10-19-2021, 05:16 PM
Czytam sobie o tym inozytolu i zastanawiam się, czy ta substancja może mieć jakąś ważniejszą rolę, niż myślałem. Czy warto ją jakoś szerzej omawiać na stronkach o depresji czy nerwicy.
We wklejonej wyżej próbie klinicznej u pacjentów z depresją, efekt leczniczy był dość niesamowity, bo spadło o całe 12 punktów. Dla unaocznienia, 12 punktów to różnica pomiędzy najlżejszą możliwą formą depresji, a najcięższą. Albo pomiędzy zdrowiem a jedną z najcięższych odmian.
Jeszcze ciekawiej było u pacjentów z atakami paniki:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7793450/
Ilość ataków spadła z 9,7 tygodniowo do 3,7 tygodniowo. Skuteczność porównywalna ze współcześnie przepisywanymi lekami, ale bez jakichkolwiek skutków ubocznych, nie licząc może wzdęć czy innych tego typu wynikających z objętości inozytolu, bo tam całe 12 gramów podawali.
Pytanie brzmi, na jakiej zasadzie to działa? Czy zalewa mózg (i inne tkanki) nadmiarem, czy może uzupełnia niedobór? Może chodzi o związek z insuliną, o zdolność do powstrzymywania zjawisk związanych z cukrzycą? Jeden z mechanizmów ataków paniki to właśnie upośledzenie wykorzystania glukozy przez komórki mózgu.
Główny problem jaki tu widzę to fakt, że odstawienie inozytolu powodowało szybki nawrót chorób, na które pomaga. Czyli jeśli komuś chce się długofalowo pomóc, trzeba albo sprawić, żeby jego organizm zaczął inozytol przyswajać / syntetyzować, jeśli przyczyną problemów jest niedobór, albo trzeba dokładnie zanalizować czemu nadmiar działa, jeśli przyczyną poprawy jest zalanie organizmu.
We wklejonej wyżej próbie klinicznej u pacjentów z depresją, efekt leczniczy był dość niesamowity, bo spadło o całe 12 punktów. Dla unaocznienia, 12 punktów to różnica pomiędzy najlżejszą możliwą formą depresji, a najcięższą. Albo pomiędzy zdrowiem a jedną z najcięższych odmian.
Jeszcze ciekawiej było u pacjentów z atakami paniki:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7793450/
Ilość ataków spadła z 9,7 tygodniowo do 3,7 tygodniowo. Skuteczność porównywalna ze współcześnie przepisywanymi lekami, ale bez jakichkolwiek skutków ubocznych, nie licząc może wzdęć czy innych tego typu wynikających z objętości inozytolu, bo tam całe 12 gramów podawali.
Pytanie brzmi, na jakiej zasadzie to działa? Czy zalewa mózg (i inne tkanki) nadmiarem, czy może uzupełnia niedobór? Może chodzi o związek z insuliną, o zdolność do powstrzymywania zjawisk związanych z cukrzycą? Jeden z mechanizmów ataków paniki to właśnie upośledzenie wykorzystania glukozy przez komórki mózgu.
Główny problem jaki tu widzę to fakt, że odstawienie inozytolu powodowało szybki nawrót chorób, na które pomaga. Czyli jeśli komuś chce się długofalowo pomóc, trzeba albo sprawić, żeby jego organizm zaczął inozytol przyswajać / syntetyzować, jeśli przyczyną problemów jest niedobór, albo trzeba dokładnie zanalizować czemu nadmiar działa, jeśli przyczyną poprawy jest zalanie organizmu.



