07-18-2026, 01:36 AM
No i coś, co kolejny raz już zauważam, w momencie, gdy pojawiają się problemy z układem trawiennym, pogłębia się objaw Terry'ego, teraz jest wyraźniejszy.
W marskości mechanizm objawu to przejście krwi do naczynek krwionośnych w jelitach, co powoduje reakcję organizmu, próbującego przywrócić krążenie w innych regionach, poprzez rozszerzenie naczyń. Konkretnie w marskości wynika to w dużej mierze z braku przepustowości w wątrobie, przez co krew jest zatrzymana i rośnie ciśnienie w żyle, która do wątroby prowadzi, a także we wszystkich bezpośrednio ją zasilających, w mniejszym stopniu w dalszych (czyli wszystkich, bo wszystkie prowadzą w końcu do żyły w wątrobie).
Drugi mechanizm to nadmierny rozwój flory jelitowej, która produkuje zbyt wiele tlenków azotu, także rozszerzających naczynka.
No i teraz są dwie opcje.
Jedna, objaw u mnie wynika z czymś, co jest w jelitach. Czort wie czym, może być nadmiar jakiejś bakterii, grzybów, nawet pierwotniaków, może być niekorzystna budowa, np nie tak ułożone naczynia krwionośne, nie taka praca któregoś nerwu, nie taka produkcja np żółci w wątrobie (to właśnie niski poziom żółci zmienia skład flory jelitowej w marskości wątroby), nawet jakiś proces zbliżony do autoimmunologicznego, typu celiakia.
Druga, wynika z czegoś innego, ale to "coś", oprócz wpływać na paznokcie, wpływa też na pracę jelit.
Pamiętam gdy objaw się pojawił, jeszcze przed 2010, był bardzo, baaaaaaaardzo mocno widoczny, a rozwolnienia miałem codziennie, naprawdę mocne. Angielski termin to "explosive diarrhea" czy jakoś tak, to nie było zwykłe rozwolnienie. I ciągnęło się miesiącami. Pomógł zdaje się cynk.
Nigdy nie doszedłem do przyczyny, infekcja jelitowa jest dość mało prawdopodobna, bo to nie jest coś, co może utrzymywać się przez 20 lat. Zaburzenia hormonów już prędzej, podobnie jak zmiany mechaniczne, łącznie z możliwym scenariuszem trwałego uszkodzenia naczynek. Ale hipotezie trwałego uszkodzenia przeczy fakt, że objaw potrafi się robić mocniejszy albo słabszy, co wiąże się z pracą jelit.
Tarczyca jest jedną z możliwych odpowiedzi, jako że nadczynność daje biegunki jako objaw.
Hmmm... wstępnie można założyć, że owszem, jest trwałe uszkodzenie naczynek, ALE niewielkie. Niemniej niewielkie wahania np poziomu tlenków azotu sprawiają, że objaw staje się bardziej albo mniej widoczny, stąd wrażliwość na problemy jelitowe.
W marskości mechanizm objawu to przejście krwi do naczynek krwionośnych w jelitach, co powoduje reakcję organizmu, próbującego przywrócić krążenie w innych regionach, poprzez rozszerzenie naczyń. Konkretnie w marskości wynika to w dużej mierze z braku przepustowości w wątrobie, przez co krew jest zatrzymana i rośnie ciśnienie w żyle, która do wątroby prowadzi, a także we wszystkich bezpośrednio ją zasilających, w mniejszym stopniu w dalszych (czyli wszystkich, bo wszystkie prowadzą w końcu do żyły w wątrobie).
Drugi mechanizm to nadmierny rozwój flory jelitowej, która produkuje zbyt wiele tlenków azotu, także rozszerzających naczynka.
No i teraz są dwie opcje.
Jedna, objaw u mnie wynika z czymś, co jest w jelitach. Czort wie czym, może być nadmiar jakiejś bakterii, grzybów, nawet pierwotniaków, może być niekorzystna budowa, np nie tak ułożone naczynia krwionośne, nie taka praca któregoś nerwu, nie taka produkcja np żółci w wątrobie (to właśnie niski poziom żółci zmienia skład flory jelitowej w marskości wątroby), nawet jakiś proces zbliżony do autoimmunologicznego, typu celiakia.
Druga, wynika z czegoś innego, ale to "coś", oprócz wpływać na paznokcie, wpływa też na pracę jelit.
Pamiętam gdy objaw się pojawił, jeszcze przed 2010, był bardzo, baaaaaaaardzo mocno widoczny, a rozwolnienia miałem codziennie, naprawdę mocne. Angielski termin to "explosive diarrhea" czy jakoś tak, to nie było zwykłe rozwolnienie. I ciągnęło się miesiącami. Pomógł zdaje się cynk.
Nigdy nie doszedłem do przyczyny, infekcja jelitowa jest dość mało prawdopodobna, bo to nie jest coś, co może utrzymywać się przez 20 lat. Zaburzenia hormonów już prędzej, podobnie jak zmiany mechaniczne, łącznie z możliwym scenariuszem trwałego uszkodzenia naczynek. Ale hipotezie trwałego uszkodzenia przeczy fakt, że objaw potrafi się robić mocniejszy albo słabszy, co wiąże się z pracą jelit.
Tarczyca jest jedną z możliwych odpowiedzi, jako że nadczynność daje biegunki jako objaw.
Hmmm... wstępnie można założyć, że owszem, jest trwałe uszkodzenie naczynek, ALE niewielkie. Niemniej niewielkie wahania np poziomu tlenków azotu sprawiają, że objaw staje się bardziej albo mniej widoczny, stąd wrażliwość na problemy jelitowe.



