11-25-2021, 01:04 AM
Fajne wyjaśnienie:
https://www.youtube.com/watch?v=7ugZ5X7M2uE
W skrócie, reakcja nerwowości na glicynę lub na GABA świadczy o tym, że są problemy z elektrolitami, albo problemy z metabolizmem energii na poziomie komórki. Będę musiał zaobserwować, czy nie mam takiej, na pewno mam po inozytolu, ale tam mechanizm jest raczej inny i związany z serotoniną. Tak słucham tego gościa i myślę sobie, czy przypadkiem nie upraszczam zbytnio sprawy, studiując zależności związane z obłączkami?
Co się tyczy obłączków, jeszcze wróciła tarczyca, jak bumerang. Dość poważnie podejrzewałem, że ona może leżeć u źródła problemów, tylko nie mam objawów ani nadczynności, ani niedoczynności. Niemniej problemy próbowałem na początku rozwiązać jodem, co mogło je spotęgować. Mogłem nim kilkanaście lat temu doprowadzić do kilkumiesięcznej nadczynności. Wtedy pomimo dobrego poziomu serotoniny we krwi, tkanki byłyby na nią nadwrażliwe. Może pora wybrać się do laboratorium i zbadać jeszcze raz tarczycę? USG było dobre, ale robione przez dosłownie parę sekund, wyniki kiedyś były trochę wywalone, ale robiłem je podczas brania dużych dawek jodu, co je usprawiedliwia - niemniej były poza normą. Miałem iść zrobić je jak minie fala, teraz będę musiał czekać, aż minie druga, bo nie uśmiecha mi się pakować do przychodni gdzie wirus na wirusie.
https://www.europeanreview.org/article/12297
inozytol + selen były całkiem skuteczne w terapii choroby Hashimoto. Obniżyły przeciwciała, unormowały poziom hormonów tarczycy.
Czyli są 2 opcje
1. z jakiegoś poziomu wywalona jest serotonina, prawdopodobnie nadprodukcja w jelitach, co rozszerza naczynia krwionośne w układzie pokarmowym i daje objaw opisywany w marskości wątroby, tylko dużo mniej nasilony
2. są wywalone hormony tarczycy, przez co organizm jest nadwrażliwy na serotoninę, co powoduje rozszerzenie i jak wyżej
Stawiałbym mimo wszystko na punkt 1, bo na jod nie reagowałem, nie licząc pierwszego uzupełnienia niedoboru, testowałem go wielokrotnie, z kolei po suplach mających podnieść poziom serotoniny reakcja zawsze była bardzo szybka i gwałtowna.
Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, co do cholery sprawia, że u niektórych osób jelita produkują serotoninę na potęgę? Rośnie u pacjentów z marskością, rośnie u pacjentów z niewydolnością nerek. W obu tych chorobach zanikają obłączki, razem z charakterystyczną zmianą - paznokieć robi się blady, dopiero na końcu ma mocno ciemny pasek. Tylko u nerkowców jest to związane z upośledzonym wydalaniem serotoniny z organizmu, wtedy też zmiany są nieco inne, u wątrobowców z nadmierną produkcją, wywołaną zapewne zmianą składu flory jelitowej.
Kiedyś, dawno temu, zajmowałem się tym. Wyszło, że pomaga tauryna, bo dzięki niej dochodzi do sprzężenia kwasów żółciowych, w efekcie zmienia się skład flory. U szczurów czy tam chomików suplement kwasów żółciowych likwidował nadciśnienie wrotne, niestety suplement nie do kupienia.
W marskości brakuje kwasów deoxycholowego i cholowego, ale tylko cholowy jest syntetyzowany przez wątrobę, ten drugi jest tworzony przez bakterie już w jelicie. Co ciekawe, cholowy nie jest wrażliwy na niedobór tauryny. Suplementując ją nie tylko nie pomagałem, ale może nawet szkodziłem.
Cholina z kolei mogła pomóc, gdyż mocno wpływa na syntezę kwasów żółciowych. Co więcej, niedobór choliny sam w sobie powoduje nadciśnienie wrotne, tyle że nieco innym mechanizmem.
