06-19-2021, 01:12 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-19-2021, 01:28 AM przez wiktoriamaria.)
tak, teraz biorę tylko leki na wyregulowanie insuliny ale też chcę z nich zrezygnować całkowicie za niedługo. bo to jedyne jakie biorę na ten moment. w najgorszym momencie brałam diazepam 5mg przez 4 tygodnie bo tylko na tyle jest zalecany. potem odstawiłam i brałam beta blokery które mnie w jakiś sposób uspokajały. nie chciałam brać seri więc brałam tylko beta blokery. do tego sterydy bo miałam bardzo silną alergię na wszystko (alergiczny nieżyt nosa). teraz udało mi się nawet to odstawić i pozbyć wszelkich alergii.
co do antykoncepcji hormonalnej to miałam podobnie, brałam tabletki jakieś 3 miesiące bo dłużej nie dałam rady tego brać, miałam bardzo skutków ubocznych i stwierdziłam że to nie jest tego warte. miałam m.in. stany depresyjne ale takie że płakałam co dzień bez powodu, tyłam, puchłam, miałam na maksa zwiększony apetyt - potrafiłam zjeść 3 duże obiady dziennie (do tego oczywiście śniadanie i kolacja), wyszły mi wszystkie żyły, były widoczne dosłownie na całym ciele.
ogólnie tężyczka lubi wracać jak mamy jakiś słabszy okres w życiu np. dużo stresu. ja się załatwiłam niejedzeniem, sauną i bardzo intensywnymi ćwiczeniami.
niby sporo ale biorąc pod uwagę to w jakim byłam stanie to myślę że dość szybko udało mi się z tego wyjść. wtedy nie wierzyłam że w ogóle z tego wyjdę kiedykolwiek.
ja miałam tężyczkę od dziecka tylko że wtedy nikt nie wiedział co mi jest. po latach okazało się że moja mama też ma tężyczkę. ojciec też. domyślam się że matka i ojciec którzy mają niedobory przekazują je dziecku. jako dziecko ciągle miałam stany przedomdleniowe, żaden lekarz nie potrafił wyjaśnić co mi jest mimo tysiąca badań. i kiedy dostałam znowu tężyczki te 2 lata temu to przypomniało mi się że czułam się identycznie jako dziecko. i zaczęłam drążyć. zrobiłam wtedy wszystkie możliwe badania jakie istnieją na które wydałam kilka tysięcy złotych. wyszła hiperinsulinemia i niedobór witaminy D. i to był trop. po zmianie diety na taką z niskim indeksem glikemicznym wszystko jakby zaczęło się poprawiać. ale wtedy jeszcze było daleko do ideału mimo brania magnezu z wapniem codziennie. brałam też witaminę D ale ona totalnie na mnie źle wpływała (co ci zresztą pisałam i uznałeś że to niemożliwe ale u mnie naprawdę tak było mimo ciągłego kombinowania z tą witaminą). dopiero jak wyszłam na słońce to jakoś zaczęło się to nakręcać i iść w dobrym kierunku. ale tak naprawdę dopiero po przeprowadzce do Japonii poczułam się naprawdę dobrze. praktycznie z dnia na dzień widziałam jakąś poprawę. nie wiem czym to jest spowodowane, może naturalnym jedzeniem (tu jedzenie nie jest naszpikowane chemią), może dużą ilością słońca (słońce jest praktycznie cały rok). może czystą wodą lub czystym powietrzem. ale w końcu po 2 latach tego piekła w końcu mogę wyjść z domu bez strachu i czuję się o wiele szczęśliwsza na codzień. i też o wiele lepiej sobie radzę ze stresem i w kontaktach międzyludzkich.
co do antykoncepcji hormonalnej to miałam podobnie, brałam tabletki jakieś 3 miesiące bo dłużej nie dałam rady tego brać, miałam bardzo skutków ubocznych i stwierdziłam że to nie jest tego warte. miałam m.in. stany depresyjne ale takie że płakałam co dzień bez powodu, tyłam, puchłam, miałam na maksa zwiększony apetyt - potrafiłam zjeść 3 duże obiady dziennie (do tego oczywiście śniadanie i kolacja), wyszły mi wszystkie żyły, były widoczne dosłownie na całym ciele.
ogólnie tężyczka lubi wracać jak mamy jakiś słabszy okres w życiu np. dużo stresu. ja się załatwiłam niejedzeniem, sauną i bardzo intensywnymi ćwiczeniami.
(06-17-2021, 03:38 PM)tomakin napisał(a): 2 lata to sporo, ale myślę, że jakby idealnie wszystko dobrać, dałoby się załatwić szybciej. Może tam "po drodze" był jakiś inny niedobór, który blokował odpowiedni metabolizm magnezu? Niski poziom selenu, boru w organizmie? Nikt nigdy nie zbadał, czy odpowiedni poziom EPA, DHA i GLA ma wpływ na zdolność akumulacji magnezu przez organizm, jeśli tak, to tu też mogłaby być przyczyna.
W idealnych warunkach kilka miesięcy powinno wystarczyć, by w organizmie wyrównał się poziom magnezu i tym samym zanikła tężyczka, jeśli jest nim właśnie wywołana. Jeśli wynika z np braku lizyny, to jeszcze szybciej.
niby sporo ale biorąc pod uwagę to w jakim byłam stanie to myślę że dość szybko udało mi się z tego wyjść. wtedy nie wierzyłam że w ogóle z tego wyjdę kiedykolwiek.
ja miałam tężyczkę od dziecka tylko że wtedy nikt nie wiedział co mi jest. po latach okazało się że moja mama też ma tężyczkę. ojciec też. domyślam się że matka i ojciec którzy mają niedobory przekazują je dziecku. jako dziecko ciągle miałam stany przedomdleniowe, żaden lekarz nie potrafił wyjaśnić co mi jest mimo tysiąca badań. i kiedy dostałam znowu tężyczki te 2 lata temu to przypomniało mi się że czułam się identycznie jako dziecko. i zaczęłam drążyć. zrobiłam wtedy wszystkie możliwe badania jakie istnieją na które wydałam kilka tysięcy złotych. wyszła hiperinsulinemia i niedobór witaminy D. i to był trop. po zmianie diety na taką z niskim indeksem glikemicznym wszystko jakby zaczęło się poprawiać. ale wtedy jeszcze było daleko do ideału mimo brania magnezu z wapniem codziennie. brałam też witaminę D ale ona totalnie na mnie źle wpływała (co ci zresztą pisałam i uznałeś że to niemożliwe ale u mnie naprawdę tak było mimo ciągłego kombinowania z tą witaminą). dopiero jak wyszłam na słońce to jakoś zaczęło się to nakręcać i iść w dobrym kierunku. ale tak naprawdę dopiero po przeprowadzce do Japonii poczułam się naprawdę dobrze. praktycznie z dnia na dzień widziałam jakąś poprawę. nie wiem czym to jest spowodowane, może naturalnym jedzeniem (tu jedzenie nie jest naszpikowane chemią), może dużą ilością słońca (słońce jest praktycznie cały rok). może czystą wodą lub czystym powietrzem. ale w końcu po 2 latach tego piekła w końcu mogę wyjść z domu bez strachu i czuję się o wiele szczęśliwsza na codzień. i też o wiele lepiej sobie radzę ze stresem i w kontaktach międzyludzkich.



