11-18-2021, 02:56 AM
(nie mogę przestać o tym myśleć, odkopanie tych starych postów było naprawdę fajnym odkryciem, przez lata nie dawało mi to spokoju)
Jest tam jeszcze kilka rzeczy, których nie zapisywałem, a które na pewno przez jakiś czas robiłem, ale pojęcia nie mam, kiedy
- miałem dużo bananów w diecie, co bardzo mocno musiało podbić mi poziom potasu
- brałem przez jakiś czas miłorząb japoński, w formie preparatu ginkofar, bardzo możliwe, że łącznie z żeń-szeniem
- miewałem w życiu okresy, gdy jadłem naprawdę dużo strączków, kiedyś, podczas tych prób biegowych miałem okres gdy żarłem dziennie całą wielką miskę soczewicy, a jakoś tak z rok temu kupowałem kilogramy białej fasoli i gotowałem. Miałem tez okresy na grapefruita. Fasola i grapefruity to najbogatsze źródła inozytolu, spokojnie mogłem wtedy dostarczać po 2-3 gramy, nawet 10 razy więcej niż jadłem w innych okresach.
Miałem tam odcinek testowy, na którym mierzyłem sobie czas przy określonym, konkretnym tętnie, co było wskaźnikiem wydolności organizmu, mało dokładnym z uwagi na to, że odcinek jest dość krótki
życiowy rekord przed tym okresem, który zrobiłem po napakowaniu się karnityną (ona w kilka dni końskich dawek zbiła mi kiedyś czas o prawie minutę) to 8 minut 35 sekund
24 maja - 8'50''
26 maja - 9'36''
28 - 9'10''
30 - 8'55''
3 czerwca - 8'40''
6 czerwca - nie zapisałem czasu na odcinku, ale napisałem że bardzo dobry. Od tego momentu był okres super wyników.
Czyli albo coś zrobiłem pomiędzy 30 maja a 6 czerwca, albo powoli, powoli zaczynało działać coś, co zrobiłem wcześniej i dopiero 6 czerwca nagle, z dużą mocą się uaktywniło.
1 czerwca jeszcze nie jadłem żeń-szenia, 3 czerwca dopiero zacząłem jeść jajka i brać żeń-szeń, ale też cholinę z inozytolem zacząłem jeść dopiero 1 czerwca.
Czyli cholina nie wypada tutaj zbyt interesująco, bo zacząłem ją jeść zbyt późno. Nie ma opcji, żeby dała efekty w 3 dni, a potem żebym nie zauważył ani razu efektów w późniejszych próbach z choliną, które prowadziłem i zapisywałem czasy. Żeń-szeń też musiałby zadziałać w ten sam dzień, w którym go wziąłem. A może cholina dałaby efekt...? Cytat z marca:
"ok, zapiszę, co wczoraj zrobiłem nietypowego na tyle, aby mogło to wpłynąć na dzisiejszą kondycję: 200 mg magnezu w tabletkach którego zazwyczaj nigdy nie jem, lecytyna sojowa aż do wyrzygania (czyli pewnie z 700 mg choliny), witamina D w niezbyt wysokiej dawce 5000 IU." Lecytyna zawiera też inozytol.
Stawiam, że to jednak efekt czegoś, co zrobiłem wcześniej, w maju, może nawet w kwietniu, a czego efekty utrzymało się dłużej. Ale cholina ma na koncie kilka badań, w których zadziałała po kilku dniach albo nawet w tym samym dniu, poprzez zwiększenie doraźne acetylocholiny.
Jeszcze rzut oka na transakcje allegro:
3 stycznia - kreatyna
7 marca - tauryna i glutamina
28 maja - inozytol w formie izolowanej, kupiłem bo nadmiar choliny według kogoś w internecie wypłukiwał z organizmu inozytol
Rok temu co prawda cholinę miałem głównie ze źródeł naturalnych, ale brałem piracetam, który potęguje jej działanie w organizmie. I wszystko pięknie, dużo na cholinę wskazuje, ale ja ją testowałem już tyle razy, że tego nawet nie zliczę. Z drugiej strony, najpoważniejszą próbę miałem na przełomie 2012 i 2013, gdzie jakiś czas potem też zaobserwowałem wzrost obłączków, który powiązałem z tryptofanem.
W marskości wątroby cholina znika, ale w niewydolności nerek rośnie. To samo dotyczy inozytolu.
