09-13-2021, 11:44 AM
Zrobiłam badania kontrolne, wyniki są lepsze niż się spodziewałam
Moje samopoczucie jest sporo lepsze, zdarzyły mi się małe epizody nerwicowe, ale bez porównania mniejsze i dość szybko je spacyfikowałam. Na minus pojawiły się kołatania serca i skakanie powieki, ale to pewnie moja wina, bo zapominałam ostatnio o suplementacji magnezu. Dorzucę teraz.
Wapń zjonizowany - było 0,96 a jest 1,08 przy normach 0,98-1,13
Potas - było 3,6 a jest 4,1 przy normie 3,6-5,6 - takiego potasu nie miałam od 8 lat, zawsze dolna norma (zwalałam na formoterol, który biorę, ale widać się da)
Ferrytyna - było 22, jest 51! A brałam tylko 40 mg żelaza dziennie
CRP oczywiście robiłam dla porównania, jest niziutkie.
TSH wzrosło z 1 na 1,9, ale ja miałam całe życie 2,4, więc myślę, że ono rośnie do tego punku niestety. Spadło mi tylko na czas karmienia piersią, teraz wciąż karmię, ale mniej.
Glukoza było 95, jest 90.
Morfologia piękna, hemoglobina prawie 15, także szał
No i jeszcze z ciekawostek mam wynik selenu (zrobiłam, bo mogłam za free) - 121, czyli powyżej normy. Tylko wiem, że te wyniki z krwi to... ale kiedyś tam sobie jeszcze powtórzę jak wymolestuję skierowanie
Czekam też na wynik cynku - też miałam za free, więc czemu nie skorzystać. Ale traktuję wyniki minerałów z przymrużeniem oka.
Także powiem Ci Tomek, że jak na takie pełne 2 miesiące suplementacji i to wcale nie jakimiś turbo dawkami to jestem naprawdę mile zaskoczona. Myślę, że w wapniu ta lizyna zagrała największą rolę - bo tak jak Ci pisałam z diety naprawdę mam niezłą podaż wapnia, brakowało tylko "tego czegoś". Aż mi głupio, że mi to samej do głowy nie przyszło, ale jest takie powiedzenie o bosym szewcu... no!
Ustabilizuję dawki suplementów i za 3 miesiące sprawdzę się ponownie, bo w żadną stronę przeginać nie chcę.
Żelazo pobiorę jeszcze w takiej dawce przez 1 miesiąc, później zejdę na 20 mg.
Wapń zostawiam w dawce 270 (taki mam supel), brałam raz tyle, raz 2x tyle.
Magnez dorzucę codziennie jakąś mniejszą dawkę, nie wiem, może 50 i zobaczę co się wydarzy.
Lizynę zostawię 1500-2000 jeszcze przez jakiś czas, ale będę się na niej skupiać z pożywienia, bo jednak nie będę tego całe życie żreć
Witaminę D wrzucam już teraz 4000, bo zawsze tak jem od września, od kwietnia-maja odstawiam, bo trzymam poziomy ze słońca.
Omegi dalej sobie wyjadam po 600 EPA dziennie, zrobię jakąś przerwę pewnie za jakiś czas.
B12 psikam po 600 i tak na razie zostawiam.
Obłączki drgnęły tylko na małych palcach. To znaczy są naprawdę minimalnie widoczne, a nie było ich wcale. Nic więcej, reszta palców bez żadnych zmian.
Jakieś refleksje, sugestie??
Moje samopoczucie jest sporo lepsze, zdarzyły mi się małe epizody nerwicowe, ale bez porównania mniejsze i dość szybko je spacyfikowałam. Na minus pojawiły się kołatania serca i skakanie powieki, ale to pewnie moja wina, bo zapominałam ostatnio o suplementacji magnezu. Dorzucę teraz.
Wapń zjonizowany - było 0,96 a jest 1,08 przy normach 0,98-1,13
Potas - było 3,6 a jest 4,1 przy normie 3,6-5,6 - takiego potasu nie miałam od 8 lat, zawsze dolna norma (zwalałam na formoterol, który biorę, ale widać się da)
Ferrytyna - było 22, jest 51! A brałam tylko 40 mg żelaza dziennie
CRP oczywiście robiłam dla porównania, jest niziutkie.TSH wzrosło z 1 na 1,9, ale ja miałam całe życie 2,4, więc myślę, że ono rośnie do tego punku niestety. Spadło mi tylko na czas karmienia piersią, teraz wciąż karmię, ale mniej.
Glukoza było 95, jest 90.
Morfologia piękna, hemoglobina prawie 15, także szał
No i jeszcze z ciekawostek mam wynik selenu (zrobiłam, bo mogłam za free) - 121, czyli powyżej normy. Tylko wiem, że te wyniki z krwi to... ale kiedyś tam sobie jeszcze powtórzę jak wymolestuję skierowanie
Czekam też na wynik cynku - też miałam za free, więc czemu nie skorzystać. Ale traktuję wyniki minerałów z przymrużeniem oka.
Także powiem Ci Tomek, że jak na takie pełne 2 miesiące suplementacji i to wcale nie jakimiś turbo dawkami to jestem naprawdę mile zaskoczona. Myślę, że w wapniu ta lizyna zagrała największą rolę - bo tak jak Ci pisałam z diety naprawdę mam niezłą podaż wapnia, brakowało tylko "tego czegoś". Aż mi głupio, że mi to samej do głowy nie przyszło, ale jest takie powiedzenie o bosym szewcu... no!
Ustabilizuję dawki suplementów i za 3 miesiące sprawdzę się ponownie, bo w żadną stronę przeginać nie chcę.
Żelazo pobiorę jeszcze w takiej dawce przez 1 miesiąc, później zejdę na 20 mg.
Wapń zostawiam w dawce 270 (taki mam supel), brałam raz tyle, raz 2x tyle.
Magnez dorzucę codziennie jakąś mniejszą dawkę, nie wiem, może 50 i zobaczę co się wydarzy.
Lizynę zostawię 1500-2000 jeszcze przez jakiś czas, ale będę się na niej skupiać z pożywienia, bo jednak nie będę tego całe życie żreć
Witaminę D wrzucam już teraz 4000, bo zawsze tak jem od września, od kwietnia-maja odstawiam, bo trzymam poziomy ze słońca.
Omegi dalej sobie wyjadam po 600 EPA dziennie, zrobię jakąś przerwę pewnie za jakiś czas.
B12 psikam po 600 i tak na razie zostawiam.
Obłączki drgnęły tylko na małych palcach. To znaczy są naprawdę minimalnie widoczne, a nie było ich wcale. Nic więcej, reszta palców bez żadnych zmian.
Jakieś refleksje, sugestie??



