Tak czy inaczej jem dalej te 600 epa dziennie.
Wczoraj pierwszy raz od miesiąca obudziłam się bez tego okropnego uczucia ściskania w żołądku i normalnie zjadłam śniadanie bez zmuszania się. Nie wiem na ile (i czy w ogóle) to ma związek z suplementacją, niemniej jednak mam nadzieję, że się to utrzyma.
Lizyny biorę 1500 mg z supla, z diety mam ok 3000 plus dorzucam pol porcji odżywki białkowej z mniej więcej 1000 lizyny w dni bez ryby i jajek. W dni z rybą i jajkami podliczyłam, że jem ok 4000 mg, wiec juz nie dokładam odżywki.
Wapń zostawiłam 300 mg z racji tej lizyny, magnez 150 mg. Żelazo dojechało do mnie dopiero dzisiaj, więc jeszcze nie zaczęłam. Wrzucę dziś wieczorem 40, potem spróbuję zwiększyć do 60 i więcej jeśli będzie ok.
B12 tez sobie wrzuciłam 400 zamiast 200 metylokobalaminy, chcę sobie wysycic poziom, skoro i tak będę się teraz kłuć i sprawdzać to mogę i to sprawdzić.
Wczoraj pierwszy raz od miesiąca obudziłam się bez tego okropnego uczucia ściskania w żołądku i normalnie zjadłam śniadanie bez zmuszania się. Nie wiem na ile (i czy w ogóle) to ma związek z suplementacją, niemniej jednak mam nadzieję, że się to utrzyma.
Lizyny biorę 1500 mg z supla, z diety mam ok 3000 plus dorzucam pol porcji odżywki białkowej z mniej więcej 1000 lizyny w dni bez ryby i jajek. W dni z rybą i jajkami podliczyłam, że jem ok 4000 mg, wiec juz nie dokładam odżywki.
Wapń zostawiłam 300 mg z racji tej lizyny, magnez 150 mg. Żelazo dojechało do mnie dopiero dzisiaj, więc jeszcze nie zaczęłam. Wrzucę dziś wieczorem 40, potem spróbuję zwiększyć do 60 i więcej jeśli będzie ok.
B12 tez sobie wrzuciłam 400 zamiast 200 metylokobalaminy, chcę sobie wysycic poziom, skoro i tak będę się teraz kłuć i sprawdzać to mogę i to sprawdzić.