No nic, wiem, że nic nie wiem. Może mi się przyśni jakieś rozwiązanie.
Jest tam jeszcze kilka rzeczy, których nie zapisywałem, a które na pewno przez jakiś czas robiłem, ale pojęcia nie mam, kiedy
- miałem dużo bananów w diecie, co bardzo mocno musiało podbić mi poziom potasu
- brałem przez jakiś czas miłorząb japoński, w formie preparatu ginkofar, bardzo możliwe, że łącznie z żeń-szeniem
- miewałem w życiu okresy, gdy jadłem naprawdę dużo strączków, kiedyś, podczas tych prób biegowych miałem okres gdy żarłem dziennie całą wielką miskę soczewicy, a jakoś tak z rok temu kupowałem kilogramy białej fasoli i gotowałem. Miałem tez okresy na grapefruita. Fasola i grapefruity to najbogatsze źródła inozytolu, spokojnie mogłem wtedy dostarczać po 2-3 gramy, nawet 10 razy więcej niż jadłem w innych okresach.
Miałem tam odcinek testowy, na którym mierzyłem sobie czas przy określonym, konkretnym tętnie, co było wskaźnikiem wydolności organizmu, mało dokładnym z uwagi na to, że odcinek jest dość krótki
życiowy rekord przed tym okresem, który zrobiłem po napakowaniu się karnityną (ona w kilka dni końskich dawek zbiła mi kiedyś czas o prawie minutę) to 8 minut 35 sekund
24 maja - 8'50''
26 maja - 9'36''
28 - 9'10''
30 - 8'55''
3 czerwca - 8'40''
6 czerwca - nie zapisałem czasu na odcinku, ale napisałem że bardzo dobry. Od tego momentu był okres super wyników.
Czyli albo coś zrobiłem pomiędzy 30 maja a 6 czerwca, albo powoli, powoli zaczynało działać coś, co zrobiłem wcześniej i dopiero 6 czerwca nagle, z dużą mocą się uaktywniło.
1 czerwca jeszcze nie jadłem żeń-szenia, 3 czerwca dopiero zacząłem jeść jajka i brać żeń-szeń, ale też cholinę z inozytolem zacząłem jeść dopiero 1 czerwca.
Czyli cholina nie wypada tutaj zbyt interesująco, bo zacząłem ją jeść zbyt późno. Nie ma opcji, żeby dała efekty w 3 dni, a potem żebym nie zauważył ani razu efektów w późniejszych próbach z choliną, które prowadziłem i zapisywałem czasy. Żeń-szeń też musiałby zadziałać w ten sam dzień, w którym go wziąłem. A może cholina dałaby efekt...? Cytat z marca:
"ok, zapiszę, co wczoraj zrobiłem nietypowego na tyle, aby mogło to wpłynąć na dzisiejszą kondycję: 200 mg magnezu w tabletkach którego zazwyczaj nigdy nie jem, lecytyna sojowa aż do wyrzygania (czyli pewnie z 700 mg choliny), witamina D w niezbyt wysokiej dawce 5000 IU." Lecytyna zawiera też inozytol.
Stawiam, że to jednak efekt czegoś, co zrobiłem wcześniej, w maju, może nawet w kwietniu, a czego efekty utrzymało się dłużej. Ale cholina ma na koncie kilka badań, w których zadziałała po kilku dniach albo nawet w tym samym dniu, poprzez zwiększenie doraźne acetylocholiny.
Jeszcze rzut oka na transakcje allegro:
3 stycznia - kreatyna
7 marca - tauryna i glutamina
28 maja - inozytol w formie izolowanej, kupiłem bo nadmiar choliny według kogoś w internecie wypłukiwał z organizmu inozytol
Rok temu co prawda cholinę miałem głównie ze źródeł naturalnych, ale brałem piracetam, który potęguje jej działanie w organizmie. I wszystko pięknie, dużo na cholinę wskazuje, ale ja ją testowałem już tyle razy, że tego nawet nie zliczę. Z drugiej strony, najpoważniejszą próbę miałem na przełomie 2012 i 2013, gdzie jakiś czas potem też zaobserwowałem wzrost obłączków, który powiązałem z tryptofanem.
W marskości wątroby cholina znika, ale w niewydolności nerek rośnie. To samo dotyczy inozytolu.
No nic, wiem, że nic nie wiem. Może mi się przyśni jakieś rozwiązanie.



