Heh, ja też nie czytałem Wieśka. Ani nie ogladałem serialu. Tego polskiego również. Nie grałem w żadną grę. To chyba źle o mnie świadczy i jestem ignorantem. Chyba mnie odrzuca to, że tego wszystkiego jest tak dużo, że nadrobienie od zera bedzie wymagało mnóstwo czasu. A nadal zdarza mi się mieć trudności w koncentracji nad czytają książką. Mimo walki od dwóch lat z przepaloną dopaminą.
Wróciłem do Lema po latach i czyta mi się go o wiele gorzej. Miał gigantyczną wiedzę i jako futurolog był nie do pobicia, ale jego styl literacki jest trudny. Dawniej nie miałem takiego porównania z innymi pisarzami i chłonąłem wszystko, co lemowe, nawet jeśli musiałem mieć pod ręką encyklopedię i słownik wyrazów obcych, żeby zrozumieć tekst. Tak samo jak mocno męczyło mnie czytanie Diuny. Nie wiem, może to ja jestem jakiś uszkodzony.
Dziś wyżej od Lema stawiałbym Hyperiona Dana Simmonsa. Zajdel też nie do końca trafia w moje gusta.
Neuromancer to już książka mocno retro, ale póki co bardzo mi się podoba. Jestem ciekaw, czy zrobią z serialu współczesną opowieść przesyconą współczesną tożsamościówką.
W ogóle jakaś serialoza panuje. Był Obcy, teraz Neuromancer, ma być tez Blade Runner.
To, że mamy wszędzie recenzje wszystkiego i każdy dzieli się opinią, to i zaleta i zakała dzisiejszych czasów. Witek dobrze robi, że ogląda często dla zasady, a opinię wyrabia sobie później. Czasem mi brakuje spontaniczności w wybieraniu czegoś do oglądania, czytania i słuchania. Dawniej włączałem telewizor i ogladałem, co tam leciało w Mega Hicie na Polsacie. Plus te wszystkie seriale typu Nieustraszony, Drużyna A, X-Files. Leciało, to się oglądało bez rozważania, czy warto.
Dziś czasem tak robię włączając wieczorem Puls, bo zawsze leci jakiś film zabijacko-napadalski klasy B.
Nową muzykę na przełomie wieków chlonąłem z Vivy i MTV. Teraz niby są algorytmy, ale nadal lubię, jak mi człowiek rekomenduje jakieś nowe rzeczy. Programów muzycznych w telewizji już praktycznie nie ma. Ostatnio jednak zacząłem patrzeć na Program Drugi Polskiego Radia i tam jest sporo fajnych audycji o różnych gatunkach muzyki, gdzie po ich zakończeniu wrzucają na fejsa całą playlistę. No a na Trójce leci choćby program o muzyce elektronicznej.
I dla mnie taki sposób szukania nowości jest bardzo w porządku. Jakiś człowiek to wybiera, dzięki czemu mogę próbować wychodzić poza krąg "lubię tę muzykę, którą już znam".
Wróciłem do Lema po latach i czyta mi się go o wiele gorzej. Miał gigantyczną wiedzę i jako futurolog był nie do pobicia, ale jego styl literacki jest trudny. Dawniej nie miałem takiego porównania z innymi pisarzami i chłonąłem wszystko, co lemowe, nawet jeśli musiałem mieć pod ręką encyklopedię i słownik wyrazów obcych, żeby zrozumieć tekst. Tak samo jak mocno męczyło mnie czytanie Diuny. Nie wiem, może to ja jestem jakiś uszkodzony.
Dziś wyżej od Lema stawiałbym Hyperiona Dana Simmonsa. Zajdel też nie do końca trafia w moje gusta.
Neuromancer to już książka mocno retro, ale póki co bardzo mi się podoba. Jestem ciekaw, czy zrobią z serialu współczesną opowieść przesyconą współczesną tożsamościówką.
W ogóle jakaś serialoza panuje. Był Obcy, teraz Neuromancer, ma być tez Blade Runner.
To, że mamy wszędzie recenzje wszystkiego i każdy dzieli się opinią, to i zaleta i zakała dzisiejszych czasów. Witek dobrze robi, że ogląda często dla zasady, a opinię wyrabia sobie później. Czasem mi brakuje spontaniczności w wybieraniu czegoś do oglądania, czytania i słuchania. Dawniej włączałem telewizor i ogladałem, co tam leciało w Mega Hicie na Polsacie. Plus te wszystkie seriale typu Nieustraszony, Drużyna A, X-Files. Leciało, to się oglądało bez rozważania, czy warto.
Dziś czasem tak robię włączając wieczorem Puls, bo zawsze leci jakiś film zabijacko-napadalski klasy B.
Nową muzykę na przełomie wieków chlonąłem z Vivy i MTV. Teraz niby są algorytmy, ale nadal lubię, jak mi człowiek rekomenduje jakieś nowe rzeczy. Programów muzycznych w telewizji już praktycznie nie ma. Ostatnio jednak zacząłem patrzeć na Program Drugi Polskiego Radia i tam jest sporo fajnych audycji o różnych gatunkach muzyki, gdzie po ich zakończeniu wrzucają na fejsa całą playlistę. No a na Trójce leci choćby program o muzyce elektronicznej.
I dla mnie taki sposób szukania nowości jest bardzo w porządku. Jakiś człowiek to wybiera, dzięki czemu mogę próbować wychodzić poza krąg "lubię tę muzykę, którą już znam".



