Co to znaczy "To samo", nigdy dwie rzeczy nie będą identyczne - dlatego nie porównuje się Jabłka do Jabłka - ale Ja chcę dojść do tego, gdzie leży granica tego, co Ja mam obowiązek zrobić dla innych?
Ty dajesz przykład - moim zdaniem - dlaczego maksyma "From each according to his ability, to each according to his needs" - nie może działać w praktyce. Większość ludzi jest zawsze pierwsza do tego, żeby mówić innym co muszą robić, co poświęcić - ale gdy przychodzi do ich samych? Nieee, nie rozuuumiesz... Nie moooogę, To Nie mooooja wina itp itd. Te wszystkie samo-usprawiedliwienia i historyjki które ludzie Sobie opowiadają w głowach, żeby nie musieć ponieść wysiłku zmiany.
Kończy się tak, że ludzie bardziej sumienni i o typie charakteru, który zawsze patrzy najpierw na Siebie muszę się zajeżdżać gdy ludzie bez charakteru zawsze znajdą wymówkę, dlaczego Oni "Nie mogą" czegoś zrobić Czy zmienić.
Zaszczepienie to nie jest tylko niewygoda zastrzyku. Tym bardziej nie Jednego - bo Jeden nawet myślałem że wezmę z czasem, ale teraz już mówią zupełnie otwarcie, że będą obowiązkowe co 5-6 miesięcy. Nie, Ja się tak bawić nie będę.
Nie wierzę, że jest to optymalne dla zdrowia. Szczepionka jest bezpieczne według standardów dla leków. Nie ma sensu żeby statyny brali ludzie z normalnym cholesterolem, czy leki na serce ludzie ze zdrowym sercem - nawet jeśli biorąc je nie padną trupem dzisiaj ani jutro i pewnie nawet nie zauważą różnicy. Te substancje mają pewien wpływ na organizm - nie jest on neutralny. Tak samo jak nie biorę żadnych innych medykamentów, tak nie wierzę, że jest sens dla (Młodej) zdrowej osoby brania szczepionki (Na Covid)
To tyle jeśli chodzi o decyzję indywidualną - jeśli szczepionki zatrzymywałyby transmisję w znacznym stopniu - zmieniłoby to postać rzeczy - ale operujemy w rzeczywistości, w jakiej operujemy.
Ty dajesz przykład - moim zdaniem - dlaczego maksyma "From each according to his ability, to each according to his needs" - nie może działać w praktyce. Większość ludzi jest zawsze pierwsza do tego, żeby mówić innym co muszą robić, co poświęcić - ale gdy przychodzi do ich samych? Nieee, nie rozuuumiesz... Nie moooogę, To Nie mooooja wina itp itd. Te wszystkie samo-usprawiedliwienia i historyjki które ludzie Sobie opowiadają w głowach, żeby nie musieć ponieść wysiłku zmiany.
Kończy się tak, że ludzie bardziej sumienni i o typie charakteru, który zawsze patrzy najpierw na Siebie muszę się zajeżdżać gdy ludzie bez charakteru zawsze znajdą wymówkę, dlaczego Oni "Nie mogą" czegoś zrobić Czy zmienić.
Zaszczepienie to nie jest tylko niewygoda zastrzyku. Tym bardziej nie Jednego - bo Jeden nawet myślałem że wezmę z czasem, ale teraz już mówią zupełnie otwarcie, że będą obowiązkowe co 5-6 miesięcy. Nie, Ja się tak bawić nie będę.
Nie wierzę, że jest to optymalne dla zdrowia. Szczepionka jest bezpieczne według standardów dla leków. Nie ma sensu żeby statyny brali ludzie z normalnym cholesterolem, czy leki na serce ludzie ze zdrowym sercem - nawet jeśli biorąc je nie padną trupem dzisiaj ani jutro i pewnie nawet nie zauważą różnicy. Te substancje mają pewien wpływ na organizm - nie jest on neutralny. Tak samo jak nie biorę żadnych innych medykamentów, tak nie wierzę, że jest sens dla (Młodej) zdrowej osoby brania szczepionki (Na Covid)
To tyle jeśli chodzi o decyzję indywidualną - jeśli szczepionki zatrzymywałyby transmisję w znacznym stopniu - zmieniłoby to postać rzeczy - ale operujemy w rzeczywistości, w jakiej operujemy.



