Kurcze no... a może to jednak zwykły stopień odżywienia komórek?
Cukrzyca? Komórki nie są w stanie się odżywiać. Niedoczynność tarczycy? Komórki mają słabszy metabolizm. Schorzenia wątroby? Obłączki znikają, jeśli towarzyszy im nadciśnienie wrotne, które odcina dopływ krwi do komórek na obwodzie. Jeśli nie towarzyszy, nie znikają. Tej informacji mi mocno brakowało, szukałem przyczyny w białkach produkowanych przez wątrobę, parametrach biochemicznych, a może chodzić o zwykły dopływ krwi.
Jeśli to miałoby się łączyć z pobudzeniem współczulnego układu nerwowego, które to pobudzenie dodatkowo zmniejsza tempo wzrostu i odżywiania się komórek obwodowych, to byłoby w miarę jasne, jako że w depresji takie pobudzenie jest dość silne.
Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, to obłączki byłyby skorelowane z takimi rzeczami, jak tempo gojenia się ran, wzrost włosów czy paznokci, chociaż nie do końca jest pewne, czy to są rzeczy zbieżne, gojenie się ran jest procesem na tyle złożonym, że akurat układ wspólczulny może je przyspieszać.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC7948636/
w depresji rany goją się sporo gorzej
https://www.karger.com/Article/Pdf/18695
w hiv / aids też
Nie wiem, czy to w ogóle sprawdzalna hipoteza. Czynników mogących wpływać na tempo wzrostu / gojenia się tkanek spokojnie można wymienić kilkanaście. Niektórych po prostu nie da się sprawdzić samemu, ani nawet robiąc badania laboratoryjne, bo jak niby określić na przykład to, czy ma się odpowiednią aktywność mitochondriów? A jeśli jest niska, to na którym etapie przemian jest problem? Takie badania są cholernie drogie i robią to wyspecjalizowane laboratoria.
Jeśli hipoteza miałaby być prawdziwa. to mielibyśmy kilkanaście głównych czynników, z których wystąpienie kilku naraz sprawi, że dojdzie do zahamowania procesów wzrostu, a tym samym do zaniku obłączków. Nie byłoby więc jednej przyczyny, a kilka, na dodatek u każdego "pacjenta" kilka innych.
Cukrzyca? Komórki nie są w stanie się odżywiać. Niedoczynność tarczycy? Komórki mają słabszy metabolizm. Schorzenia wątroby? Obłączki znikają, jeśli towarzyszy im nadciśnienie wrotne, które odcina dopływ krwi do komórek na obwodzie. Jeśli nie towarzyszy, nie znikają. Tej informacji mi mocno brakowało, szukałem przyczyny w białkach produkowanych przez wątrobę, parametrach biochemicznych, a może chodzić o zwykły dopływ krwi.
Jeśli to miałoby się łączyć z pobudzeniem współczulnego układu nerwowego, które to pobudzenie dodatkowo zmniejsza tempo wzrostu i odżywiania się komórek obwodowych, to byłoby w miarę jasne, jako że w depresji takie pobudzenie jest dość silne.
Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, to obłączki byłyby skorelowane z takimi rzeczami, jak tempo gojenia się ran, wzrost włosów czy paznokci, chociaż nie do końca jest pewne, czy to są rzeczy zbieżne, gojenie się ran jest procesem na tyle złożonym, że akurat układ wspólczulny może je przyspieszać.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC7948636/
w depresji rany goją się sporo gorzej
https://www.karger.com/Article/Pdf/18695
w hiv / aids też
Nie wiem, czy to w ogóle sprawdzalna hipoteza. Czynników mogących wpływać na tempo wzrostu / gojenia się tkanek spokojnie można wymienić kilkanaście. Niektórych po prostu nie da się sprawdzić samemu, ani nawet robiąc badania laboratoryjne, bo jak niby określić na przykład to, czy ma się odpowiednią aktywność mitochondriów? A jeśli jest niska, to na którym etapie przemian jest problem? Takie badania są cholernie drogie i robią to wyspecjalizowane laboratoria.
Jeśli hipoteza miałaby być prawdziwa. to mielibyśmy kilkanaście głównych czynników, z których wystąpienie kilku naraz sprawi, że dojdzie do zahamowania procesów wzrostu, a tym samym do zaniku obłączków. Nie byłoby więc jednej przyczyny, a kilka, na dodatek u każdego "pacjenta" kilka innych.



