10-23-2021, 11:56 PM
Nie znam badań, nie śledzę tematu, zresztą jeszcze za wcześnie. Za to znam osobiście przypadek, laska młodsza 10 lat ode mnie. Opowiadała historię, jedną z wielu przygód jakie teraz ma w życiu codziennym. Uzgodniły z mamą, że obejrzą film. "OK mamo, zaraz przyniosę do Twojego pokoju komputer, tylko wyjdę na balkon zapalić". Wyszła, wraca, szuka tego kompa żeby przenieść, szuka... nie ma, co jest. Okazało się, że... zaniosła go przed wyjściem na balkon, tylko o tym zapomniała. Jeśli to nie minie, to jest inwalidką bez nadziei na normalne życie. Kuzyn pracuje w hurtowni jako informatyk, mają tam pracowników, kilku z nich ma podobnie. Skręcają w lewo zamiast w prawo, bo nie pamiętają w którą stronę iść, trasą którą chodzili ostatnie kilkanaście lat. Jak w końcu tam stracą pracę, a stracą bo się do niej już nie nadają, to nieprędko znajdą inną, odpowiednią dla ich obecnego stanu.
Przypadki osób zdrowych, aktywnych fizycznie a teraz robiących przerwy przy wchodzeniu na 1 piętro, bo w połowie tracą oddech, znam tylko ze słyszenia.
Innymi słowy, jest jak pisałem na początku, to nie zgony osób stojących już nad grobem są problemem, nawet nie to, że przez rok nie działał system opieki. Prawdziwym problemem jest obciążenie państwa osobami, które przez covid zostały inwalidami.
Przypadki osób zdrowych, aktywnych fizycznie a teraz robiących przerwy przy wchodzeniu na 1 piętro, bo w połowie tracą oddech, znam tylko ze słyszenia.
Innymi słowy, jest jak pisałem na początku, to nie zgony osób stojących już nad grobem są problemem, nawet nie to, że przez rok nie działał system opieki. Prawdziwym problemem jest obciążenie państwa osobami, które przez covid zostały inwalidami.



