08-17-2026, 10:13 PM
Cholera no... jak w mordę strzelił, powrót obłączków. Kolejny, udokumentowany zdjęciami, po B12.
Kiedyś na phoenixrising (forum ludzi z zespołem przewlekłego zmęczenia) było podobnie. B12 i "dodatki", obłączki rosną.
Popatrzmy, co jest na liście "cofactors" na tym reddicie.
- cały zestaw witamin z grupy B, łącznie z choliną i biotyną
- żelazo, miedź, cynk, molibden, selen, mangan, chrom, jod
- witaminy ADE
- potas, magnez, sód (tak, wymieniają sód jako suplement, iks kurde de)
- witamina C
Cholera, za dużo tego. Redditowcy wypisali chyba wszystko, co kiedykolwiek było gdziekolwiek w internecie wymienione jako mogące mieć jakikolwiek związek z B12. No ale babka wzięła jakieś rzeczy z tej listy i po pół roku obłączki jej zaczęły rosnąć.
Największy problem to jod. On potrafi podciągnąć tarczycę, a jej większa aktywność na pewno wiąże się z obłączkami.
przeglądam posty tej babki, ona cholera właśnie w menopauzę weszła i zaczęła brać estrogen.
https://www.reddit.com/r/B12_Deficiency/...and_white/
o, tu jej znikł objaw terry'ego, jeśli dobrze widzę. No ale obłączki na pewno rosną.
Czort wie, co tam się u niej stało, no za dużo rzeczy naraz zaczęła robić.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41176255/
tu nie ma na scihubie pełnej wersji, może coś ciekawego by tam było.
Wracając do redditowców, ciekawa uwaga (i pokrywa się z tym, co któryś bot pisał), paznokcie potrzebują wielu miesięcy na to, by efekty czegokolwiek stały się widoczne. Nie wiem, czy to prawda czy nie, ale wykluczyć nie można. Jeśli takie opóźnienie jest, to powiększone obłączki, które czasem u siebie obserwuję, byłyby efektem czegoś, co robiłem całe miesiące wcześniej.
Kolejna rzecz, czy B12 pod językiem działa lepiej od normalnie połykanej? Zawsze zakładałem, że tak. I teraz pokazały się te badania, co konrados wrzucił, że jednak nie.
Tysiąc razy już zastanawiałem się, czy w moim przypadku B12 ma jakiś sens. Po zastrzyku obłączki mi rosły. Suple nie dawały efektów, ale właśnie... może trzeba naprawdę końską dawkę, porównywalną z zastrzykiem? 20 000 mcg dziennie, przez miesiąc?
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1418300712
tutaj B12 w dawce 50 mcg dziennie wystarczyła, by całkowicie wyregulować parametry krwi. Jeszcze lepsza była dawka 2000 mcg raz na tydzień.
Wszystko wskazuje na to, że w moim konkretnie przypadku B12 zadziałała, bo nadmiar wymusił jakieś reakcje, a nie przez korektę niedoboru. Jeśli uwzględnić suple, to bywały okresy, że jadłem jej dziesiątki dosłownie razy więcej, niż przeciętna populacji.
Hmm... no jest sporo opisów ludzi, którzy dopiero po zastrzykach poczuli się lepiej. Może wymuszanie nadmiaru ma sens, nawet gdy nie ma niedoboru.
No nic, na razie selen i glutamina. I czekam na jakąś zmianę, jakąkolwiek.
Kiedyś na phoenixrising (forum ludzi z zespołem przewlekłego zmęczenia) było podobnie. B12 i "dodatki", obłączki rosną.
Popatrzmy, co jest na liście "cofactors" na tym reddicie.
- cały zestaw witamin z grupy B, łącznie z choliną i biotyną
- żelazo, miedź, cynk, molibden, selen, mangan, chrom, jod
- witaminy ADE
- potas, magnez, sód (tak, wymieniają sód jako suplement, iks kurde de)
- witamina C
Cholera, za dużo tego. Redditowcy wypisali chyba wszystko, co kiedykolwiek było gdziekolwiek w internecie wymienione jako mogące mieć jakikolwiek związek z B12. No ale babka wzięła jakieś rzeczy z tej listy i po pół roku obłączki jej zaczęły rosnąć.
Największy problem to jod. On potrafi podciągnąć tarczycę, a jej większa aktywność na pewno wiąże się z obłączkami.
przeglądam posty tej babki, ona cholera właśnie w menopauzę weszła i zaczęła brać estrogen.
https://www.reddit.com/r/B12_Deficiency/...and_white/
o, tu jej znikł objaw terry'ego, jeśli dobrze widzę. No ale obłączki na pewno rosną.
Czort wie, co tam się u niej stało, no za dużo rzeczy naraz zaczęła robić.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41176255/
tu nie ma na scihubie pełnej wersji, może coś ciekawego by tam było.
Wracając do redditowców, ciekawa uwaga (i pokrywa się z tym, co któryś bot pisał), paznokcie potrzebują wielu miesięcy na to, by efekty czegokolwiek stały się widoczne. Nie wiem, czy to prawda czy nie, ale wykluczyć nie można. Jeśli takie opóźnienie jest, to powiększone obłączki, które czasem u siebie obserwuję, byłyby efektem czegoś, co robiłem całe miesiące wcześniej.
Kolejna rzecz, czy B12 pod językiem działa lepiej od normalnie połykanej? Zawsze zakładałem, że tak. I teraz pokazały się te badania, co konrados wrzucił, że jednak nie.
Tysiąc razy już zastanawiałem się, czy w moim przypadku B12 ma jakiś sens. Po zastrzyku obłączki mi rosły. Suple nie dawały efektów, ale właśnie... może trzeba naprawdę końską dawkę, porównywalną z zastrzykiem? 20 000 mcg dziennie, przez miesiąc?
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1418300712
tutaj B12 w dawce 50 mcg dziennie wystarczyła, by całkowicie wyregulować parametry krwi. Jeszcze lepsza była dawka 2000 mcg raz na tydzień.
Wszystko wskazuje na to, że w moim konkretnie przypadku B12 zadziałała, bo nadmiar wymusił jakieś reakcje, a nie przez korektę niedoboru. Jeśli uwzględnić suple, to bywały okresy, że jadłem jej dziesiątki dosłownie razy więcej, niż przeciętna populacji.
Hmm... no jest sporo opisów ludzi, którzy dopiero po zastrzykach poczuli się lepiej. Może wymuszanie nadmiaru ma sens, nawet gdy nie ma niedoboru.
No nic, na razie selen i glutamina. I czekam na jakąś zmianę, jakąkolwiek.



