07-23-2026, 05:53 PM
Czekaj, zacząłeś AI męczyć o rzucone przeze mnie bez w ogóle żadnego zastanawiania się zdanie "przyswajanie powinno być podobne", gdzie nawet nie miałem na myśli że będzie identyczne, ale po prostu że jeśli istnieje mechanizm pasywny, to w obu przypadkach powinien być w miarę zbliżony efektem?
No mniejsza.
Zrobiłem małe sprzątanie pokoju, coś, co odkładałem od... dawna. No i tu znowu można się zastanawiać, czy dhea pomogło, bo podobno u osób z niedoborami taki jest efekt, robią coś, co mieli zaległe od miesięcy albo i lat, czy po prostu ta cholerna alergia (o ile to alergia) zmusiła mnie do działania.
Z pleśniami jest ten problem, że im więcej ich się namnoży, tym bardziej człowiek jest padnięty i tym mniej ma siły na cokolwiek, przez co nie sprząta i robi się tego coraz więcej. Pamiętam dawno, dawno temu, jak ex znalazła cały dywan tego szitu za szafką obok łóżka, dosłownie dywan. Wtedy byłem w takim stanie, że nic kompletnie nie robiłem przez cały dzień. Znalezienie tych pleśni dało mi nadzieję, że coś się zmieni jak na chwile znajdę siłę. Wywaliłem wszystkie meble, zerwałem podłogę, położyłem panele, wywaliłem łóżko, zamiast niego materac, zmiana tapet, w miesiąc stałem się kompletnie nowym człowiekiem. Motywację dała mi dziewczyna, takie coś jest bardzo silnym impulsem, sam z siebie cholera wie, czy dałbym radę coś zdziałać.
Teraz po tym zalaniu pokoju znowu czuję, że wraca, taki sam katar, takie samo samopoczucie. Powinienem zrobić solidne porządki, zanim mnie przygniecie tak, że przez pół roku nie znajdę w sobie energii na jakąś większą zmianę.
Może w końcu się przekonam do oczyszczacza powietrza...
No mniejsza.
Zrobiłem małe sprzątanie pokoju, coś, co odkładałem od... dawna. No i tu znowu można się zastanawiać, czy dhea pomogło, bo podobno u osób z niedoborami taki jest efekt, robią coś, co mieli zaległe od miesięcy albo i lat, czy po prostu ta cholerna alergia (o ile to alergia) zmusiła mnie do działania.
Z pleśniami jest ten problem, że im więcej ich się namnoży, tym bardziej człowiek jest padnięty i tym mniej ma siły na cokolwiek, przez co nie sprząta i robi się tego coraz więcej. Pamiętam dawno, dawno temu, jak ex znalazła cały dywan tego szitu za szafką obok łóżka, dosłownie dywan. Wtedy byłem w takim stanie, że nic kompletnie nie robiłem przez cały dzień. Znalezienie tych pleśni dało mi nadzieję, że coś się zmieni jak na chwile znajdę siłę. Wywaliłem wszystkie meble, zerwałem podłogę, położyłem panele, wywaliłem łóżko, zamiast niego materac, zmiana tapet, w miesiąc stałem się kompletnie nowym człowiekiem. Motywację dała mi dziewczyna, takie coś jest bardzo silnym impulsem, sam z siebie cholera wie, czy dałbym radę coś zdziałać.
Teraz po tym zalaniu pokoju znowu czuję, że wraca, taki sam katar, takie samo samopoczucie. Powinienem zrobić solidne porządki, zanim mnie przygniecie tak, że przez pół roku nie znajdę w sobie energii na jakąś większą zmianę.
Może w końcu się przekonam do oczyszczacza powietrza...



