko, gotowe. Przy dłuższej kuracji powinno się brać witaminy z grupy B, które skrzyp potrafi wypłukać. Nie wiem, czy to skrzyp, efekt placebo czy może zwykły rytm biologiczny, ale odkąd ten skrzyp piję włosy wzmocniły mi się do granic absurdu, wyczesuję 2-3 sztuki dziennie."
wpis z 21 kwietnia, ale teraz już wiem, że skrzyp się nie przyswaja za bardzo z takiego wynalazku jaki wtedy zrobiłem
ooo
"Przedwczoraj łyknąłem wyższą dawkę witaminy D (kilkudziesięciokrotna zalecana), ciśnienie z miejsca skoczyło na rekordowo wysokie wartości 165/85, w następnym pomiarze 155/95. Pomiar na drugi dzień, gdy witaminka rozprowadziła się już po organizmie i minęła faza szoku - 120/72, czyli dla odmiany rekordowo niskie - dwa lata temu miałem bez przerwy 140-150/80-90."
to z 11 kwietnia, teraz z kolei wiem, że to była kwestia niskiego magnezu i wysokiego wapnia, czyli to samo, co miałem niedawno po dużej dawce D3 i dodaniu wapnia
"Wracam do picia kwasu borowego, po nim miałem chyba najciekawsze czasy." - 22 marca
Nic, kompletnie nic ciekawego tu nie widzę. Wygląda to tak, jakby witaminy C i E zadziałały z około miesięcznym opóźnieniem, albo jakby w końcu uzupełnił się magnez, na skutek wysycenia tkanek witaminą E i jednoczesnej suplementacji tego pierwiastka. No i ten nieszczęsny żeń-szeń, który potem nie zadziałał, ale może wszedł z czymś w interakcję za pierwszym razem? Cholinę potem testowałem tyle razy, że tego nie zliczę. Wiadomo, że to nie zasługa A, bo jej brałem za mało.
A może... no właśnie, może jednak żeń-szeń wszedł w interakcję z C i E? One zbiły poziom wolnych rodników, on wyregulował nadciśnienie w żyle wrotnej?
No dobra, mniejsza z tym, brać E, obserwować. Poprzednio zajęło to prawie miesiąc.
A, lit w końcu zrobiłem. Ściągnął wilgoć z powietrza i zamienił się w jakąś maź, dałem na oko łyżkę do butelki, okazało się, że zrobił się o wiele silniejszy roztwór niż poprzednio. No trudno, tu nie trzeba być dokładnym, nikt i tak nie zna dawkowania, które jest idealne.



