Dobra, chyba mam. Inozytol wpływa na receptory serotoninowe, czyli dość silnie wzmacnia wrażliwość na tę substancję. Oznacza to, że u osób, które mają jej nadmiar, inozytol mógłby dać takie objawy jak nerwowość i bezsenność. A jako że podobne objawy miałem po innych rzeczach, które podnoszą poziom serotoniny, mogę spokojnie założyć, że taki jest właśnie mechanizm.
Heh, teraz pytanie co robić. Dalej brać inozytol, ale pod osłoną tyrozyny, co powinno wyciszyć objawy? Robi się trochę skomplikowanie, bo teraz w zależności od tego, czy mam zbyt wysoki poziom serotoniny, czy zbyt wysoką wrażliwość na nią, taktyka powinna się nieco różnić.
Są tutaj dwa problemy
1. obłączki, to zagadka którą chcę rozwiązać, bo to pomoże wielu osobom.
2. mój osobisty stan zdrowia. Może być tak, że mój organizm z jakiegoś powodu wytwarza nadmiar serotoniny, może to być nawet efekt jakiejś mutacji genetycznej. Objawy wskazujące na jakieś zaburzenia na linii dopamina / serotonina mam w zasadzie od najmłodszych lat, zanim dorosłem i zacząłem kontrolować swoje życie logiką, to mnie na badania wysyłali, czy wszystko ze mną w porządku i w ogóle.
Pomijając już rolę inozytolu w obłączkach, mogę trafić na coś, co poprawi mój stan zdrowia.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2285648/
tu wykazano, że to właśnie nadmiar serotoniny jest jednym z czynników powodujących powstanie nadciśnienia wrotnego.
I teraz cofnijmy się kilkanaście lat w przeszłość, do początku moich problemów. Utrzymujące się długie miesiące objawy pasujące do syndromu serotoninowego plus pojawienie się terry's nails, które jak wyżej wykazano, mogą brać się z nadmiaru serotoniny. Uważałem potem, że to były objawy tężyczki, ale najwidoczniej się myliłem.
Do tego za każdym razem jak biorę coś, co może serotoninę podnieść, mam objawy lękowe.
Zagadka terrysek w moim przypadku rozwiązana? Są efektem nadmiaru serotoniny w układzie pokarmowym? A może nawet obłączki zanikły właśnie przez to, przez zmiany w układzie krążenia? Jeśli tak, to te moje wszystkie próby nic nie dadzą innym ludziom, bo co jest prawdziwe dla mnie, nie musi być prawdziwe dla kogoś innego. Zanik obłączków wynikający z nadmiaru serotoniny byłby rzadkością.
Ale żeby nie było za prosto, można mieć nadmiar w jelitach, a jednocześnie niedobór w mózgu. Można mieć nadmiar we krwi, nadmiar w mózgu, a objawy niedoboru, bo receptory nie działają jak trzeba. Można mieć niedobór, a objawy nadmiaru, przez złe działanie receptorów.
Pytanie teraz, skąd nadmiar serotoniny? Nie guz, bo już bym dawno nie żył, a w każdym razie objawy na pewno by nie ustąpiły kilkanaście lat temu. Zaburzenie wynikające z np genów? Trochę do tego nie pasuje nagłe wystąpienie objawów. Po prostu nerwica wymusiła na organizmie wysyłanie sygnałów do produkcji serotoniny?
A może po prostu... flora jelitowa? To zdaje się ona odpowiada za nadciśnienie wrotne, żeby zjawisko powstało, serotonina musi być wyprodukowana w jelitach.
Może objawy mijały, gdy przez kilka tygodni po prostu trzymałem dietę bez nadmiaru cukru? Może to aż takie proste? Faktycznie okresy bez takiej szkodliwej diety to raczej wyjątki w moim życiu, krótkotrwałe wyjątki. Może kilka tygodni nie piłem coli, nie żarłem czekolady, serotonina spadła, objawy ustąpiły, a ja potem jak idiota szukałem przyczyn w suplementach które brałem?
