Z innej beczki, czytam sobie o tym gościu
https://www.youtube.com/watch?v=RAyNo1ehxyo
Tu są fragmenty jego treningu. Miał tak niesamowicie silny cios, że dosłownie łamał kości bokserom, którzy próbowali się przed jego atakami zasłonić.
Wygrał wszystkie 49 walk, w których brał udział, w tym 43 przez nokaut. Jednemu przeciwnikowi wybił zęby razem z ochraniaczem, innemu połamał ręce, któryś skończył w śpiączce.
Do dziś nie wiadomo, na czym to polegało, niesamowita mutacja genetyczna, nietypowy trening, nietypowy styl? Faktem jest, że gość był w zupełnie innej lidze, niż jego przeciwnicy.
Przygotowanie tlenowe na pewno grało znaczącą rolę, bo po prostu był w stanie walczyć prawie "na świeżo" w dalszych rundach, gdy jego przeciwnicy już pływali. Nie miał szczególnie dobrej techniki, po prostu był w stanie walczyć jak w pierwszej rundzie, gdy przeciwnik nie miał siły nawet rąk podnieść.
Nie tłumaczy to jednak niesamowitej, niespotykanej wręcz siły ciosu. Hmm... podobno miał BARDZO duże dłonie. No, to by mogło tłumaczyć.
Może warto spróbować porobić trochę jego ćwiczeń?
10 km biegu codziennie, każdego dnia, bez wyjątku, a w fazie przygotowania do walki nawet 25 km
150 kg worek bokserski, który bił dopóki nie był w stanie przesunąć go uderzeniem
kilkaset ciosów bokserskich po zanurzeniu się po szyję w wodzie
miesiąc przed walką stopniowe odcięcie się od świata zewnętrznego, do tego stopnia, że kilka dni przed w ogóle z nikim nawet nie rozmawiał, myślał wyłącznie o walce i przeciwniku
codziennie kładł się spać o 21:30
...no dobra, nie ma opcji, żebym cokolwiek z tego powtórzył
Co do eksperymentów, jeszcze dziś wezmę cysteinę, jako że infekcja może mocno zbijać jej poziom, a molibden działa w dużej mierze przez wspomaganie metabolizmu cysteiny. Jak jutro nie będzie poprawy, próbuję z glutaminą.
Cynk niesamowicie pozytywnie wpłynął na samopoczucie.
https://www.youtube.com/watch?v=RAyNo1ehxyo
Tu są fragmenty jego treningu. Miał tak niesamowicie silny cios, że dosłownie łamał kości bokserom, którzy próbowali się przed jego atakami zasłonić.
Wygrał wszystkie 49 walk, w których brał udział, w tym 43 przez nokaut. Jednemu przeciwnikowi wybił zęby razem z ochraniaczem, innemu połamał ręce, któryś skończył w śpiączce.
Do dziś nie wiadomo, na czym to polegało, niesamowita mutacja genetyczna, nietypowy trening, nietypowy styl? Faktem jest, że gość był w zupełnie innej lidze, niż jego przeciwnicy.
Przygotowanie tlenowe na pewno grało znaczącą rolę, bo po prostu był w stanie walczyć prawie "na świeżo" w dalszych rundach, gdy jego przeciwnicy już pływali. Nie miał szczególnie dobrej techniki, po prostu był w stanie walczyć jak w pierwszej rundzie, gdy przeciwnik nie miał siły nawet rąk podnieść.
Nie tłumaczy to jednak niesamowitej, niespotykanej wręcz siły ciosu. Hmm... podobno miał BARDZO duże dłonie. No, to by mogło tłumaczyć.
Może warto spróbować porobić trochę jego ćwiczeń?
10 km biegu codziennie, każdego dnia, bez wyjątku, a w fazie przygotowania do walki nawet 25 km
150 kg worek bokserski, który bił dopóki nie był w stanie przesunąć go uderzeniem
kilkaset ciosów bokserskich po zanurzeniu się po szyję w wodzie
miesiąc przed walką stopniowe odcięcie się od świata zewnętrznego, do tego stopnia, że kilka dni przed w ogóle z nikim nawet nie rozmawiał, myślał wyłącznie o walce i przeciwniku
codziennie kładł się spać o 21:30
...no dobra, nie ma opcji, żebym cokolwiek z tego powtórzył

Co do eksperymentów, jeszcze dziś wezmę cysteinę, jako że infekcja może mocno zbijać jej poziom, a molibden działa w dużej mierze przez wspomaganie metabolizmu cysteiny. Jak jutro nie będzie poprawy, próbuję z glutaminą.
Cynk niesamowicie pozytywnie wpłynął na samopoczucie.




