08-31-2021, 05:27 AM
One znikały przez kilka lat, coś tam z suplami zmieniałem, ale przez te lata zmieniłem zestaw supli o 180 stopni kilka razy i nie zauważyłem żadnego wpływu na obłączki. Dietę mam i miałem taką samą ponad 10 lat przed problemem i do teraz.
Jeśli to jakiś składnik odżywczy, to musi to być coś, co cholernie długo się uzupełnia i równie długo znika z organizmu, tu pasowałyby właśnie kwasy tłuszczowe, bo ich uzupełnianie trwa nawet 2 lata przy bardzo dużych dawkach, a przy niskich może trwać w nieskończoność.
Skąd wiadomo, jakie są właściwe? Nie wiadomo, ale wskazówką jest to, że znikają w poważnych chorobach. Jeśli ktoś ma obłączki, a po obumarciu wątroby już nie ma, to raczej ciężko twierdzić, że poprawił mu się stan zdrowia.
Może być tak, że zaszła jakaś zmiana, po której np komórki korzenia paznokcia zaczęły dostawać mniej pożywienia i co prawda stan organizmu cały czas był identyczny, ale przez ten brak pokarmu obłączki stopniowo, przez kilka lat zanikały. Albo zmienił się status niektórych hormonów. Może jodem sobie tarczycę wtedy popsułem, może zaburzenia nerwicowe wpływają na ich wzrost, a ja ciągle jestem pod wpływem stresu, nie zdając sobie nawet z tego sprawy?
Dla mnie dobrą wskazówką jest to, że 2 czy 3 razy zauważyłem, że obłączki się powiększają, a jednocześnie znacznie poprawiło się samopoczucie, pamięć i cała reszta, kiedyś regularnie mierzyłem sobie tętno w stosunku do szybkości biegu (doskonały sposób mierzenia wydolności tlenowej organizmu), miałem miesiąc, gdy jednocześnie pojawiły się małe obłączki i bardzo mocno zwiększyła się wydolność.
Ostatnio było kilka miesięcy przed założeniem tego tematu, gdy zauważyłem, że rosną, a jednocześnie zacząłem robić "błyskawiczne" postępy w nauce gdy na pianinie. Wrażenie, jakbym wytrzeźwiał, jakaś taka trzeźwość umysłu.
Wtedy brałem między innymi ten nieszczęsny koenzym Q10 i piracetam. Zamówiłem Q10 razem z karnityną, spróbuję. Jak nie pomoże, zamówię piracetam.
Jeśli to jakiś składnik odżywczy, to musi to być coś, co cholernie długo się uzupełnia i równie długo znika z organizmu, tu pasowałyby właśnie kwasy tłuszczowe, bo ich uzupełnianie trwa nawet 2 lata przy bardzo dużych dawkach, a przy niskich może trwać w nieskończoność.
Skąd wiadomo, jakie są właściwe? Nie wiadomo, ale wskazówką jest to, że znikają w poważnych chorobach. Jeśli ktoś ma obłączki, a po obumarciu wątroby już nie ma, to raczej ciężko twierdzić, że poprawił mu się stan zdrowia.
Może być tak, że zaszła jakaś zmiana, po której np komórki korzenia paznokcia zaczęły dostawać mniej pożywienia i co prawda stan organizmu cały czas był identyczny, ale przez ten brak pokarmu obłączki stopniowo, przez kilka lat zanikały. Albo zmienił się status niektórych hormonów. Może jodem sobie tarczycę wtedy popsułem, może zaburzenia nerwicowe wpływają na ich wzrost, a ja ciągle jestem pod wpływem stresu, nie zdając sobie nawet z tego sprawy?
Dla mnie dobrą wskazówką jest to, że 2 czy 3 razy zauważyłem, że obłączki się powiększają, a jednocześnie znacznie poprawiło się samopoczucie, pamięć i cała reszta, kiedyś regularnie mierzyłem sobie tętno w stosunku do szybkości biegu (doskonały sposób mierzenia wydolności tlenowej organizmu), miałem miesiąc, gdy jednocześnie pojawiły się małe obłączki i bardzo mocno zwiększyła się wydolność.
Ostatnio było kilka miesięcy przed założeniem tego tematu, gdy zauważyłem, że rosną, a jednocześnie zacząłem robić "błyskawiczne" postępy w nauce gdy na pianinie. Wrażenie, jakbym wytrzeźwiał, jakaś taka trzeźwość umysłu.
Wtedy brałem między innymi ten nieszczęsny koenzym Q10 i piracetam. Zamówiłem Q10 razem z karnityną, spróbuję. Jak nie pomoże, zamówię piracetam.



