11-23-2021, 10:12 PM
Może jednak stres oksydacyjny.
12 maja 2010, robię głupią rzecz, próbuję rozpuścić złogi miażdżycowe których nie mam. Ale biorę w tym celu kilogram antyoksydantów. 3 czerwca był lepszy wynik biegowy i potem ciągła poprawa. Wtedy nie miałem większego pojęcia o współzależności supli, mogłem na przykład witaminą C zbić poziom miedzi, przez co stres oksydacyjny się jeszcze powiększył po początkowej poprawie. Nigdy później nie robiłem takiego czegoś, nie stosowałem takich dawek witaminy C. Podobnie przy tym drugim okresie poprawy brałem między innymi melatoninę, która również bardzo silnie obniża poziom tego stresu. Brałem też luteinę z zeaksantyną, którą potem testowałem, ale już bez melatoniny.
Wszystkie te choroby, w których obłączki zanikają, mają podwyższony poziom stresu oksydacyjnego.
Problem w tym, że ja to testowałem już na kilka chyba sposobów. Pomysł ze stresem oksydacyjnym jest oczywisty i to jedna z pierwszych rzeczy, które sprawdziłem. Raczej mało prawdopodobne, żebym za każdym razem coś robił nie tak.
Jednak to, że tuż przed poprawą brałem kilogramy antyoksydantów dało mi do myślenia. Tego elementu wcześniej nie było w układance.
12 maja 2010, robię głupią rzecz, próbuję rozpuścić złogi miażdżycowe których nie mam. Ale biorę w tym celu kilogram antyoksydantów. 3 czerwca był lepszy wynik biegowy i potem ciągła poprawa. Wtedy nie miałem większego pojęcia o współzależności supli, mogłem na przykład witaminą C zbić poziom miedzi, przez co stres oksydacyjny się jeszcze powiększył po początkowej poprawie. Nigdy później nie robiłem takiego czegoś, nie stosowałem takich dawek witaminy C. Podobnie przy tym drugim okresie poprawy brałem między innymi melatoninę, która również bardzo silnie obniża poziom tego stresu. Brałem też luteinę z zeaksantyną, którą potem testowałem, ale już bez melatoniny.
Wszystkie te choroby, w których obłączki zanikają, mają podwyższony poziom stresu oksydacyjnego.
Problem w tym, że ja to testowałem już na kilka chyba sposobów. Pomysł ze stresem oksydacyjnym jest oczywisty i to jedna z pierwszych rzeczy, które sprawdziłem. Raczej mało prawdopodobne, żebym za każdym razem coś robił nie tak.
Jednak to, że tuż przed poprawą brałem kilogramy antyoksydantów dało mi do myślenia. Tego elementu wcześniej nie było w układance.



