Wiesz, Ja już miałem tyle filozoficznych dyskusji na ten temat - jeśli jesteś zainteresowany to możemy porozmawiać, ale po innych Twoich reakcjach w tym temacie, domyślam się, że ty też już to przerobiłeś i pewnie razem wiemy jakie argumenty się pojawią.
Moim zdaniem bardziej analogiczny jest tutaj fakt, że ludzie mają prawo jeść co chcą - mimo tego, że otyłość i choroby cywilizacyjne to ogromny koszt dla społeczeństwa.
Są poza tym badania sugerujące (Co też dyktuje logika), że ludzie otyli chorują na Covid dłużej - przez co zakażają więcej osób (Statystycznie), są bardziej podatni na tzw. "Break-through infections", czyli szczepionki są u nich mniej skuteczne - poza tym częściej lądują w szpitalu, czym bardziej obciążają służbę zdrowia...
Tak więc dlaczego ja mam mieć większe ryzyko zakażenia się, dlatego że niektórzy ludzie nie potrafią(albo nie chcą) Panować nad Swoimi instynktami i nie potrafią zmienić nawyków?
Jest to moim zdaniem analogiczne do niezaszczepienia - kwestia jazdy samochodem moim zdaniem jest trochę inna, bo nie jest to coś tak podstawowego jak prawo o decydowaniu o własnym ciele.
Ja nie mam prawa jazdy, radzę Sobie.
Zaszczepienie vs Niezaszczepieni to tylko jeden ze sposobów zaklasyfikowania, grupowania ludzi obecnie hospitalizowanych lub zakażonych - można by też podzielić ludzi na grupy według BMI, czy ilość chorób współistniejących.
Dużo jest badań które pokazują jak ogromną większość hospitalizowanych i zmarłych stanowią ludzie otyli, z cukrzycą czy nadciśnieniem - a przecież to są typowe choroby cywilizacyjne, związane bardzo prosto z dietą:
https://jamanetwork.com/journals/jamanet...le/2777028
Nie jestem anty-szczepionkowcem, żeby nie było - tzw. Szurem - namawiałem starsze osoby w rodzinie do zaszczepienia, ale dla mnie to jest styl życia, nie chcę polegać na lekach, żeby być zdrowym - i oczywiście zawsze trzeba rozważyć, że może popełniam błąd - ale uważam poziom ryzyka dla osoby w mojej grupie wiekowej, bez chorób współistniejących, za nieistotny - a jeśli się mylę i skończę jako inwalida? Cóż, nie będę się wtedy różnił od milionów innych ludzi którzy przez własną głupotę zniszczyli Sobie zdrowia. Zastrzegam Sobie to samo prawo, które mają inni.
. Moim zdaniem ryzyko zakażenia przeze mnie innych - zależnie od tego czy zaszczepię się czy nie - nie jest na tyle większe, czy mniejsze - żebym czuł się tutaj moralnie zobowiązany.
Ludzie zaszczepieni też chorują i zakażają - mniej oczywiście, ale moim zdaniem różnica jest tutaj na tyle mała - że najprawdopodobniej ogólnie zdrowa, dbająca o Siebie osoba niezaszczepiona zakaża mniej niż np. 150 kilowy zaszczepiony człowiek z nadciśnieniem i cukrzycą (A na pewno ma mniejsze ryzyko hospitalizacji).
Dlaczego więc Ja mam być zmuszony do brania leków (Co 6 miesięcy), a mój 150 kilowy kolega może dalej pić kolę i objadać się pizzą i lodami?
Moim zdaniem to logicznie niespójne - i zakłada odpowiedzialność zbiorową.
Złego słowa o Tobie nie powiem bo mam ogromny szacunek, ale tak mi się trochę przykro zrobiło (I Ty Brutsie, przeciwko mnie?), bo jest to dla mnie ważna kwestia, jeśli zmuszą mnie do szczepienia, co może się zdarzyć patrząc na Austrię i Niemcy - odbiorę to jako gwałt i naprawdę chyba stracę całkiem wiarę w ludzi.