No nic, zostawiam to na razie jak jest, najważniejsze to trzymać dietę.
https://www.youtube.com/watch?v=7ugZ5X7M2uE
W skrócie, reakcja nerwowości na glicynę lub na GABA świadczy o tym, że są problemy z elektrolitami, albo problemy z metabolizmem energii na poziomie komórki. Będę musiał zaobserwować, czy nie mam takiej, na pewno mam po inozytolu, ale tam mechanizm jest raczej inny i związany z serotoniną. Tak słucham tego gościa i myślę sobie, czy przypadkiem nie upraszczam zbytnio sprawy, studiując zależności związane z obłączkami?
Co się tyczy obłączków, jeszcze wróciła tarczyca, jak bumerang. Dość poważnie podejrzewałem, że ona może leżeć u źródła problemów, tylko nie mam objawów ani nadczynności, ani niedoczynności. Niemniej problemy próbowałem na początku rozwiązać jodem, co mogło je spotęgować. Mogłem nim kilkanaście lat temu doprowadzić do kilkumiesięcznej nadczynności. Wtedy pomimo dobrego poziomu serotoniny we krwi, tkanki byłyby na nią nadwrażliwe. Może pora wybrać się do laboratorium i zbadać jeszcze raz tarczycę? USG było dobre, ale robione przez dosłownie parę sekund, wyniki kiedyś były trochę wywalone, ale robiłem je podczas brania dużych dawek jodu, co je usprawiedliwia - niemniej były poza normą. Miałem iść zrobić je jak minie fala, teraz będę musiał czekać, aż minie druga, bo nie uśmiecha mi się pakować do przychodni gdzie wirus na wirusie.
https://www.europeanreview.org/article/12297
inozytol + selen były całkiem skuteczne w terapii choroby Hashimoto. Obniżyły przeciwciała, unormowały poziom hormonów tarczycy.
Czyli są 2 opcje
1. z jakiegoś poziomu wywalona jest serotonina, prawdopodobnie nadprodukcja w jelitach, co rozszerza naczynia krwionośne w układzie pokarmowym i daje objaw opisywany w marskości wątroby, tylko dużo mniej nasilony
2. są wywalone hormony tarczycy, przez co organizm jest nadwrażliwy na serotoninę, co powoduje rozszerzenie i jak wyżej
Stawiałbym mimo wszystko na punkt 1, bo na jod nie reagowałem, nie licząc pierwszego uzupełnienia niedoboru, testowałem go wielokrotnie, z kolei po suplach mających podnieść poziom serotoniny reakcja zawsze była bardzo szybka i gwałtowna.
Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, co do cholery sprawia, że u niektórych osób jelita produkują serotoninę na potęgę? Rośnie u pacjentów z marskością, rośnie u pacjentów z niewydolnością nerek. W obu tych chorobach zanikają obłączki, razem z charakterystyczną zmianą - paznokieć robi się blady, dopiero na końcu ma mocno ciemny pasek. Tylko u nerkowców jest to związane z upośledzonym wydalaniem serotoniny z organizmu, wtedy też zmiany są nieco inne, u wątrobowców z nadmierną produkcją, wywołaną zapewne zmianą składu flory jelitowej.
Kiedyś, dawno temu, zajmowałem się tym. Wyszło, że pomaga tauryna, bo dzięki niej dochodzi do sprzężenia kwasów żółciowych, w efekcie zmienia się skład flory. U szczurów czy tam chomików suplement kwasów żółciowych likwidował nadciśnienie wrotne, niestety suplement nie do kupienia.
W marskości brakuje kwasów deoxycholowego i cholowego, ale tylko cholowy jest syntetyzowany przez wątrobę, ten drugi jest tworzony przez bakterie już w jelicie. Co ciekawe, cholowy nie jest wrażliwy na niedobór tauryny. Suplementując ją nie tylko nie pomagałem, ale może nawet szkodziłem.
Cholina z kolei mogła pomóc, gdyż mocno wpływa na syntezę kwasów żółciowych. Co więcej, niedobór choliny sam w sobie powoduje nadciśnienie wrotne, tyle że nieco innym mechanizmem.
No nic, zostawiam to na razie jak jest, najważniejsze to trzymać dietę.



