Czytam właśnie o niacynie i metylacji. I to chyba idzie tak:
- MSM zwiększa pulę dostępnych grup metylowych
- grupy metylowe pozwalają zwiększać produkcję adrenaliny i innych katecholamin
- zażycie niacyny usuwa z organizmu nadmiar grup metylowych, a więc też uspokaja
Właśnie zeżarłem niacynę i mam ZEROWĄ reakcję, pierwszy raz w życiu.
Nie wiem, na ile gość pisze prawdę, na ile fantazjuje, ale ma to sens
https://www.marekdoyle.com/why-am-i-flus...er-causes/
Jeśli to prawda, to mamy tu 2 problemy
1. dużo moich objawów może wynikać ze zbyt intensywnej metylacji
2. prawidłowe działanie to zwiększenie spożycia glicyny, co sprawi, że metylacja będzie przebiegać prawidłowo, przynajmniej według niektórych innych internetowych guru
Coś mi jednak mówi, że to nie jest takie proste. Metylacja może być zbyt intensywna w jednym miejscu, zbyt słaba w innym. Próby wyjaśnienia tego "nadmetylacją" czy "niedometyolowaniem", jak to robią niektórzy, to skrajnie duże uproszczenie, z konieczności fałszywe.
A może jednak? Może iść w tym kierunku? Homocysteina rośnie przy niedoczynności tarczycy, co oznacza, że metylacja nie przebiega jak powinna. Znikają obłączki. Rośnie też przy niedoborze B12, przy HIV/AIDS, rośnie w depresji. I faktycznie, glicyna obniża poziom homocysteiny.
Może kluczem do sukcesu jest PRAWIDŁOWE stymulowanie procesu metylacji, przy jednoczesnym zwiększeniu podaży grup metylowych (MSM, betaina, cholina), oraz dostarczeniu wszystkiego, co ten proces ułatwia, żeby grupy nie latały sobie po organizmie, powodując zwiększenie stężenia katecholamin, czyli w konsekwencji bezsenność, nerwowość a nawet ataki paniki?
Poczytam potem, co ten gość gada o metylacji, bo też wygląda to w miarę mądrze
https://chrismasterjohnphd.com/blog/2019...ethylation
Z metylacją jest ten problem, że jak zabraknie jednego, tylko jednego elementu, to wszystkie pozostałe nie mają większego znaczenia. To mogłoby wyjaśniać, czemu tyle osób reagowało wzrostem obłączków na kompletnie różne suplementy, które potem w ogóle nie działały u kogoś innego.
Pytanie tylko, czy cokolwiek mogłoby wpłynąć negatywnie na sprawność tego procesu akurat u mnie? Tyle rzeczy, ile w siebie ładowałem, nie mógł się uchować żaden niedobór pokarmowy... a może właśnie żelazo? Albo coś innego, co wymaga wielu miesięcy wysokich dawek?
Teraz moja ex próbuje podnieść poziom żelaza (ferrytyny) powyżej granicy niedoboru, już któryś rok bez efektów, fakt, że bierze suple nieregularnie, ale tu czasem kilka miesięcy to zbyt mało, żeby uzupełnić głębokie niedobory.
- MSM zwiększa pulę dostępnych grup metylowych
- grupy metylowe pozwalają zwiększać produkcję adrenaliny i innych katecholamin
- zażycie niacyny usuwa z organizmu nadmiar grup metylowych, a więc też uspokaja
Właśnie zeżarłem niacynę i mam ZEROWĄ reakcję, pierwszy raz w życiu.
Nie wiem, na ile gość pisze prawdę, na ile fantazjuje, ale ma to sens
https://www.marekdoyle.com/why-am-i-flus...er-causes/
Jeśli to prawda, to mamy tu 2 problemy
1. dużo moich objawów może wynikać ze zbyt intensywnej metylacji
2. prawidłowe działanie to zwiększenie spożycia glicyny, co sprawi, że metylacja będzie przebiegać prawidłowo, przynajmniej według niektórych innych internetowych guru
Coś mi jednak mówi, że to nie jest takie proste. Metylacja może być zbyt intensywna w jednym miejscu, zbyt słaba w innym. Próby wyjaśnienia tego "nadmetylacją" czy "niedometyolowaniem", jak to robią niektórzy, to skrajnie duże uproszczenie, z konieczności fałszywe.
A może jednak? Może iść w tym kierunku? Homocysteina rośnie przy niedoczynności tarczycy, co oznacza, że metylacja nie przebiega jak powinna. Znikają obłączki. Rośnie też przy niedoborze B12, przy HIV/AIDS, rośnie w depresji. I faktycznie, glicyna obniża poziom homocysteiny.
Może kluczem do sukcesu jest PRAWIDŁOWE stymulowanie procesu metylacji, przy jednoczesnym zwiększeniu podaży grup metylowych (MSM, betaina, cholina), oraz dostarczeniu wszystkiego, co ten proces ułatwia, żeby grupy nie latały sobie po organizmie, powodując zwiększenie stężenia katecholamin, czyli w konsekwencji bezsenność, nerwowość a nawet ataki paniki?
Poczytam potem, co ten gość gada o metylacji, bo też wygląda to w miarę mądrze
https://chrismasterjohnphd.com/blog/2019...ethylation
Z metylacją jest ten problem, że jak zabraknie jednego, tylko jednego elementu, to wszystkie pozostałe nie mają większego znaczenia. To mogłoby wyjaśniać, czemu tyle osób reagowało wzrostem obłączków na kompletnie różne suplementy, które potem w ogóle nie działały u kogoś innego.
Pytanie tylko, czy cokolwiek mogłoby wpłynąć negatywnie na sprawność tego procesu akurat u mnie? Tyle rzeczy, ile w siebie ładowałem, nie mógł się uchować żaden niedobór pokarmowy... a może właśnie żelazo? Albo coś innego, co wymaga wielu miesięcy wysokich dawek?
Teraz moja ex próbuje podnieść poziom żelaza (ferrytyny) powyżej granicy niedoboru, już któryś rok bez efektów, fakt, że bierze suple nieregularnie, ale tu czasem kilka miesięcy to zbyt mało, żeby uzupełnić głębokie niedobory.



