06-22-2026, 03:03 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-22-2026, 03:16 AM przez tomakin.)
Czytam teraz, że brak kwasu foliowego, czy może w ogóle walnięta metylacja to coś, co bezpośrednio przyczynia się do zatrucia estrogenem. Organizm nie potrafi usuwać jego toksycznych form, powstających z rozpadu.
No i to mogłoby częściowo tłumaczyć, skąd bierze się objaw Terry'ego u osób z niewydolnością metylacji.
No cholera... ten objaw mnie najmocniej męczy, bo on powinien być najłatwiejszą do zdiagnozowania i wyleczenia rzeczą. On MUSI być efektem czegoś dużego w organizmie, jakiegoś mocnego rozchwiania równowagi jakiegoś hormonu albo coś w tym stylu. Użycie jednego suplementu czy leku, który blokuje jedną konkretną rzecz, powinno dać odpowiedź. Przykładowo, zablokowanie estrogenów.
No właśnie, estrogeny są najmocniejszą hipotezą, skąd ten objaw może się brać. Raz, że ludzie którzy w ogóle odkryli i opisali objaw Terry'ego sugerują estrogen jako potencjalną przyczynę, dwa, wysoki E powoduje "pajączki" pod skórą, które powstają na skutek identycznego mechanizmu, nadmiernego rozszerzenia naczynek. No i wreszcie trzy, są te zdjęcia ludzi z nadmiarem estrogenów, gdzie niekiedy widać objaw.
Argumenty przeciw też są niczego sobie, przede wszystkim, nie rosną mi cycki, no w każdym razie nie zauważyłem. Nie widać też zmian na paznokciach osób, które robią sobie terapię estrogenową.
Cholera... na starym forum był gość, który sterydy brał na siłkę, efektem ubocznym był objaw Terry'ego i gość podejrzewał, że to wynik źle zrobionego odbloku czy coś, przez co estrogeny mu za bardzo podskoczyły.
No tak czy tak, wracając. Wysokie estrogeny muszą mieć przyczynę. Słaba metylacja... no OK, ale to może być jedyna rzecz.
A jakby powiązać to z tarczycą? Bo jej nawet lekka nadczynność daje jako efekt uboczny bardzo mocno podniesiony estrogen, co zresztą jest jednym z argumentów za tym, że to właśnie on odpowiada za objaw Terry'ego.
No i teraz tak. W 2010 brałem karnitynę i witaminę E, obie te rzeczy mocno wyciszają tarczycę. Jadłem brokuły, które blokują syntezę estrogenu. Brałem kwas foliowy, który ułatwia jego usuwanie, a także cholinę, która wzmacnia wątrobę oraz metylację, co również zwiększa usuwanie.
W 2020 brałem rzeczy, które mogą blokować estrogen, na pewno bor, na pewno DAA, być może nawet DHEA. Nawet mam wiadomości do ludzi, gdzie pisałem, że blokuję estrogeny. Wyciszałem tarczycę. Brałem kreatynę, która zwalnia metylację.
Brałem też duże dawki melatoniny, która przynajmniej w niektórych badaniach miała silny efekt obniżający estrogen.
No i znowu, wszystko niby się zgadza. A jak próbuję to wprowadzić w życie, to nie ma efektów.
Hmm... no cóż, nie mam wszystkich tych supli pod ręką, które brałem wtedy. Na pewno nie te z 2020, tam było DHEA, był DAA.
No dobra, może kwas foliowy był brakującym elementem. Zobaczymy za kilka dni.
Wziąłem dziś piracetam i kreatynę, efekty poprawy pracy mózgu są dość mocne. Nie wiem, na ile to może być efekt dużych dawek B12 i kwasu foliowego.
A... jeśli to co wyżej o kwasie foliowym pisałem jest prawdą (to głównie wymysły google ai), to niedobór B12 powinien prowadzić do wzrostu estrogenu. I za cholerę nie mogę znaleźć badań. W sensie, zero, nikt tego nie sprawdził.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8796619/
u myszy sprawdzili, estrogen wręcz spadł
czyli odwrotnie jak bot pisał.
No ale może być tak, że faktycznie nie są usuwane toksyczne produkty przemiany estrogenu, więc pomimo tego, że on sam jest nisko, to dalej może być zatrucie.
No dobra, sprawdźmy tutaj
https://www.jci.org/articles/view/105709/pdf
jakie konkretnie metabolity estrogenu rosną w marskości? Jak się okazuje, nie wszystkie. Rośnie głównie ten
https://en.wikipedia.org/wiki/16%CE%B1-Hydroxyestrone
Hmm, ale też nie jest jakoś szczególnie mocno podniesiony...
