To jeszcze z tej strony
Obłączki zanikają w depresji i HIV/AIDS, ale też w niewydolności nerek i w marskości wątroby, tyle że w tych dwóch ostatnich jest to prawdopodobnie związane z nadciśnieniem wrotnym. A może nie jest? Popatrzmy:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28235735/
niski poziom DGLA (produkowanego z GLA) był czynnikiem ryzyka depresji.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC2871041/
tu jednak ani poziom GLA, ani DGLA nie różnił się u osób z depresją, podobnie jak w innym badaniu, które wygrzebałem.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC5110389/
niski poziom GLA jest dość wyraźnie powiązany z postępem choroby AIDS, spada wraz z tym, jak organizm chorego jest niszczony
https://academic.oup.com/ajcn/article/100/2/600/4576535
ze wszystkich kwasów tłuszczowych, to właśnie DGLA był najlepszym wskaźnikiem stopnia zniszczenia wątroby
Eh, to by było za proste, o wiele za proste. Ale może być tak, że poziom GLA czy DGLA wpływa na jakiś proces w organizmie, który to proces co prawda nie będzie przebiegał w przypadku niedoboru, ale też może przestać przebiegać, gdy poziom GLA/DGLA jest wysoki, jednak pojawi się inny czynnik, blokujący ten proces.
To może być jak z nerwicą lękową, pojawi się, gdy będzie niski poziom magnezu. Albo gdy magnez będzie wysoko, za to będzie brakować witaminy B1. Albo gdy te rzeczy będą wysoko, ale tarczyca się za mocno rozkręci i pojawi się nadczynność. Albo gdy to wszystko będzie OK, ale zabraknie cynku. Albo... i tak dalej. Te wszystkie rzeczy prowadzą szlakami metabolicznymi do jednego procesu, albo do jednego zbioru procesów, które warunkują powstanie ataku paniki.
Wniosek z tego jest taki, że zanik obłączków może mieć całą listę różnych przyczyn i jedna z moich motywacji, znalezienie przyczyny jako doskonałego wskaźnika diagnostycznego (o, pacjent nie ma obłączków, brakuje kwasu gamma linolenowego w organizmie) nie będzie mieć sensu.
...a może jednak da się ustalić, bo nawet taka złożona przyczyna może być banalna. O, na przykład zwiększony poziom stanów zapalnych w organizmie czy stresu oksydacyjnego. Niby powinien spadać po cysteinie, witaminie C, E i innych tego typu rzeczach. Ale te stany są ściśle kontrolowane przez właśnie prostaglandyny. Przy silnym niedoborze GLA nawet bardzo dobra suplementacja antyoksydantami może nic nie dać. Może też być związane z nadaktywnością układu współczulnego, co też już rozważałem w tym temacie ale ni cholery nie znalazłem sposobu, by hipotezę sprawdzić.
Obłączki zanikają w depresji i HIV/AIDS, ale też w niewydolności nerek i w marskości wątroby, tyle że w tych dwóch ostatnich jest to prawdopodobnie związane z nadciśnieniem wrotnym. A może nie jest? Popatrzmy:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28235735/
niski poziom DGLA (produkowanego z GLA) był czynnikiem ryzyka depresji.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC2871041/
tu jednak ani poziom GLA, ani DGLA nie różnił się u osób z depresją, podobnie jak w innym badaniu, które wygrzebałem.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC5110389/
niski poziom GLA jest dość wyraźnie powiązany z postępem choroby AIDS, spada wraz z tym, jak organizm chorego jest niszczony
https://academic.oup.com/ajcn/article/100/2/600/4576535
ze wszystkich kwasów tłuszczowych, to właśnie DGLA był najlepszym wskaźnikiem stopnia zniszczenia wątroby
Eh, to by było za proste, o wiele za proste. Ale może być tak, że poziom GLA czy DGLA wpływa na jakiś proces w organizmie, który to proces co prawda nie będzie przebiegał w przypadku niedoboru, ale też może przestać przebiegać, gdy poziom GLA/DGLA jest wysoki, jednak pojawi się inny czynnik, blokujący ten proces.
To może być jak z nerwicą lękową, pojawi się, gdy będzie niski poziom magnezu. Albo gdy magnez będzie wysoko, za to będzie brakować witaminy B1. Albo gdy te rzeczy będą wysoko, ale tarczyca się za mocno rozkręci i pojawi się nadczynność. Albo gdy to wszystko będzie OK, ale zabraknie cynku. Albo... i tak dalej. Te wszystkie rzeczy prowadzą szlakami metabolicznymi do jednego procesu, albo do jednego zbioru procesów, które warunkują powstanie ataku paniki.
Wniosek z tego jest taki, że zanik obłączków może mieć całą listę różnych przyczyn i jedna z moich motywacji, znalezienie przyczyny jako doskonałego wskaźnika diagnostycznego (o, pacjent nie ma obłączków, brakuje kwasu gamma linolenowego w organizmie) nie będzie mieć sensu.
...a może jednak da się ustalić, bo nawet taka złożona przyczyna może być banalna. O, na przykład zwiększony poziom stanów zapalnych w organizmie czy stresu oksydacyjnego. Niby powinien spadać po cysteinie, witaminie C, E i innych tego typu rzeczach. Ale te stany są ściśle kontrolowane przez właśnie prostaglandyny. Przy silnym niedoborze GLA nawet bardzo dobra suplementacja antyoksydantami może nic nie dać. Może też być związane z nadaktywnością układu współczulnego, co też już rozważałem w tym temacie ale ni cholery nie znalazłem sposobu, by hipotezę sprawdzić.



