09-19-2026, 11:59 PM
Dziś podwójna męczennica i zobaczę, jak będzie ze snem. Nie wiem, co, ale coś mi go potwornie zaburza, mega mocne, baaaaardzo realistyczne sny, po których budzę się, patrzę na zegarek, a tam niecała godzina minęła. Stawiam, że któryś supel coś mi mocno podkręcił, zaczęło się hmm.. chyba przed piracetamem, ale nie jestem pewien. Na pewno przed witaminą A. Może po prostu stres wywołany wizytą gości, albo problemami zdrowotnymi mamy, ale miałem już tak wcześniej bez takich bodźców. Witamina E? Likwidacja wolnych rodników odblokowała coś, co zaczęło nagle bardzo mocno pracować, przechylając równowagę neuroprzekaźników w którąś stronę? Męczęnnica wyjaśni przynajmniej jeden z nich, GABA.
Internet mówi, że takie coś to objaw chronicznego niewyspania oraz wysokiego poziomu stresu. Organizm chce "nadgonić" brak snu, wchodzi od razu w fazę REM, ale stany lękowe nie pozwalają się w niej utrzymać. No i by się zgadzało, mam teraz od cholery czynników stresogennych.
Kupiłem kulki do ściskania, do tych ćwiczeń na aktywację przywspółczulnego, może to coś pomoże.
Internet mówi, że takie coś to objaw chronicznego niewyspania oraz wysokiego poziomu stresu. Organizm chce "nadgonić" brak snu, wchodzi od razu w fazę REM, ale stany lękowe nie pozwalają się w niej utrzymać. No i by się zgadzało, mam teraz od cholery czynników stresogennych.
Kupiłem kulki do ściskania, do tych ćwiczeń na aktywację przywspółczulnego, może to coś pomoże.



