Kurde
https://article.sciencepublishinggroup.c...03.18.html
witaminy C i E wyleczyły w zasadzie niedoczynność tarczycy u szczurów
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21406454/
tu u szczurów E dosłownie wyleczyła nadczynność tarczycy
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15899653/
tu już docelowo u ludzi znacznie poprawiła stan w nadczynności
Tyle że ja przy tarczycy nawet USG miałem robione, fakt, że trwało kilkanaście sekund. Badania miałem raz wywalone poza normę, ale też robiłem je w czasie suplementacji dużymi dawkami jodu, co może dać taki efekt. Robione w innych okresach były OK, mniej więcej. Ani nie marznę, jak to przy niedoczynności, ani nie chudnę i nie mam wysokiego tętna spoczynkowego, spadało do 40, co byłoby dziwne w nadczynności. Teraz warto postawić pytanie, czy objawy które miałem po tryptofanie na pewno wynikały z serotoniny, a nie z podniesienia przez niego poziomu hormonów tarczycy? Raczej serotonina, bo podobnie było po ziołach które miały podnieść jej poziom, ale wątpliwości zostały zasiane.
Jakby nie patrzeć, 10 lat temu zrobiłem sobie, co prawda w całkiem innym celu, ale jednak, terapię bardzo wysokimi dawkami E i C, dużo wyższymi niż biorę teraz, z kolei rok temu brałem melatoninę, która również ma niebagatelny wpływ na tarczycę. Miałem też dużą poprawę przy karnitynie, która w zasadzie nie powinna pomagać, chyba że weźmie się ją właśnie przy problemach z tarczycą.
To oczywiście ani trochę nie rozwiązuje problemu z obłączkami, bo one powinny raczej rosnąć przy subklinicznej nadczynności, a u mnie jeśli już, to właśnie można podejrzewać nadczynność. Czyli nawet jeśli badania wykażą problem z tarczycą i go rozwiążę, poprawiając swój stan zdrowia, nawet jeśli wtedy odrosną obłączki, to dalej nie będę wiedział dlaczego, jaki czynnik odpowiada za ich wielkość. A taka jest idea tego całego wątku, znaleźć przyczynę. Znając ją, można będzie popatrzeć na paznokcie "pacjenta" i powiedzieć, co jest z jego zdrowiem nie tak. Mój stan zdrowia jest niejako kwestią poboczną, z oczywistych względów ważniejszą dla mnie osobiście. I też rozbija się na dwa oddzielne wątki, jeden to przyczyna problemów, które zaczęły się kilkanaście lat temu, drugi to bardziej ogólne podejście, jakie rzeczy można robić, by statystycznie przedłużyć sobie życie, zmniejszyć ryzyko chorób, a już konkretnie w moim przypadku skorygować wrodzone problemy, bo jakieś mam, nie urodziłem się całkiem zdrowy.
Trochę uspokoi się pandemia to sobie zrobię w końcu komplet badań, odkładanych od wielu lat
- homocysteina
- ferrytyna
- tsh, ft3, ft4
- ceruloplazmina
https://article.sciencepublishinggroup.c...03.18.html
witaminy C i E wyleczyły w zasadzie niedoczynność tarczycy u szczurów
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21406454/
tu u szczurów E dosłownie wyleczyła nadczynność tarczycy
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15899653/
tu już docelowo u ludzi znacznie poprawiła stan w nadczynności
Tyle że ja przy tarczycy nawet USG miałem robione, fakt, że trwało kilkanaście sekund. Badania miałem raz wywalone poza normę, ale też robiłem je w czasie suplementacji dużymi dawkami jodu, co może dać taki efekt. Robione w innych okresach były OK, mniej więcej. Ani nie marznę, jak to przy niedoczynności, ani nie chudnę i nie mam wysokiego tętna spoczynkowego, spadało do 40, co byłoby dziwne w nadczynności. Teraz warto postawić pytanie, czy objawy które miałem po tryptofanie na pewno wynikały z serotoniny, a nie z podniesienia przez niego poziomu hormonów tarczycy? Raczej serotonina, bo podobnie było po ziołach które miały podnieść jej poziom, ale wątpliwości zostały zasiane.
Jakby nie patrzeć, 10 lat temu zrobiłem sobie, co prawda w całkiem innym celu, ale jednak, terapię bardzo wysokimi dawkami E i C, dużo wyższymi niż biorę teraz, z kolei rok temu brałem melatoninę, która również ma niebagatelny wpływ na tarczycę. Miałem też dużą poprawę przy karnitynie, która w zasadzie nie powinna pomagać, chyba że weźmie się ją właśnie przy problemach z tarczycą.
To oczywiście ani trochę nie rozwiązuje problemu z obłączkami, bo one powinny raczej rosnąć przy subklinicznej nadczynności, a u mnie jeśli już, to właśnie można podejrzewać nadczynność. Czyli nawet jeśli badania wykażą problem z tarczycą i go rozwiążę, poprawiając swój stan zdrowia, nawet jeśli wtedy odrosną obłączki, to dalej nie będę wiedział dlaczego, jaki czynnik odpowiada za ich wielkość. A taka jest idea tego całego wątku, znaleźć przyczynę. Znając ją, można będzie popatrzeć na paznokcie "pacjenta" i powiedzieć, co jest z jego zdrowiem nie tak. Mój stan zdrowia jest niejako kwestią poboczną, z oczywistych względów ważniejszą dla mnie osobiście. I też rozbija się na dwa oddzielne wątki, jeden to przyczyna problemów, które zaczęły się kilkanaście lat temu, drugi to bardziej ogólne podejście, jakie rzeczy można robić, by statystycznie przedłużyć sobie życie, zmniejszyć ryzyko chorób, a już konkretnie w moim przypadku skorygować wrodzone problemy, bo jakieś mam, nie urodziłem się całkiem zdrowy.
Trochę uspokoi się pandemia to sobie zrobię w końcu komplet badań, odkładanych od wielu lat
- homocysteina
- ferrytyna
- tsh, ft3, ft4
- ceruloplazmina



