(12-17-2021, 08:54 PM)neko1witek napisał(a): Podpisuję się pod tym obiema rękoma :-)
Przeraża mnie, że ludzie tak mało dbają o siebie. Może to głupie, ale uważam, że gdyby wszyscy byli zdrowi, to nie byłoby żadnych epidemii. Wszystko by zdechło niczym by się zaczęło.
Nie szczepiłem się i nie zamierzam. Uważam, że mam na tyle silny organizm, że wirus mnie nie złapie. Tzn. może i mnie nie złapie, ale tego nie zobaczę, ani nie poczuję.
Być może się mylę, być może wykorkuję po kilku latach bo wirus mi zorał serce, płuca itd. Ale cóż, to mój wybór.
Na logikę przeszedłem wirusa 2 razy. Pierwszy raz rok temu w grudniu, bo zauważyłem, że mam gorsze wyniki w bieganiu i mi się nie chce nic robić, a może to po prostu już nie ten wiek.
Drugi raz, gdy córka złapała go w szkole. Byłem chory przez chyba 2 godziny. Córka kilka dni i do dzisiaj narzeka. (nie chce ćwiczyć, zdrowo się odżywiać itd. na szczęście jest ciągle szczupła)
Zawsze mnie wkurwiała otyłość i jej lekceważenie.
A bo to kochanego ciała nigdy za wiele, bo każdy powinien kochać siebie takiego jaki jest i tego typu pierdoły.
Dla mnie to bzdura. Nie wierzę, że na świecie jest choć jedna otyła osoba, która kocha swój wygląd, która się super czuje w swym spasionym cielsku.
Uważam, że otyłość powinna być "karana". Ludzie, którzy są otyli powinni płacić większe ubezpieczenia zdrowotne, kupować droższe bilety na pociąg, samolot itd.
Ale to tylko moje zdanie, może trochę faszystowskie, ale przeraża mnie ta pobłażliwość względem zjawiska otyłości.
Cieszy mnie zawsze, gdy widzę, że są jeszcze ludzie którzy widzą wartość w indywidualnej odpowiedzialności.
Odnośnie karania ludzi otyłych - problem w tym, że jeśli pójdziemy tą drogą - to nas też powinno się móc zmusić do szczepienia. Jest to dość analogiczne, tak jak statystyka pokazuje, że osoby niezaszczepione mają statystycznie większe prawdopodobieństwo zakażenia innych i wylądowania w szpitalu niż osoba zaszczepiona - nie znaczy to, że takie równanie będzie prawdziwe dla dwóch indywidualnych jednostek, jednej zaszczepionej, drugiej niezaszczepionej.
Podobnie jest z otyłością - jeśli spojrzysz na losową osobę otyłą - i drugą losową osobę z normalną wagą ciała - obie w tym samym wieku - i zgadując, kto jest zdrowszy - wskażesz na osobę z normalną wagą ciała - będziesz miał rację powiedzmy 75% razy... ale 25% razy będziesz się mylił, bo nie każda osoba która nie ma nadwagi jest zdrowa, czy dba o Siebie - a nie każda osoba otyła w takim samym stopniu nie dba o Siebie, nie każdy organizm znosi otyłość identycznie itp.
Każde takie kategoryzowanie ludzi według jednej tylko kategorii (Status szczepienia, BMI), zawsze prowadzi do błędnego rozumienia rzeczywistości - bo jest ona dużo bardziej skomplikowana, takie przedstawianie spraw daje ludziom tylko złudne poczucie wiedzy i zrozumienia.
Dlatego otyli powinni móc żyć po Swojemu tak samo jak i My, nie chcący się szczepić... nawet jeśli statystycznie może to prowadzić do większego rozprzestrzeniania się wirusa.
Można by różne problemy ze spójnością i argumentami za tym, kto powinien mieć dostęp do służby zdrowia a kto nie rozwiązać po prostu prywatyzując ten sektor - wtedy ubezpieczyciel i szpitale decydowałyby, jakie kryteria przyjąć - powiedzmy pobierając większe opłaty od otyłych i niezaszczepionych - i nikt nie mógłby mieć pretensji.
Tutaj ciekawy artykuł Swoją drogą (O związku z otyłością i Covid)
https://www.nytimes.com/2021/12/08/healt...MFreKLmb3A



