10-04-2021, 07:55 AM
Miałam identycznie jak Motorek. Przez pół roku leczyłam boreliozę, dzięki stronom autora odstawiłam antybiotyki i krytycznie spojrzałam na to co robię ze swoim organizmem.
W sumie od roku cierpiałam na bóle wędrujące i inne dolegliwości (więcej w moim wątku, muszę go podsumować). Błąkałam się po lekarzach, badania w normie (także poziom D3 i magnezu w erytrocytach). Miałam przeczulicę na punkcie swojego zdrowia - coś mnie zabolało i było nie tak - od razu do internetu lub szukałam lekarza, który mi pomoże. Kiedy RM głowy wyszedł poprawnie trafiłam do psychiatry (cały czas szukając dla siebie diagnozy, w tym przypadku stawiałam na depresję utajona), który stwierdził, że to zaburzenia somatyzacyjne. Dostałam tabletki SSRI, wzięłam, bo czułam się naprawdę fatalnie. Zdecydowana większość objawów przeszła, łącznie z bólem pleców. Czuję się naprawdę świetnie. To co mi zostało, to wrażenie napiętego ciała, szczególnie wieczorem. Dodam, że stosuję suplementację zalecaną przez Tomakina, ale jakoś tak nieregularnie (do poprawy). Co do bólu kręgosłupa/pleców - męczyłam się od lutego, nie miałam urazu, fizjoterapeuta pomagał, ale tylko na chwilę. Zaczęłam ćwiczyć jogę, w końcu fizjo powiedział, że w moim przypadku joga i spacery to za mało, żebym wzięła się za porządne ćwiczenia. Pokochałam ćwiczenia siłowe, ćwiczę 5 razy w tygodniu, rozciągam się, piję olej z czarnuszki i czuję, że nie boli. Aha trafiłam na webinar, gdzie inny fizjo mówił o przewlekłym bólu pleców, wg niego w większości przypadków (jak mój) ból jest tylko w naszej głowie - po tym webinarze poczułam się jak nowo narodzona (siła sugestii).
W sumie od roku cierpiałam na bóle wędrujące i inne dolegliwości (więcej w moim wątku, muszę go podsumować). Błąkałam się po lekarzach, badania w normie (także poziom D3 i magnezu w erytrocytach). Miałam przeczulicę na punkcie swojego zdrowia - coś mnie zabolało i było nie tak - od razu do internetu lub szukałam lekarza, który mi pomoże. Kiedy RM głowy wyszedł poprawnie trafiłam do psychiatry (cały czas szukając dla siebie diagnozy, w tym przypadku stawiałam na depresję utajona), który stwierdził, że to zaburzenia somatyzacyjne. Dostałam tabletki SSRI, wzięłam, bo czułam się naprawdę fatalnie. Zdecydowana większość objawów przeszła, łącznie z bólem pleców. Czuję się naprawdę świetnie. To co mi zostało, to wrażenie napiętego ciała, szczególnie wieczorem. Dodam, że stosuję suplementację zalecaną przez Tomakina, ale jakoś tak nieregularnie (do poprawy). Co do bólu kręgosłupa/pleców - męczyłam się od lutego, nie miałam urazu, fizjoterapeuta pomagał, ale tylko na chwilę. Zaczęłam ćwiczyć jogę, w końcu fizjo powiedział, że w moim przypadku joga i spacery to za mało, żebym wzięła się za porządne ćwiczenia. Pokochałam ćwiczenia siłowe, ćwiczę 5 razy w tygodniu, rozciągam się, piję olej z czarnuszki i czuję, że nie boli. Aha trafiłam na webinar, gdzie inny fizjo mówił o przewlekłym bólu pleców, wg niego w większości przypadków (jak mój) ból jest tylko w naszej głowie - po tym webinarze poczułam się jak nowo narodzona (siła sugestii).



