Książkę planuję od jakiegoś czasu, ale raczej ebook i raczej ogólnie o jakiejś chorobie 
Tak czy tak, jest za tym jakiś jeden mechanizm ogólny, który za wszystko odpowiada w pierwszej kolejności. Naukowcy znajdują różne rzeczy, ale póki co wszystko wskazuje na to, że te rzeczy to KONSEKWENCJA mechanizmu, a nie on sam. Te mikroskrzepy dość obiecująco wyglądają, bo to może faktycznie być przyczyna pierwotna, ale też wypadałoby się przyjrzeć dlaczego u niektórych powstają, u innych nie. Może prawdziwa "praprzyczyna" leży właśnie tam, w czynniku który to warunkuje. I ten czynnik potem sprawia, że nie znikają po wyzdrowieniu.
Póki co mogę robić to, co ci naukowcy, ale z dużo mniejszym "zapleczem", bo nie mam dostępu do badań i mam też mniejszą wiedzę, jedyna moja "broń" to metodologia pozwalająca ocenić, że oni uparcie stawiają wóz przed koniem. Też mogę próbować podawać różne rozwiązania, ale będzie to jeszcze głupsze od tego, co oni robią. Chociażby z glutaminą, hipoteza że spada jej poziom w organizmie, organizm wszystko zużywa do walki z wirusem, potem w dalszym ciągu jest na "głodzie" i jej niedobory powodują uszkodzenie śródbłonka. Wszystko, co się przyswoi, leci na naprawy bieżące i ciągle brakuje, bo przez uszkodzenia wzrosło zapotrzebowanie. Tyle, że ta hipoteza też jest dziurawa, glutamina powinna być dość szybko uzupełniona z diety i wyprodukowana przez organizm z innych aminokwasów.
Tak czy tak, na Twoim miejscu robiłbym to, co zrobiłem naście lat temu, gdy miałem kilka miesięcy gorączki, a po którejś wizycie u kolejnego lekarza wkurzyłem się i spróbowałem wziąć sprawę we własne ręce. Zalałem organizm wszystkim, co jest niezbędne do prawidłowej pracy odporności. Coś zadziałało, nie wiem co, ale mało mnie to obchodzi, bo nie wiem też, co mi wtedy było, ważne że wyzdrowiałem.
Zresztą, śledzisz wątek o obłączkach, widziałeś, ile już znalazłem punktów wspólnych łączących różne choroby, w których obłączki zanikają. Jest ich naprawdę bardzo dużo. I jak dotąd ŻADEN nie był przyczyną, a jedynie konsekwencją czegoś innego, co mi ciągle umyka. Jakbym miał dostęp do laboratorium i do grupy kilkuset ochotników, zagadkę rozwiązałbym pewnie w tydzień, badając wszystkie parametry i porównując.

Tak czy tak, jest za tym jakiś jeden mechanizm ogólny, który za wszystko odpowiada w pierwszej kolejności. Naukowcy znajdują różne rzeczy, ale póki co wszystko wskazuje na to, że te rzeczy to KONSEKWENCJA mechanizmu, a nie on sam. Te mikroskrzepy dość obiecująco wyglądają, bo to może faktycznie być przyczyna pierwotna, ale też wypadałoby się przyjrzeć dlaczego u niektórych powstają, u innych nie. Może prawdziwa "praprzyczyna" leży właśnie tam, w czynniku który to warunkuje. I ten czynnik potem sprawia, że nie znikają po wyzdrowieniu.
Póki co mogę robić to, co ci naukowcy, ale z dużo mniejszym "zapleczem", bo nie mam dostępu do badań i mam też mniejszą wiedzę, jedyna moja "broń" to metodologia pozwalająca ocenić, że oni uparcie stawiają wóz przed koniem. Też mogę próbować podawać różne rozwiązania, ale będzie to jeszcze głupsze od tego, co oni robią. Chociażby z glutaminą, hipoteza że spada jej poziom w organizmie, organizm wszystko zużywa do walki z wirusem, potem w dalszym ciągu jest na "głodzie" i jej niedobory powodują uszkodzenie śródbłonka. Wszystko, co się przyswoi, leci na naprawy bieżące i ciągle brakuje, bo przez uszkodzenia wzrosło zapotrzebowanie. Tyle, że ta hipoteza też jest dziurawa, glutamina powinna być dość szybko uzupełniona z diety i wyprodukowana przez organizm z innych aminokwasów.
Tak czy tak, na Twoim miejscu robiłbym to, co zrobiłem naście lat temu, gdy miałem kilka miesięcy gorączki, a po którejś wizycie u kolejnego lekarza wkurzyłem się i spróbowałem wziąć sprawę we własne ręce. Zalałem organizm wszystkim, co jest niezbędne do prawidłowej pracy odporności. Coś zadziałało, nie wiem co, ale mało mnie to obchodzi, bo nie wiem też, co mi wtedy było, ważne że wyzdrowiałem.
Zresztą, śledzisz wątek o obłączkach, widziałeś, ile już znalazłem punktów wspólnych łączących różne choroby, w których obłączki zanikają. Jest ich naprawdę bardzo dużo. I jak dotąd ŻADEN nie był przyczyną, a jedynie konsekwencją czegoś innego, co mi ciągle umyka. Jakbym miał dostęp do laboratorium i do grupy kilkuset ochotników, zagadkę rozwiązałbym pewnie w tydzień, badając wszystkie parametry i porównując.



