Od jakiegoś czasu mam problemy ze ścięgnami i ich przyczepami w różnych miejscach ciała, zauważyłem jakiś czas po rozpoczęciu glukozaminy i chondroityny. Zastanawiałem się, czy to nie jest efekt odbudowania struktur i sygnału od organizmu "trwa przebudowa, nie nadwyrężać", albo na przykład napompowania kości wodą co skutkuje bólem okostnej, tak się dzieje gdy ktoś jest obudowywana. Teraz się zastanawiam, czy to nie efekt czegoś innego, co zeżarłem i mogłem sobie rozregulować coś w organizmie nadmiarem. Może być też tak, że substancje są stamtąd wyciągane, by odbudować coś w innym miejscu. Dość kłopotliwe, bo przeszkadza mi w pracy.
Tak czy tak, myślę, że można do glukozaminy i chondroityny już wrócić bez strachu, bardzo mało prawdopodobne, że to one miały cokolwiek wspólnego z nadciśnieniem. Podobnie do CLA, a także witaminy B1, jej niedobór powoduje skok MDA o kilkaset, nawet kilka tysięcy procent, ale nie jest pewne, czy nadmiar obniża. Kto wie, może zadziała synergicznie z E i C.
Pamiętam, jaki kiedyś miałem efekt po benfotiaminie, aktywnej formie B1. Dosłownie zamieniła mnie w kogoś innego, zero jakiegokolwiek stresu, w zupełnie inny sposób z ludźmi rozmawiałem, znajomi mnie nie poznawali. I to była bardzo pozytywna zmiana. Nigdy potem już tak nie było, teraz myślę, że benfo mogła w jakiś sposób załagodzić stres oksydacyjny w mózgu i poczułem efekt dlatego, że oprócz niej brałem wtedy inne rzeczy, na przykład właśnie te, które wyłapują wolne rodniki i dzięki temu receptory tiaminy mogły po prostu działać jak należy. To było całe lata temu i nawet nie mam opcji żeby sobie przypomnieć, kiedy dokładnie, żeby sprawdzić co wtedy jeszcze mogłem w siebie ładować.
Tak czy tak, myślę, że można do glukozaminy i chondroityny już wrócić bez strachu, bardzo mało prawdopodobne, że to one miały cokolwiek wspólnego z nadciśnieniem. Podobnie do CLA, a także witaminy B1, jej niedobór powoduje skok MDA o kilkaset, nawet kilka tysięcy procent, ale nie jest pewne, czy nadmiar obniża. Kto wie, może zadziała synergicznie z E i C.
Pamiętam, jaki kiedyś miałem efekt po benfotiaminie, aktywnej formie B1. Dosłownie zamieniła mnie w kogoś innego, zero jakiegokolwiek stresu, w zupełnie inny sposób z ludźmi rozmawiałem, znajomi mnie nie poznawali. I to była bardzo pozytywna zmiana. Nigdy potem już tak nie było, teraz myślę, że benfo mogła w jakiś sposób załagodzić stres oksydacyjny w mózgu i poczułem efekt dlatego, że oprócz niej brałem wtedy inne rzeczy, na przykład właśnie te, które wyłapują wolne rodniki i dzięki temu receptory tiaminy mogły po prostu działać jak należy. To było całe lata temu i nawet nie mam opcji żeby sobie przypomnieć, kiedy dokładnie, żeby sprawdzić co wtedy jeszcze mogłem w siebie ładować.



