07-30-2026, 09:54 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-30-2026, 10:06 PM przez tomakin.)
O, konrados, może to bot będzie wiedział, bo co jak co, ale przekopywanie się przez tysiące wyników to coś, co bot robi dużo... może nie lepiej, ale na pewno szybciej od ludzi.
1. czy istnieją jakiekolwiek objawy zbyt wysokiego poziomu wolnych rodników, które można zaobserwować gołym okiem?
2. czy istnieją jakieś choroby, w których poziom wolnych rodników jest mocno podniesiony, ale nie ma innych poważnych zmian, dzięki czemu można objawy w tych chorobach przypisać wolnym rodnikom? Przykładem choroby, w której są poważne zmiany, to marskość wątroby, co prawda wolne rodniki są bardzo mocno podniesione, ale jednocześnie nie działa wątroba, przez co ciężko ocenić, czy objawy wynikają z wolnych rodników, czy z czegoś powiązanego z wątrobą.
Tego mu już nie wklejaj, ale myślę o tym badaniu wczoraj, w którym witamina C "wyleczyła" w kilka minut zaburzenia wazokonstrykcji, które prowadzą do objawu Terry'ego. Jeśli to badanie jest prawdziwe i poprawnie zrobione, to wynika z tego, że wysoki poziom wolnych rodników jest warunkiem KONIECZNYM do tego, by objaw terry'ego był widoczny. Na pewno nie wystarczającym, bo na pewno są choroby z równie wysokim ich poziomem, gdzie objaw się nie pojawia, ale koniecznym, bo nawet w tak skrajnie ciężkiej chorobie jak marskość wątroby, zwykła witamina C całkowicie cofała patologiczne zmiany.
Jeśli to prawda, to oznacza, że mam te wolne rodniki cholernie wysoko.
No ale to nie musi być prawda, bo akurat witamina C może mieć inne działanie, w tak wysokiej dawce jak tam zastosowano. Może po prostu... blokować jakiś receptor. Fizycznie blokować, jako skutek uboczny mega wysokich dawek we krwi, bez żadnego związku z wolnymi rodnikami i stresem oksydacyjnym.
1. czy istnieją jakiekolwiek objawy zbyt wysokiego poziomu wolnych rodników, które można zaobserwować gołym okiem?
2. czy istnieją jakieś choroby, w których poziom wolnych rodników jest mocno podniesiony, ale nie ma innych poważnych zmian, dzięki czemu można objawy w tych chorobach przypisać wolnym rodnikom? Przykładem choroby, w której są poważne zmiany, to marskość wątroby, co prawda wolne rodniki są bardzo mocno podniesione, ale jednocześnie nie działa wątroba, przez co ciężko ocenić, czy objawy wynikają z wolnych rodników, czy z czegoś powiązanego z wątrobą.
Tego mu już nie wklejaj, ale myślę o tym badaniu wczoraj, w którym witamina C "wyleczyła" w kilka minut zaburzenia wazokonstrykcji, które prowadzą do objawu Terry'ego. Jeśli to badanie jest prawdziwe i poprawnie zrobione, to wynika z tego, że wysoki poziom wolnych rodników jest warunkiem KONIECZNYM do tego, by objaw terry'ego był widoczny. Na pewno nie wystarczającym, bo na pewno są choroby z równie wysokim ich poziomem, gdzie objaw się nie pojawia, ale koniecznym, bo nawet w tak skrajnie ciężkiej chorobie jak marskość wątroby, zwykła witamina C całkowicie cofała patologiczne zmiany.
Jeśli to prawda, to oznacza, że mam te wolne rodniki cholernie wysoko.
No ale to nie musi być prawda, bo akurat witamina C może mieć inne działanie, w tak wysokiej dawce jak tam zastosowano. Może po prostu... blokować jakiś receptor. Fizycznie blokować, jako skutek uboczny mega wysokich dawek we krwi, bez żadnego związku z wolnymi rodnikami i stresem oksydacyjnym.



