06-15-2026, 10:50 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-15-2026, 10:50 PM przez tomakin.)
Odkopię stary koenzym Q10, niestety w proszku, słabiej przyswajalny, no ale zawsze to coś, trochę oleju z ogórecznika do niego wypiję.
Koenzym to jedna z rzeczy, które znikają z organizmu podczas okresów nadczynności. Dalej kompletnie nie jestem do tego przekonany, bo powinien spaść również (między innymi) cholesterol, a ten mam podniesiony. No i co, spada poziom tylko niektórych substancji, a inne zostają jak trzeba? Bez sensu.
No ale fakt, że odkąd dbam o regularne branie karnityny, znikły stany lękowe, znikła bezsenność. Fakt, że okresy poprawy zawsze pokrywały się z suplami, które wyciszają tarczycę, tak te dwa duże w 2010 i w 2020, jak i te co ostatnio śledziłem.
Zostaje tylko problem objawu Terry'ego, który ma tylko kilka możliwych przyczyn i wyeliminowałem wszystkie z tych znanych, oprócz właśnie tarczycy. A problem jest w tym, że on nie znika ani po karnitynie, ani po ziołach przeciw nadczynności. Jakby znikł, sprawa byłaby jasna. Ale cholera, nie znika no. Albo robię to za słabo, albo u mnie jest przyczyna spoza listy opisanych w literaturze medycznej.
...no chciałem napisać, że zaczynam brać Q10, a okazało się, że zostały 2 ostatnie tabletki. Eh, zamówię to. Przy nadczynności to jest absolutnie niezbędna rzecz, co prawda nie mam pewności, czy mam nadczynność, ale to jest niewielki koszt, a duże potencjalne zyski.
Poprawa działania mózgu coraz wyraźniejsza. No, bor robi robotę, ewentualnie selen, ale stawiam na bor.
Koenzym to jedna z rzeczy, które znikają z organizmu podczas okresów nadczynności. Dalej kompletnie nie jestem do tego przekonany, bo powinien spaść również (między innymi) cholesterol, a ten mam podniesiony. No i co, spada poziom tylko niektórych substancji, a inne zostają jak trzeba? Bez sensu.
No ale fakt, że odkąd dbam o regularne branie karnityny, znikły stany lękowe, znikła bezsenność. Fakt, że okresy poprawy zawsze pokrywały się z suplami, które wyciszają tarczycę, tak te dwa duże w 2010 i w 2020, jak i te co ostatnio śledziłem.
Zostaje tylko problem objawu Terry'ego, który ma tylko kilka możliwych przyczyn i wyeliminowałem wszystkie z tych znanych, oprócz właśnie tarczycy. A problem jest w tym, że on nie znika ani po karnitynie, ani po ziołach przeciw nadczynności. Jakby znikł, sprawa byłaby jasna. Ale cholera, nie znika no. Albo robię to za słabo, albo u mnie jest przyczyna spoza listy opisanych w literaturze medycznej.
...no chciałem napisać, że zaczynam brać Q10, a okazało się, że zostały 2 ostatnie tabletki. Eh, zamówię to. Przy nadczynności to jest absolutnie niezbędna rzecz, co prawda nie mam pewności, czy mam nadczynność, ale to jest niewielki koszt, a duże potencjalne zyski.
Poprawa działania mózgu coraz wyraźniejsza. No, bor robi robotę, ewentualnie selen, ale stawiam na bor.



