06-18-2026, 02:23 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-18-2026, 02:30 AM przez tomakin.)
https://www.nature.com/articles/s41598-026-46124-6
no i to, co już wklejałem, ale powtórzę. Escyna, czyli ekstrakt z kasztanowca, chroniła przed uszkodzeniami wywołanymi nadczynnością.
No i co jest istotne, dalej nie mam pewności, czy to nadczynność. Ale jako że objawy się mocno zgadzają, to może być po prostu coś, co ma ten sam mechanizm działania, w tym wypadku głównie stres oksydacyjny.
Co tam jest ciekawe, efekt escyny był LEPSZY od klasycznej terapii lekami przeciwtarczycowymi. Dużo lepszy. Inna sprawa, że leki nie zbiły poziomu hormonów do normy, więc nic dziwnego, że nie były mocno skuteczne.
Użyto dokładnie tych samych tabletek, które ja mam (reparil), ale... gdzie tam jest podana dawka?! Aaaa, w tabelce. 30 mg/kg.
To odpowiada... zaraz zaraz... 5 mg/kg u człowieka. Czyli... 400 mg dla 80 kg chłopa. Rutyny jeszcze więcej, jakieś 700 mg bym musiał.
No nic, escyny jest w tabletce 20 mg. Nawet gdybym olał potencjalne skutki uboczne i chciał brać tyle, co tam, to nie ma opcji, żebym wciągał 20 tabletek dziennie. Za drogo by wyszło.
/edit ślepy jestem, 10 mg/kg escyny. 130 mg na chłopa. No, to już jest rozsądne. Tam użyto takich dawek, ale też szczury miały naprawdę niewąską nadczynność. Ja jeśli w ogóle mam, to subkliniczną, gdzie dużo niższa dawka powinna całkowicie wystarczyć.
Brałem 40 mg i wracam do tego.
A, rutyny wyszłoby... 650 mg? Jakoś tak. Tylko tam w badaniu była słabsza.
No i te efekty pozytywne to było np zapobieganie uszkodzeniom serca. Nie całkowicie, bo jednak wskaźnik jest nieco wyższy niż u zdrowych zwierząt, ale też dosłownie 3 razy niższy, niż u zwierząt które dostały standardowe leki przeciw nadczynności.
Tak teraz myślę, czy to nie escyna mogła odpowiadać za ten okres poprawy który miałem parę dni temu, bo też brałem. Podejrzewam bor, no ale kto wie, kto wie.
no i to, co już wklejałem, ale powtórzę. Escyna, czyli ekstrakt z kasztanowca, chroniła przed uszkodzeniami wywołanymi nadczynnością.
No i co jest istotne, dalej nie mam pewności, czy to nadczynność. Ale jako że objawy się mocno zgadzają, to może być po prostu coś, co ma ten sam mechanizm działania, w tym wypadku głównie stres oksydacyjny.
Co tam jest ciekawe, efekt escyny był LEPSZY od klasycznej terapii lekami przeciwtarczycowymi. Dużo lepszy. Inna sprawa, że leki nie zbiły poziomu hormonów do normy, więc nic dziwnego, że nie były mocno skuteczne.
Użyto dokładnie tych samych tabletek, które ja mam (reparil), ale... gdzie tam jest podana dawka?! Aaaa, w tabelce. 30 mg/kg.
To odpowiada... zaraz zaraz... 5 mg/kg u człowieka. Czyli... 400 mg dla 80 kg chłopa. Rutyny jeszcze więcej, jakieś 700 mg bym musiał.
No nic, escyny jest w tabletce 20 mg. Nawet gdybym olał potencjalne skutki uboczne i chciał brać tyle, co tam, to nie ma opcji, żebym wciągał 20 tabletek dziennie. Za drogo by wyszło.
/edit ślepy jestem, 10 mg/kg escyny. 130 mg na chłopa. No, to już jest rozsądne. Tam użyto takich dawek, ale też szczury miały naprawdę niewąską nadczynność. Ja jeśli w ogóle mam, to subkliniczną, gdzie dużo niższa dawka powinna całkowicie wystarczyć.
Brałem 40 mg i wracam do tego.
A, rutyny wyszłoby... 650 mg? Jakoś tak. Tylko tam w badaniu była słabsza.
No i te efekty pozytywne to było np zapobieganie uszkodzeniom serca. Nie całkowicie, bo jednak wskaźnik jest nieco wyższy niż u zdrowych zwierząt, ale też dosłownie 3 razy niższy, niż u zwierząt które dostały standardowe leki przeciw nadczynności.
Tak teraz myślę, czy to nie escyna mogła odpowiadać za ten okres poprawy który miałem parę dni temu, bo też brałem. Podejrzewam bor, no ale kto wie, kto wie.



