Nie daje mi spokoju ten kortyzol
https://www.jaad.org/article/S0190-9622(...1/fulltext
tu jest wyleczenie choroby Addisona, czyli niedoboru kortyzolu, na moje oko na pierwszym zdjęciu praktycznie nie ma obłączków, na drugim, po wyleczeniu, są dość duże. Już to kiedyś wklejałem, kortyzol na pewno nie jest JEDYNĄ przyczyną, gdyby tak było, to byłby widoczny jego spadek w chorobach gdzie dochodzi do zaniku obłączków, a takiego spadku nie ma.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3830506/
Zdaje się tutaj opisywano 6 przypadków powiększenia obłączków powyżej normy po zastosowaniu maści z hydrokortyzonem (czyli w sumie kortyzolem).
Czyli wychodziłoby na to, że kortyzol jest w jakiś sposób powiązany. Można mieć normalny poziom i nie mieć obłączków, ale jego wysokie stężenie wymusza reakcję, która doprowadza do ich wzrostu.
Kortyzol jest w dużej mierze przeciwzapalny (w zasadzie po to tylko się go używa jako maści), a właśnie stany zapalne są teraz moim głównym podejrzanym. Wyłącza fosfolipazę A2, co już bezpośrednio wpływa na produkcję prostaglandyn w miejscu jego zastosowania. Wpływ też dość mocno na metabolizm kwasu arachidonowego. Najważniejsze pytanie, czy po prostu miejscowe, wywołane maścią wyłączenie stanów zapalnych u zdrowego człowieka (z normalnymi obłączkami) doprowadzi do nagłego ich wzrostu ponad normę? Na logikę nie powinno, więc raczej miałby tu miejsce inny mechanizm.
A może jednak będzie ten efekt? Może chodzi o zmiany na poziomie aktywacji / deaktywacji genów, co zmienia funkcje komórki? Tak właśnie działa hydrokortyzon, zmienia aktywne geny. Może taki koszmarkowo wysoki efekt, jaki daje dosłownie zalanie tego miejsca kortyzolem przy stosowaniu maści, będzie w efekcie prowadził do nadregulacji komórek korzenia paznokcia, przez co będą rosnąć jak oszalałe?
Chyba w tym kierunku powinno się szukać, o ile kortyzol w dużej dawce faktycznie powoduje wzrost obłączków. Znaleźć wspólny punkt niewydolności nerek, marskości wątroby, depresji i infekcji HIV, który jednocześnie jest w jakiś sposób wrażliwy na wysokie dawki kortyzolu. Trochę to dla mnie za skomplikowane, bo tu już trzeba zagłębić się w zależności na poziomie komórki, na czym nie znam się za dobrze. Mogę tylko rzucić ogólnikiem "stany zapalne", ale to jest potwornie wręcz skomplikowane zagadnienie, tysiące dosłownie różnych reakcji, które nawzajem od siebie zależą.
A tymczasowo tak myślę, że mógłbym wziąć maść z hydrokortyzonem, gdzieś mam tubkę, co prawda chyba pamięta czasy PRL, pamiątka po ojcu, no ale jakby nie patrzeć kortyzol. I wetrzeć to kilka razy w jeden jedyny paznokieć, patrzeć na efekty. Jedna z rzeczy do zrobienia "na potem", razem z testem melatoniny i próbą z aspiryną, na razie nie chcę mieszać za bardzo, i tak strasznie dużo rzeczy robię naraz i jak coś zadziała, ciężko będzie dojść do tego, co.
https://www.jaad.org/article/S0190-9622(...1/fulltext
tu jest wyleczenie choroby Addisona, czyli niedoboru kortyzolu, na moje oko na pierwszym zdjęciu praktycznie nie ma obłączków, na drugim, po wyleczeniu, są dość duże. Już to kiedyś wklejałem, kortyzol na pewno nie jest JEDYNĄ przyczyną, gdyby tak było, to byłby widoczny jego spadek w chorobach gdzie dochodzi do zaniku obłączków, a takiego spadku nie ma.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3830506/
Zdaje się tutaj opisywano 6 przypadków powiększenia obłączków powyżej normy po zastosowaniu maści z hydrokortyzonem (czyli w sumie kortyzolem).
Czyli wychodziłoby na to, że kortyzol jest w jakiś sposób powiązany. Można mieć normalny poziom i nie mieć obłączków, ale jego wysokie stężenie wymusza reakcję, która doprowadza do ich wzrostu.
Kortyzol jest w dużej mierze przeciwzapalny (w zasadzie po to tylko się go używa jako maści), a właśnie stany zapalne są teraz moim głównym podejrzanym. Wyłącza fosfolipazę A2, co już bezpośrednio wpływa na produkcję prostaglandyn w miejscu jego zastosowania. Wpływ też dość mocno na metabolizm kwasu arachidonowego. Najważniejsze pytanie, czy po prostu miejscowe, wywołane maścią wyłączenie stanów zapalnych u zdrowego człowieka (z normalnymi obłączkami) doprowadzi do nagłego ich wzrostu ponad normę? Na logikę nie powinno, więc raczej miałby tu miejsce inny mechanizm.
A może jednak będzie ten efekt? Może chodzi o zmiany na poziomie aktywacji / deaktywacji genów, co zmienia funkcje komórki? Tak właśnie działa hydrokortyzon, zmienia aktywne geny. Może taki koszmarkowo wysoki efekt, jaki daje dosłownie zalanie tego miejsca kortyzolem przy stosowaniu maści, będzie w efekcie prowadził do nadregulacji komórek korzenia paznokcia, przez co będą rosnąć jak oszalałe?
Chyba w tym kierunku powinno się szukać, o ile kortyzol w dużej dawce faktycznie powoduje wzrost obłączków. Znaleźć wspólny punkt niewydolności nerek, marskości wątroby, depresji i infekcji HIV, który jednocześnie jest w jakiś sposób wrażliwy na wysokie dawki kortyzolu. Trochę to dla mnie za skomplikowane, bo tu już trzeba zagłębić się w zależności na poziomie komórki, na czym nie znam się za dobrze. Mogę tylko rzucić ogólnikiem "stany zapalne", ale to jest potwornie wręcz skomplikowane zagadnienie, tysiące dosłownie różnych reakcji, które nawzajem od siebie zależą.
A tymczasowo tak myślę, że mógłbym wziąć maść z hydrokortyzonem, gdzieś mam tubkę, co prawda chyba pamięta czasy PRL, pamiątka po ojcu, no ale jakby nie patrzeć kortyzol. I wetrzeć to kilka razy w jeden jedyny paznokieć, patrzeć na efekty. Jedna z rzeczy do zrobienia "na potem", razem z testem melatoniny i próbą z aspiryną, na razie nie chcę mieszać za bardzo, i tak strasznie dużo rzeczy robię naraz i jak coś zadziała, ciężko będzie dojść do tego, co.



