12-01-2021, 03:12 PM
Z otyłością to jest tak, że aby jej uniknąć, trzeba dokonać niekiedy gargantuicznego wysiłku, jeśli ktoś ma napady głodu, to ich opanowanie jest mniej więcej tak trudne, jak dla przeciętnego człowieka wyrzeźbienie na siłowni sylwetki prawdziwego Adonisa. Nie można tego porównywać do szczepionki, właśnie z uwagi na różnicę w wysiłku i w efekcie. Musisz poświęcić dosłownie tysiące razy więcej energii, a efekt schudnięcia dalej będzie kilka razy niższy, niż efekt szczepienia.
Z tymi "większość pacjentów to otyli", to też nie tak, owszem, były badania, gdzie (strzelam z pamięci, przykładowa liczba) 80% pacjentów stanowili otyli, ale było to w krajach, gdzie... prawie 80% ludzi w tym wieku ma nadwagę.
Ta sprawa jest trudna, bo w medycynie prawo pacjenta o decydowania o sobie jest święte, po tym jak wiele razy w historii mieliśmy bardzo duże nadużycia, żeby nie powiedzieć zbrodnie dokonywane przez lekarzy. Ale tu decyzja nie dotyczy tylko tego pacjenta, ale również innych! I przymus leczenia niektórych chorób był od zawsze, vide gruźlica. Oklepany przykład, masz dziecko, wcześniaka, szczepionki nie działają, bo ma słaby system odpornościowy. Sąsiad antywacek wysłał do przedszkola swoje nie szczepione, przyniosło polio. Masz dziecko, wcześniaka, ale już sparaliżowanego, do końca życia będzie mógł poruszać tylko głową.
Dalej uważasz, że w tej sytuacji decyzja sąsiada dotyczyła tylko i wyłącznie jego dziecka?
Z tymi "większość pacjentów to otyli", to też nie tak, owszem, były badania, gdzie (strzelam z pamięci, przykładowa liczba) 80% pacjentów stanowili otyli, ale było to w krajach, gdzie... prawie 80% ludzi w tym wieku ma nadwagę.
Ta sprawa jest trudna, bo w medycynie prawo pacjenta o decydowania o sobie jest święte, po tym jak wiele razy w historii mieliśmy bardzo duże nadużycia, żeby nie powiedzieć zbrodnie dokonywane przez lekarzy. Ale tu decyzja nie dotyczy tylko tego pacjenta, ale również innych! I przymus leczenia niektórych chorób był od zawsze, vide gruźlica. Oklepany przykład, masz dziecko, wcześniaka, szczepionki nie działają, bo ma słaby system odpornościowy. Sąsiad antywacek wysłał do przedszkola swoje nie szczepione, przyniosło polio. Masz dziecko, wcześniaka, ale już sparaliżowanego, do końca życia będzie mógł poruszać tylko głową.
Dalej uważasz, że w tej sytuacji decyzja sąsiada dotyczyła tylko i wyłącznie jego dziecka?



