Pora na korektę.
- całkowicie rezygnuję z supli na podniesienie glutationu, gdyby miały zadziałać, efekty byłyby widoczne albo teraz, albo będą za kilka tygodni
- w 2010 i w 2020 robiłem tylko trzy rzeczy, które się pokrywają. Brałem wapń, karnitynę i cholinę, przy czym tę ostatnią w 2020 wyłącznie z diety (jadłem więcej jajek). Powtórzę to teraz, jako że te dwie pierwsze substancje mogą wymagać siebie nawzajem do przemian metabolicznych, czyli szybkie uzupełnienie niedoboru jednej jest możliwe tylko przy jednoczesnej suplementacji drugą. Do tego wapń może być konieczny do tego, by zadziałała chondroityna. Wapnia tak pomiędzy 500 a 1000 mg, tego z biedronki w zielonych tubkach, karnitynę w postaci winianu kilka razy dziennie 1000 mg.
- osłonowo do wapnia duże dawki witamin E i A, jako że w badaniach minimalizowały ryzyko powstania kamieni nerkowych, a ja jestem w grupie silnego ryzyka i nawet niewielkie dawki wapnia mogą okazać się zbyt wysokie. Co więcej, w 2010 brałem też zarówno E jak i A.
- bez zmian pozostaje terapia na kolana chondroityną i glukozaminą, 2 gramy i 1 gram.
- bez zmian pozostaje to, co naukowcy proponowali jako terapię na aktywację makrofagów, czyli w praktyce będzie to sprzężony kwas linolowy jako dodatek do chondroityny, skoro już ją biorę na kolana to żal nie skorzystać
- dalej piję olej z ogórecznika i biorę rzeczy, które według naukowców prowadzących nad nim badania, gdy dostarczy się je w nadmiarze, będą wymuszać o wiele silniejszą przemianę w interesujące mnie substancje, czyli w praktyce niedobór uzupełni się kilka razy szybciej i taniej. Sprowadza się do do witaminy B6 i witaminy C, tę ostatnią brałem też w 2010.
Całą resztę biorę na tyle nieregularnie, że nie warto o tym wspominać, na przykład o HMB napisałem, wziąłem dwa razy i koniec. Miałem wyczyścić szafę z zalegających supli ale koniec końców pewnie je wyrzucę. Sulforafan i Q10 biorę codziennie, bo to mam na wierzchu. No i beta alaninę.
Szkoda, że nie prowadziłem żadnego pamiętnika w 2020, wtedy dałoby się może wyciągnąć więcej wspólnych z tym, co stało się w 2010. Przykładowo, na pewno miałem w domu A, na pewno miałem E, ale czy je brałem?
- całkowicie rezygnuję z supli na podniesienie glutationu, gdyby miały zadziałać, efekty byłyby widoczne albo teraz, albo będą za kilka tygodni
- w 2010 i w 2020 robiłem tylko trzy rzeczy, które się pokrywają. Brałem wapń, karnitynę i cholinę, przy czym tę ostatnią w 2020 wyłącznie z diety (jadłem więcej jajek). Powtórzę to teraz, jako że te dwie pierwsze substancje mogą wymagać siebie nawzajem do przemian metabolicznych, czyli szybkie uzupełnienie niedoboru jednej jest możliwe tylko przy jednoczesnej suplementacji drugą. Do tego wapń może być konieczny do tego, by zadziałała chondroityna. Wapnia tak pomiędzy 500 a 1000 mg, tego z biedronki w zielonych tubkach, karnitynę w postaci winianu kilka razy dziennie 1000 mg.
- osłonowo do wapnia duże dawki witamin E i A, jako że w badaniach minimalizowały ryzyko powstania kamieni nerkowych, a ja jestem w grupie silnego ryzyka i nawet niewielkie dawki wapnia mogą okazać się zbyt wysokie. Co więcej, w 2010 brałem też zarówno E jak i A.
- bez zmian pozostaje terapia na kolana chondroityną i glukozaminą, 2 gramy i 1 gram.
- bez zmian pozostaje to, co naukowcy proponowali jako terapię na aktywację makrofagów, czyli w praktyce będzie to sprzężony kwas linolowy jako dodatek do chondroityny, skoro już ją biorę na kolana to żal nie skorzystać
- dalej piję olej z ogórecznika i biorę rzeczy, które według naukowców prowadzących nad nim badania, gdy dostarczy się je w nadmiarze, będą wymuszać o wiele silniejszą przemianę w interesujące mnie substancje, czyli w praktyce niedobór uzupełni się kilka razy szybciej i taniej. Sprowadza się do do witaminy B6 i witaminy C, tę ostatnią brałem też w 2010.
Całą resztę biorę na tyle nieregularnie, że nie warto o tym wspominać, na przykład o HMB napisałem, wziąłem dwa razy i koniec. Miałem wyczyścić szafę z zalegających supli ale koniec końców pewnie je wyrzucę. Sulforafan i Q10 biorę codziennie, bo to mam na wierzchu. No i beta alaninę.
Szkoda, że nie prowadziłem żadnego pamiętnika w 2020, wtedy dałoby się może wyciągnąć więcej wspólnych z tym, co stało się w 2010. Przykładowo, na pewno miałem w domu A, na pewno miałem E, ale czy je brałem?



