11-03-2021, 05:29 AM
Jeśli miałby to być inozytol, to jakoś teraz powinno się coś zacząć zmieniać, tak było poprzednio, gdy prowadziłem bloga biegowego. Mniej więcej tyle czasu minęło od kupna inozytolu do poprawy w wynikach. Czy cokolwiek się zmienia? Ciężko wyczuć, wtedy miałem pod ręką bardzo dokładny wskaźnik, codzienny pomiar tętna w czasie wysiłku. Bez tego pewnie nic bym nie zauważył.
Ciekawa sprawa z tą samoobserwacją, ludzie którzy przy eksploracji starych kopalni zatruwają się dwutlenkiem węgla czy brakiem tlenu, mają naprawdę mocno poryte możliwości poznawcze, nie są w stanie wykonać dodawania liczb jednocyfrowych, przerasta ich tabliczka mnożenia, ale dalej uważają, że wszystko z nimi OK, nie czują się w żaden sposób ogłupiali. Aż w końcu z braku tlenu odpływają. Dlatego zresztą już po takich miejscach nie łażę, nie bez czujnika gazów. No ale co istotne - jakbym nawet miał poprawę pracy mózgu, mógłbym jej po prostu nie zauważyć. Brakuje mi takiego wskaźnika, jaki miałem wtedy. Może gra na pianinie? Gdy poprzednio zaczęły odrastać mi obłączki, wtedy gdy pisałem o tym na początku tego tematu, progres był kosmiczny. Dalej jest to w jakimś stopniu ocena subiektywna, ale oparta na obiektywnym zadaniu do wykonania. Niby trochę lepiej mi się dzisiaj grało, ale raczej w normie.
O dwóch rzeczach nie mogę zapomnieć, pozostały do przetestowania, bo obie znalazły się w zestawie supli w tamtym okresie, gdy miałem poprawę:
- piracetam
- melatonina
Brałem też wtedy potas, jest zalecany jako osłona do piracetamu.
Z obserwacji:
- odkąd biorę potas, znikły objawy zespołu niespokojnych nóg
- ogólnie zasypia się dużo fajniej, nie wiem, czy to sprawka potasu, inozytolu, czy po prostu małego remontu sypialni i dokładnego usunięcia kurzu i wszelkich śladów pleśni.
Ciekawa sprawa z tą samoobserwacją, ludzie którzy przy eksploracji starych kopalni zatruwają się dwutlenkiem węgla czy brakiem tlenu, mają naprawdę mocno poryte możliwości poznawcze, nie są w stanie wykonać dodawania liczb jednocyfrowych, przerasta ich tabliczka mnożenia, ale dalej uważają, że wszystko z nimi OK, nie czują się w żaden sposób ogłupiali. Aż w końcu z braku tlenu odpływają. Dlatego zresztą już po takich miejscach nie łażę, nie bez czujnika gazów. No ale co istotne - jakbym nawet miał poprawę pracy mózgu, mógłbym jej po prostu nie zauważyć. Brakuje mi takiego wskaźnika, jaki miałem wtedy. Może gra na pianinie? Gdy poprzednio zaczęły odrastać mi obłączki, wtedy gdy pisałem o tym na początku tego tematu, progres był kosmiczny. Dalej jest to w jakimś stopniu ocena subiektywna, ale oparta na obiektywnym zadaniu do wykonania. Niby trochę lepiej mi się dzisiaj grało, ale raczej w normie.
O dwóch rzeczach nie mogę zapomnieć, pozostały do przetestowania, bo obie znalazły się w zestawie supli w tamtym okresie, gdy miałem poprawę:
- piracetam
- melatonina
Brałem też wtedy potas, jest zalecany jako osłona do piracetamu.
Z obserwacji:
- odkąd biorę potas, znikły objawy zespołu niespokojnych nóg
- ogólnie zasypia się dużo fajniej, nie wiem, czy to sprawka potasu, inozytolu, czy po prostu małego remontu sypialni i dokładnego usunięcia kurzu i wszelkich śladów pleśni.



