06-19-2026, 02:59 AM
No i ten, co ja miałem... a, objaw terry'ego na pewno nie znika od tego kremu. Liczyłem, że jak tak ślicznie poradził sobie z odciskiem, to może jakiś jego składnik jest niezbędny do prawidłowego działania kolagenu, a mi go brakuje. No niestety. Na początku nawet było wrażenie, że objaw zanika, ale on chyba zawsze był odrobinę słabiej zaznaczony na tym właśnie palcu.
Jeszcze czasem smaruję, żeby zobaczyć, czy nie znikną od niego prążki. One rosną pomału i właśnie zaczną się pojawiać te, które tworzyły się, gdy pierwszy raz smarowałem.
Olejków eterycznych nie biorę, za to jem dużo cysteiny, no niestety, ona powoduje bardzo silne gazy. Trzeba z tym żyć.
I nie jest prawdą, że przez sen nie czuć zapachów. Czuć, jeśli są wystarczająco mocne. Takie jak np po cysteinie...
Biorę po 80 mg escyny dziennie, podzielone na 2 porcje. Tak przez kilka dni, do wysycenia, potem zmniejszę do 40.
Cały czas myślę, czy coś jeszcze powinienem ogarnąć. Co mogło stać się w 2010, co w 2020, czego nie ma teraz na rozkładzie? Cholera no, mogło być połączenie supli i diety. Brokuły zbijające estrogeny plus blokery tarczycy, utrudniające ich nadmierną produkcję. Mogłem zablokować jakiś hormon, nic o tym nie wiedząc, np w 2010 były bardzo duże dawki witaminy C, na tyle duże, że mogące coś zablokować w organizmie. Albo wzmocnić.
Dwa okresy, gdy zrobiłem coś, po czym obłączki zaczęły rosnąć. Albo i nie zrobiłem, mogło coś się po prostu stać, niezależnie od suplementów czy leków.
Obłączek na prawej ręce zrobił się bardzo mały, one się ostatnio pomniejszyły. Czyli coś teraz robię ŹLE, a nie dobrze.
No, kreatyna i większe dawki brokułów nie pomagają na obłączki, nie same z siebie. Tyle wiadomo. W ogóle te rzeczy, które brałem przez ostatnie 2 miesiące można wykreślić z listy, za wyjątkiem tych, które pojawiły się przez ostatnie dni.
Może ta kreatyna... ona bardzo mi pomogła, ale podejrzewałem, że ona może mocno zużyć "zasoby". Odpalić w organizmie procesy, które od dawna były nieaktywne. To mogło doprowadzić do masowego zużycia substancji, których już wcześniej brakowało, stąd zmniejszenie się obłączków, zamiast ich wzrost.
Kurcze, to nawet nie brzmi mądrze
No nic, zobaczę z cysteiną teraz, obserwuję skórę głowy. Na razie czysto, ale jest świeżo po szamponie.
Oprócz tego wezmę B12 i kwas foliowy. Obie pod język, może ten cholerny kwas też się lepiej dzięki temu wchłonie? No i przez kilka dni spróbuję więcej foliowego, chociaż mam po nim stany lękowe. Były opisy, jak ludziom po suplach zużywających kwas foliowy zanikały obłączki, a wracały, gdy zaczynali go brać.
A, z dobrych rzeczy, po pękniętej wardze od dawna już nie ma śladu, nie wiem, czy już pisałem. Cholera wie, co to było, czy niedobór, czy jakaś chroniczna infekcja.
Jeszcze czasem smaruję, żeby zobaczyć, czy nie znikną od niego prążki. One rosną pomału i właśnie zaczną się pojawiać te, które tworzyły się, gdy pierwszy raz smarowałem.
Olejków eterycznych nie biorę, za to jem dużo cysteiny, no niestety, ona powoduje bardzo silne gazy. Trzeba z tym żyć.
I nie jest prawdą, że przez sen nie czuć zapachów. Czuć, jeśli są wystarczająco mocne. Takie jak np po cysteinie...
Biorę po 80 mg escyny dziennie, podzielone na 2 porcje. Tak przez kilka dni, do wysycenia, potem zmniejszę do 40.
Cały czas myślę, czy coś jeszcze powinienem ogarnąć. Co mogło stać się w 2010, co w 2020, czego nie ma teraz na rozkładzie? Cholera no, mogło być połączenie supli i diety. Brokuły zbijające estrogeny plus blokery tarczycy, utrudniające ich nadmierną produkcję. Mogłem zablokować jakiś hormon, nic o tym nie wiedząc, np w 2010 były bardzo duże dawki witaminy C, na tyle duże, że mogące coś zablokować w organizmie. Albo wzmocnić.
Dwa okresy, gdy zrobiłem coś, po czym obłączki zaczęły rosnąć. Albo i nie zrobiłem, mogło coś się po prostu stać, niezależnie od suplementów czy leków.
Obłączek na prawej ręce zrobił się bardzo mały, one się ostatnio pomniejszyły. Czyli coś teraz robię ŹLE, a nie dobrze.
No, kreatyna i większe dawki brokułów nie pomagają na obłączki, nie same z siebie. Tyle wiadomo. W ogóle te rzeczy, które brałem przez ostatnie 2 miesiące można wykreślić z listy, za wyjątkiem tych, które pojawiły się przez ostatnie dni.
Może ta kreatyna... ona bardzo mi pomogła, ale podejrzewałem, że ona może mocno zużyć "zasoby". Odpalić w organizmie procesy, które od dawna były nieaktywne. To mogło doprowadzić do masowego zużycia substancji, których już wcześniej brakowało, stąd zmniejszenie się obłączków, zamiast ich wzrost.
Kurcze, to nawet nie brzmi mądrze
No nic, zobaczę z cysteiną teraz, obserwuję skórę głowy. Na razie czysto, ale jest świeżo po szamponie. Oprócz tego wezmę B12 i kwas foliowy. Obie pod język, może ten cholerny kwas też się lepiej dzięki temu wchłonie? No i przez kilka dni spróbuję więcej foliowego, chociaż mam po nim stany lękowe. Były opisy, jak ludziom po suplach zużywających kwas foliowy zanikały obłączki, a wracały, gdy zaczynali go brać.
A, z dobrych rzeczy, po pękniętej wardze od dawna już nie ma śladu, nie wiem, czy już pisałem. Cholera wie, co to było, czy niedobór, czy jakaś chroniczna infekcja.