Zdrowia Tomakinie!
Moim zdaniem bardziej analogiczny jest tutaj fakt, że ludzie mają prawo jeść co chcą - mimo tego, że otyłość i choroby cywilizacyjne to ogromny koszt dla społeczeństwa.
Są poza tym badania sugerujące (Co też dyktuje logika), że ludzie otyli chorują na Covid dłużej - przez co zakażają więcej osób (Statystycznie), są bardziej podatni na tzw. "Break-through infections", czyli szczepionki są u nich mniej skuteczne - poza tym częściej lądują w szpitalu, czym bardziej obciążają służbę zdrowia...
Tak więc dlaczego ja mam mieć większe ryzyko zakażenia się, dlatego że niektórzy ludzie nie potrafią(albo nie chcą) Panować nad Swoimi instynktami i nie potrafią zmienić nawyków?
Jest to moim zdaniem analogiczne do niezaszczepienia - kwestia jazdy samochodem moim zdaniem jest trochę inna, bo nie jest to coś tak podstawowego jak prawo o decydowaniu o własnym ciele.
Ja nie mam prawa jazdy, radzę Sobie.
Zaszczepienie vs Niezaszczepieni to tylko jeden ze sposobów zaklasyfikowania, grupowania ludzi obecnie hospitalizowanych lub zakażonych - można by też podzielić ludzi na grupy według BMI, czy ilość chorób współistniejących.
Dużo jest badań które pokazują jak ogromną większość hospitalizowanych i zmarłych stanowią ludzie otyli, z cukrzycą czy nadciśnieniem - a przecież to są typowe choroby cywilizacyjne, związane bardzo prosto z dietą:
https://jamanetwork.com/journals/jamanet...le/2777028
Nie jestem anty-szczepionkowcem, żeby nie było - tzw. Szurem - namawiałem starsze osoby w rodzinie do zaszczepienia, ale dla mnie to jest styl życia, nie chcę polegać na lekach, żeby być zdrowym - i oczywiście zawsze trzeba rozważyć, że może popełniam błąd - ale uważam poziom ryzyka dla osoby w mojej grupie wiekowej, bez chorób współistniejących, za nieistotny - a jeśli się mylę i skończę jako inwalida? Cóż, nie będę się wtedy różnił od milionów innych ludzi którzy przez własną głupotę zniszczyli Sobie zdrowia. Zastrzegam Sobie to samo prawo, które mają inni.
. Moim zdaniem ryzyko zakażenia przeze mnie innych - zależnie od tego czy zaszczepię się czy nie - nie jest na tyle większe, czy mniejsze - żebym czuł się tutaj moralnie zobowiązany.
Ludzie zaszczepieni też chorują i zakażają - mniej oczywiście, ale moim zdaniem różnica jest tutaj na tyle mała - że najprawdopodobniej ogólnie zdrowa, dbająca o Siebie osoba niezaszczepiona zakaża mniej niż np. 150 kilowy zaszczepiony człowiek z nadciśnieniem i cukrzycą (A na pewno ma mniejsze ryzyko hospitalizacji).
Dlaczego więc Ja mam być zmuszony do brania leków (Co 6 miesięcy), a mój 150 kilowy kolega może dalej pić kolę i objadać się pizzą i lodami?
Moim zdaniem to logicznie niespójne - i zakłada odpowiedzialność zbiorową.
Złego słowa o Tobie nie powiem bo mam ogromny szacunek, ale tak mi się trochę przykro zrobiło (I Ty Brutsie, przeciwko mnie?), bo jest to dla mnie ważna kwestia, jeśli zmuszą mnie do szczepienia, co może się zdarzyć patrząc na Austrię i Niemcy - odbiorę to jako gwałt i naprawdę chyba stracę całkiem wiarę w ludzi.
Zdrowia Tomakinie!



