...i do witaminy C. A w ogóle albo jednak zaraziłem się od rodziny i będę miał chore gardło, albo te 100-200 mcg jodu, które piję, czyli rekomendowane dzienne spożycie podkręca mi tarczycę. Już któryś raz to czuję, po jodku potasu mam takie wrażenie "czegoś" właśnie w okolicach tarczycy, do tego przyspieszone tętno, wypisz wymaluj bardzo słaby, ale jednak Jod-Basedow. Problem w tym, że tyle jodu jest w jednej łyżeczce soli i czasem po prostu jedząc obiad przyjmuje się kilka czy wręcz kilkanaście razy więcej, jeśli pożywienie było akurat z jakiegoś powodu bogate w ten pierwiastek. Jeśli nie pojawi się ból gardła, to będę jednak musiał zrobić dokładne badania, taka reakcja na jod to zły sygnał. Tylko czemu akurat tylko po jodku potasu w formie roztworu, a nigdy po nawet wielokrotnie większej dawce organicznego?
Pamiętam kiedyś próbowałem jeść kelp, który miał zawierać ponoć nawet do 2000 mcg w dawkach, które brałem. Nic, zero efektu, brak jakiejkolwiek reakcji, za to jak wziąłem go w formie jodku potasu, dawkę wielokrotnie niższą, to miałem całkiem mocną nadczynność, reakcję Jod-Basedow już w pełnej krasie. Chyba nie jest możliwe to, że jedynie z jodku potasu jestem w stanie odpowiednio mocno przyswoić ten pierwiastek?
A może jakoś to się łączy z innymi rzeczami, które ostatnio wziąłem? Może w 2010 jakąś kombinacją suplementów sobie "wyleczyłem" na jakiś czas tarczycę, na przykład łącząc jod z witaminą E? Taka mieszanka u szczurów chroniła przed rozregulowaniem tarczycy nadmiarem jodu.
Albo po prostu selen, ale też... musiałbym mieć spore niedobory, żeby te 2 tabletki czy ile zeżarłem zadziałały synergicznie z jodem w dawce "tyle, ile jest w łyżeczce soli" i wywołały aż chwilową lekką nadczynność. A suple selenu zawsze jakoś się u mnie przewijały.
Lepiej zarówno z jodu, jak i z selenu zrezygnować na 2-3 dni. I one na pewno nie miały wpływu na ciśnienie, bo ono pojawiło się wcześniej. Stawiam na wapń po tym, jak brałem D3 do chondroityny (tylko tej D3 było raptem 2, czasami 4 tysiące) , ewentualnie witaminę A.
Pamiętam kiedyś próbowałem jeść kelp, który miał zawierać ponoć nawet do 2000 mcg w dawkach, które brałem. Nic, zero efektu, brak jakiejkolwiek reakcji, za to jak wziąłem go w formie jodku potasu, dawkę wielokrotnie niższą, to miałem całkiem mocną nadczynność, reakcję Jod-Basedow już w pełnej krasie. Chyba nie jest możliwe to, że jedynie z jodku potasu jestem w stanie odpowiednio mocno przyswoić ten pierwiastek?
A może jakoś to się łączy z innymi rzeczami, które ostatnio wziąłem? Może w 2010 jakąś kombinacją suplementów sobie "wyleczyłem" na jakiś czas tarczycę, na przykład łącząc jod z witaminą E? Taka mieszanka u szczurów chroniła przed rozregulowaniem tarczycy nadmiarem jodu.
Albo po prostu selen, ale też... musiałbym mieć spore niedobory, żeby te 2 tabletki czy ile zeżarłem zadziałały synergicznie z jodem w dawce "tyle, ile jest w łyżeczce soli" i wywołały aż chwilową lekką nadczynność. A suple selenu zawsze jakoś się u mnie przewijały.
Lepiej zarówno z jodu, jak i z selenu zrezygnować na 2-3 dni. I one na pewno nie miały wpływu na ciśnienie, bo ono pojawiło się wcześniej. Stawiam na wapń po tym, jak brałem D3 do chondroityny (tylko tej D3 było raptem 2, czasami 4 tysiące) , ewentualnie witaminę A.