Zobaczymy, póki co trzymam dietę, razem z tymi suplami co wymieniłem wyżej.
Heh, teraz pytanie co robić. Dalej brać inozytol, ale pod osłoną tyrozyny, co powinno wyciszyć objawy? Robi się trochę skomplikowanie, bo teraz w zależności od tego, czy mam zbyt wysoki poziom serotoniny, czy zbyt wysoką wrażliwość na nią, taktyka powinna się nieco różnić.
Są tutaj dwa problemy
1. obłączki, to zagadka którą chcę rozwiązać, bo to pomoże wielu osobom.
2. mój osobisty stan zdrowia. Może być tak, że mój organizm z jakiegoś powodu wytwarza nadmiar serotoniny, może to być nawet efekt jakiejś mutacji genetycznej. Objawy wskazujące na jakieś zaburzenia na linii dopamina / serotonina mam w zasadzie od najmłodszych lat, zanim dorosłem i zacząłem kontrolować swoje życie logiką, to mnie na badania wysyłali, czy wszystko ze mną w porządku i w ogóle.
Pomijając już rolę inozytolu w obłączkach, mogę trafić na coś, co poprawi mój stan zdrowia.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2285648/
tu wykazano, że to właśnie nadmiar serotoniny jest jednym z czynników powodujących powstanie nadciśnienia wrotnego.
I teraz cofnijmy się kilkanaście lat w przeszłość, do początku moich problemów. Utrzymujące się długie miesiące objawy pasujące do syndromu serotoninowego plus pojawienie się terry's nails, które jak wyżej wykazano, mogą brać się z nadmiaru serotoniny. Uważałem potem, że to były objawy tężyczki, ale najwidoczniej się myliłem.
Do tego za każdym razem jak biorę coś, co może serotoninę podnieść, mam objawy lękowe.
Zagadka terrysek w moim przypadku rozwiązana? Są efektem nadmiaru serotoniny w układzie pokarmowym? A może nawet obłączki zanikły właśnie przez to, przez zmiany w układzie krążenia? Jeśli tak, to te moje wszystkie próby nic nie dadzą innym ludziom, bo co jest prawdziwe dla mnie, nie musi być prawdziwe dla kogoś innego. Zanik obłączków wynikający z nadmiaru serotoniny byłby rzadkością.
Ale żeby nie było za prosto, można mieć nadmiar w jelitach, a jednocześnie niedobór w mózgu. Można mieć nadmiar we krwi, nadmiar w mózgu, a objawy niedoboru, bo receptory nie działają jak trzeba. Można mieć niedobór, a objawy nadmiaru, przez złe działanie receptorów.
Pytanie teraz, skąd nadmiar serotoniny? Nie guz, bo już bym dawno nie żył, a w każdym razie objawy na pewno by nie ustąpiły kilkanaście lat temu. Zaburzenie wynikające z np genów? Trochę do tego nie pasuje nagłe wystąpienie objawów. Po prostu nerwica wymusiła na organizmie wysyłanie sygnałów do produkcji serotoniny?
A może po prostu... flora jelitowa? To zdaje się ona odpowiada za nadciśnienie wrotne, żeby zjawisko powstało, serotonina musi być wyprodukowana w jelitach.
Może objawy mijały, gdy przez kilka tygodni po prostu trzymałem dietę bez nadmiaru cukru? Może to aż takie proste? Faktycznie okresy bez takiej szkodliwej diety to raczej wyjątki w moim życiu, krótkotrwałe wyjątki. Może kilka tygodni nie piłem coli, nie żarłem czekolady, serotonina spadła, objawy ustąpiły, a ja potem jak idiota szukałem przyczyn w suplementach które brałem?
Zobaczymy, póki co trzymam dietę, razem z tymi suplami co wymieniłem wyżej.



