11-17-2021, 08:30 PM
Oooo, znalazłem stare wpisy na blogu! Te, o których przez 10 lat myślałem, że zaginęły. Sprawdzałem parę razy w przeszłości i ich nie było, a teraz są. Co oznacza, że mam dostęp do wszystkiego, co robiłem przed końcem marca / początkiem czerwca 2010, kiedy to nastąpiła ta poprawa. Niestety, nie byłem wtedy tak skrupulatny jak teraz.
Prześledźmy wszystko, co zapisałem pomiędzy styczniem 2010 a czerwcem 2010:
29 grudnia.
Opis, że oddaję honorowo krew, że mam powikłania po dużych dawkach kreatyny, biorę jod i bor.
Pamiętam, że wtedy miałem problem z wysokim poziomem żelaza we krwi, ale jednocześnie, jak się okazało, niską ferrytyną. Może to był efekt treningów, oddawałem krew do badania po bieganiu, wtedy poziom żelaza może być sztucznie podwyższony tym, że biegając rozbija się krwinki w stopach.
19 stycznia
dalej biorę 10 razy wyższe dawki jodu, niż zalecane (1,5 mg) plus bor
24 stycznia
zwiększam bor do 50 mg
25 stycznia
zaznaczam, że muszę sypiać w bieliźnie termoaktywnej, pamiętam faktycznie wtedy BARDZO marzłem, teraz nie ma po tym śladu
27 stycznia
zmniejszam dawkę jodu do 500 mcg
30 stycznia
już nie marznę w nocy
10 lutego
wpis o dużej poprawie wydolności biegowej
13 lutego - zaczynam suplementację biotyny
17 lutego - zwiększam spożycie metioniny, nie napisałem jak, pewnie zacząłem jeść dużo jajek albo brać odżywkę białkową
22 luty
zaczynam jeść odżywkę białkową sojową (pamiętam nie dałem rady tego skończyć, ohydztwo), zaczynam jeść buraki, pewnie też robiłem to tylko jeden dzień
24 luty - sugestia, że jadłem wtedy dużo jajek, nie pisałem tego wprost bo blog był "wegański". Dorzuciłem też więcej soczewicy.
25 luty - zamówiłem 8 kg ziaren konopnych (trafiłem na jakąś chorą przecenę) i pół kg ostropestu
26 luty - kolejny wpis, że trochę szybciej biegam, kupno słoika lecytyny sojowej
28 luty - znowu trochę szybciej
2 marca - robię kiełki
7 marca - kupiona glutamina
18 marca - wyniki biegowe gówniane przez kilkanaście dni pod rząd
20 marca
cały czas jem cholinę, wziąłem trochę magnezu, wziąłem witaminę D3.
25 marca
mikstura czosnku, oliwy z oliwek i cytryny, polecana na forach alt-medowych. Pamiętam prawie mnie to zabiło
30 marca
wpis o tym, jak mnie ta mikstura sponiewierała.
(ciąg dalszy nastąpi, zapisuję post żeby nie znikł)
Prześledźmy wszystko, co zapisałem pomiędzy styczniem 2010 a czerwcem 2010:
29 grudnia.
Opis, że oddaję honorowo krew, że mam powikłania po dużych dawkach kreatyny, biorę jod i bor.
Pamiętam, że wtedy miałem problem z wysokim poziomem żelaza we krwi, ale jednocześnie, jak się okazało, niską ferrytyną. Może to był efekt treningów, oddawałem krew do badania po bieganiu, wtedy poziom żelaza może być sztucznie podwyższony tym, że biegając rozbija się krwinki w stopach.
19 stycznia
dalej biorę 10 razy wyższe dawki jodu, niż zalecane (1,5 mg) plus bor
24 stycznia
zwiększam bor do 50 mg
25 stycznia
zaznaczam, że muszę sypiać w bieliźnie termoaktywnej, pamiętam faktycznie wtedy BARDZO marzłem, teraz nie ma po tym śladu
27 stycznia
zmniejszam dawkę jodu do 500 mcg
30 stycznia
już nie marznę w nocy
10 lutego
wpis o dużej poprawie wydolności biegowej
13 lutego - zaczynam suplementację biotyny
17 lutego - zwiększam spożycie metioniny, nie napisałem jak, pewnie zacząłem jeść dużo jajek albo brać odżywkę białkową
22 luty
zaczynam jeść odżywkę białkową sojową (pamiętam nie dałem rady tego skończyć, ohydztwo), zaczynam jeść buraki, pewnie też robiłem to tylko jeden dzień
24 luty - sugestia, że jadłem wtedy dużo jajek, nie pisałem tego wprost bo blog był "wegański". Dorzuciłem też więcej soczewicy.
25 luty - zamówiłem 8 kg ziaren konopnych (trafiłem na jakąś chorą przecenę) i pół kg ostropestu
26 luty - kolejny wpis, że trochę szybciej biegam, kupno słoika lecytyny sojowej
28 luty - znowu trochę szybciej
2 marca - robię kiełki
7 marca - kupiona glutamina
18 marca - wyniki biegowe gówniane przez kilkanaście dni pod rząd
20 marca
cały czas jem cholinę, wziąłem trochę magnezu, wziąłem witaminę D3.
25 marca
mikstura czosnku, oliwy z oliwek i cytryny, polecana na forach alt-medowych. Pamiętam prawie mnie to zabiło

30 marca
wpis o tym, jak mnie ta mikstura sponiewierała.
(ciąg dalszy nastąpi, zapisuję post żeby nie znikł)



