Cześć i czołem.
Coś tam Tomakin burczał, że go zasypali postami to czuję się w obowiązku dołożyć cegiełkę
Aktualizacja samopoczucia - całkowicie zniknęło uczucie niepokoju. Nie wiem czy to przypadek czy nie, ale nie miałam też dolegliwości typu PMS. Nie odnotowałam od 2 tygodni uczucia "szczękościsku".
Żelazo musiałam zmniejszyć do 40, próbowałam też z elementarnym, ale po prostu od 50 w górę moje jelita mówią "dziękuję, postoję". Dosłownie (!).
Całą resztę biorę, czyli wapń prawie 600 (czasami 300 jak zapomnę 2 dawki), lizyna 2000 + pilnuję z posiłków, b12 600, dorzuciłam potas 300 (nie chcę się bawić w większe dawki), bo od tygodnia serce zaczyna nieco kołatać. Magnez biorę 2x w tygodniu po 150, niestety zapominam o nim. No i Omega 600 epa codziennie. Benfotiamina i cholina czekają w kolejce nadal.
Mam zamiar za jakiś tydzień zrobić już przerwę i iść na badania, żeby zobaczyć czy coś drgnęło. Ten potas w sumie najbardziej chciałabym sprawdzić, czy nie spadł, bo on już był słaby ostatnio, a nie chcę szaleć z suplementacją bez sprawdzenia jak jest na chwilę obecną.
Z ciekawostek - poszłam z wynikami do neurologa, bo w sumie i tak mam za darmo w pakiecie, więc czemu nie skorzystać.
Nic ciekawego się nie dowiedziałam, zaproponował mi jedynie uspokajacze... Ponieważ karmię piersią to nie wiedział czy i jakie mogę brać
Zresztą ja nie chcę niczego brać, mam z tym słabe doświadczenia.
Edit: Badania muszą poczekać, rozłożył mnie jakiś wirus i dopiero wracam do siebie, ale za jakieś 2 tygodnie zbadam, nie chcę żeby ferrytyna wyszła sztucznie wysoka.
Coś tam Tomakin burczał, że go zasypali postami to czuję się w obowiązku dołożyć cegiełkę
Aktualizacja samopoczucia - całkowicie zniknęło uczucie niepokoju. Nie wiem czy to przypadek czy nie, ale nie miałam też dolegliwości typu PMS. Nie odnotowałam od 2 tygodni uczucia "szczękościsku".
Żelazo musiałam zmniejszyć do 40, próbowałam też z elementarnym, ale po prostu od 50 w górę moje jelita mówią "dziękuję, postoję". Dosłownie (!).
Całą resztę biorę, czyli wapń prawie 600 (czasami 300 jak zapomnę 2 dawki), lizyna 2000 + pilnuję z posiłków, b12 600, dorzuciłam potas 300 (nie chcę się bawić w większe dawki), bo od tygodnia serce zaczyna nieco kołatać. Magnez biorę 2x w tygodniu po 150, niestety zapominam o nim. No i Omega 600 epa codziennie. Benfotiamina i cholina czekają w kolejce nadal.
Mam zamiar za jakiś tydzień zrobić już przerwę i iść na badania, żeby zobaczyć czy coś drgnęło. Ten potas w sumie najbardziej chciałabym sprawdzić, czy nie spadł, bo on już był słaby ostatnio, a nie chcę szaleć z suplementacją bez sprawdzenia jak jest na chwilę obecną.
Z ciekawostek - poszłam z wynikami do neurologa, bo w sumie i tak mam za darmo w pakiecie, więc czemu nie skorzystać.
Nic ciekawego się nie dowiedziałam, zaproponował mi jedynie uspokajacze... Ponieważ karmię piersią to nie wiedział czy i jakie mogę brać
Zresztą ja nie chcę niczego brać, mam z tym słabe doświadczenia.Edit: Badania muszą poczekać, rozłożył mnie jakiś wirus i dopiero wracam do siebie, ale za jakieś 2 tygodnie zbadam, nie chcę żeby ferrytyna wyszła sztucznie wysoka.