No nic. Wracam do pianina.
No i to mogłoby częściowo tłumaczyć, skąd bierze się objaw Terry'ego u osób z niewydolnością metylacji.
No cholera... ten objaw mnie najmocniej męczy, bo on powinien być najłatwiejszą do zdiagnozowania i wyleczenia rzeczą. On MUSI być efektem czegoś dużego w organizmie, jakiegoś mocnego rozchwiania równowagi jakiegoś hormonu albo coś w tym stylu. Użycie jednego suplementu czy leku, który blokuje jedną konkretną rzecz, powinno dać odpowiedź. Przykładowo, zablokowanie estrogenów.
No właśnie, estrogeny są najmocniejszą hipotezą, skąd ten objaw może się brać. Raz, że ludzie którzy w ogóle odkryli i opisali objaw Terry'ego sugerują estrogen jako potencjalną przyczynę, dwa, wysoki E powoduje "pajączki" pod skórą, które powstają na skutek identycznego mechanizmu, nadmiernego rozszerzenia naczynek. No i wreszcie trzy, są te zdjęcia ludzi z nadmiarem estrogenów, gdzie niekiedy widać objaw.
Argumenty przeciw też są niczego sobie, przede wszystkim, nie rosną mi cycki, no w każdym razie nie zauważyłem. Nie widać też zmian na paznokciach osób, które robią sobie terapię estrogenową.
Cholera... na starym forum był gość, który sterydy brał na siłkę, efektem ubocznym był objaw Terry'ego i gość podejrzewał, że to wynik źle zrobionego odbloku czy coś, przez co estrogeny mu za bardzo podskoczyły.
No tak czy tak, wracając. Wysokie estrogeny muszą mieć przyczynę. Słaba metylacja... no OK, ale to może być jedyna rzecz.
A jakby powiązać to z tarczycą? Bo jej nawet lekka nadczynność daje jako efekt uboczny bardzo mocno podniesiony estrogen, co zresztą jest jednym z argumentów za tym, że to właśnie on odpowiada za objaw Terry'ego.
No i teraz tak. W 2010 brałem karnitynę i witaminę E, obie te rzeczy mocno wyciszają tarczycę. Jadłem brokuły, które blokują syntezę estrogenu. Brałem kwas foliowy, który ułatwia jego usuwanie, a także cholinę, która wzmacnia wątrobę oraz metylację, co również zwiększa usuwanie.
W 2020 brałem rzeczy, które mogą blokować estrogen, na pewno bor, na pewno DAA, być może nawet DHEA. Nawet mam wiadomości do ludzi, gdzie pisałem, że blokuję estrogeny. Wyciszałem tarczycę. Brałem kreatynę, która zwalnia metylację.
Brałem też duże dawki melatoniny, która przynajmniej w niektórych badaniach miała silny efekt obniżający estrogen.
No i znowu, wszystko niby się zgadza. A jak próbuję to wprowadzić w życie, to nie ma efektów.
Hmm... no cóż, nie mam wszystkich tych supli pod ręką, które brałem wtedy. Na pewno nie te z 2020, tam było DHEA, był DAA.
No dobra, może kwas foliowy był brakującym elementem. Zobaczymy za kilka dni.
Wziąłem dziś piracetam i kreatynę, efekty poprawy pracy mózgu są dość mocne. Nie wiem, na ile to może być efekt dużych dawek B12 i kwasu foliowego.
A... jeśli to co wyżej o kwasie foliowym pisałem jest prawdą (to głównie wymysły google ai), to niedobór B12 powinien prowadzić do wzrostu estrogenu. I za cholerę nie mogę znaleźć badań. W sensie, zero, nikt tego nie sprawdził.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8796619/
u myszy sprawdzili, estrogen wręcz spadł
czyli odwrotnie jak bot pisał.No ale może być tak, że faktycznie nie są usuwane toksyczne produkty przemiany estrogenu, więc pomimo tego, że on sam jest nisko, to dalej może być zatrucie.
No dobra, sprawdźmy tutaj
https://www.jci.org/articles/view/105709/pdf
jakie konkretnie metabolity estrogenu rosną w marskości? Jak się okazuje, nie wszystkie. Rośnie głównie ten
https://en.wikipedia.org/wiki/16%CE%B1-Hydroxyestrone
Hmm, ale też nie jest jakoś szczególnie mocno podniesiony...
No nic. Wracam do pianina.



