06-07-2026, 11:40 PM
O, cała wielka dyskusja sprzed tygodnia, obłączki porównują na grupie fanatyków B12. Rosną im, powoli, zajmuje to pół roku, rok, ale rosną.
Gdzie widzę problem... jeśli rosną tak powoli, to bardzo możliwe jest, że odpisują osoby, którym akurat zaczęły rosnąć z INNYCH powodów. Bardzo wiele może się zmienić przez rok. No, to tyle z reddita. Na pubmed nic nowego.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11748103/
tutaj konkretnie w nadczynności tarczycy sprawdzali, dlaczego są powiększone naczynia krwionośne (a objaw Terry'ego to właśnie ich powiększenie). Stosowali różne leki, blokujące konkretne mechanizmy i wyszło, że po pierwsze to jest nadmiar tlenków azotu we krwi, po drugie, nadmierna wrażliwość osłonki naczynia krwionośnego na te tlenki. Druga rzecz to nadmierna wrażliwość na noradrenalinę, pytanie tylko, w którą stronę to tam szło, bo ona zmniejszyła przepływ krwi, zamiast zwiększyć.
Nie podoba mi się to, że u mnie objaw nie znika od iluś już lat. Nie wiem, czy jest możliwe, żeby aż tyle czasu utrzymywała się lekka (i tylko lekka) nadczynność, bez innych objawów. Ciężko też uwierzyć, żeby tyle czasu utrzymywały się podniesione tlenki azotu.
No nic, szukam dalej
https://www.semanticscholar.org/paper/Hi...5277d?p2df
tutaj alternatywne wyjasnienie, dlaczego terapia Paulinga działa. Poprzez... obniżenie tlenków azotu.
Sporo badań, gdzie melatonina blokuje tlenki azotu. Z drugiej strony, są badania, gdzie zwiększała przepływ krwi. Podobnie witamina C, jedni mowią, że obniża tlenki, inni, że podwyższa.
Escyna z kasztanowca, to, co bierze się na likwidację "pajączków" wywołanych nadmiarem estrogenów (i co ja biorę), też zwiększa wrażliwość na tlenki azotu, a nie zmniejsza.
Ehh... no jestem pewien, że te moje okresy, w których pojawiały się obłączki, wynikały z wyregulowania przepływu krwi, przez co znacznie więcej jej docierało do macierzy paznokcia. Przepływ jest u mnie zaburzony przez to, co wywołuje objaw Terry'ego, cokolwiek to jest. No i mamy 3 podejrzanych
1. adrenalina, jako że jest podniesiona tak w marskości, jak i w nadczynności, jest też o wiele, wiele większa wrażliwość na nią u osób z nadczynnością. Dosłownie kilkanaście razy większa zmiana przepływu krwi po podaniu jej dotętniczo.
2. estrogeny, też podniesione w obu chorobach, ich nadmiar wywołuje rozszerzenie naczynek, inne niż w objawie Terry'ego, ale jednak podobne, są też te zdjęcia u chorych z podniesionym estrogenem, gdzie być może widać objaw, a być może nie, na dwoje babka wróżyła, bo zdjęć jest mało i słabej jakości
3. tlenki azotu, też podniesione i one są chyba najmocniejszą hipotezą
Adrenalinę można by w sekundę potwierdzić albo wykluczyć, gdyby znaleźć jedno jedyne zdjęcie ręki kogoś, kto ma guza gruczołu, takie osoby potrafią mieć poziom setki razy wyższy od normy.
Oooo... jest
https://www.semanticscholar.org/paper/Te...4/figure/0
białe paznokcie z odcięcia dopływu krwi, ale nie ma rozszerzenia naczynek na końcu. Jakaś druga fota innego przypadku... no dobra, to raczej nie jest adrenalina. Chociaż...
https://www.tandfonline.com/doi/full/10....010.487052
tu jest lekki objaw, który znikł po operacji usunięcia guza. Ale właśnie, lekki. Raczej wywołany powikłaniami po chorobie.
Estrogeny... no dobra, można próbować potwierdzać lub wykluczać naturalnymi blokerami. Można też zbadać krew. Do ogarnięcia.
No i najgorsza rzecz, tlenki azotu. Pojęcia nie mam, z której strony to ugryźć. Ani nie widzę, co je może podnosić, ani co mógłbym testować jako obniżające. Są setki dosłownie supli, które je zwiększają, a tylko jeden, który zmniejsza. Lizyna. Którą kiedyś przez przypadek wyrzuciłem do śmieci.
----
z innej beczki, oleopalmitynowy
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35436932/
suplementacja sprawiała, że naczynia krwionośne przestawały się rozszerzać.
Gdzie widzę problem... jeśli rosną tak powoli, to bardzo możliwe jest, że odpisują osoby, którym akurat zaczęły rosnąć z INNYCH powodów. Bardzo wiele może się zmienić przez rok. No, to tyle z reddita. Na pubmed nic nowego.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11748103/
tutaj konkretnie w nadczynności tarczycy sprawdzali, dlaczego są powiększone naczynia krwionośne (a objaw Terry'ego to właśnie ich powiększenie). Stosowali różne leki, blokujące konkretne mechanizmy i wyszło, że po pierwsze to jest nadmiar tlenków azotu we krwi, po drugie, nadmierna wrażliwość osłonki naczynia krwionośnego na te tlenki. Druga rzecz to nadmierna wrażliwość na noradrenalinę, pytanie tylko, w którą stronę to tam szło, bo ona zmniejszyła przepływ krwi, zamiast zwiększyć.
Nie podoba mi się to, że u mnie objaw nie znika od iluś już lat. Nie wiem, czy jest możliwe, żeby aż tyle czasu utrzymywała się lekka (i tylko lekka) nadczynność, bez innych objawów. Ciężko też uwierzyć, żeby tyle czasu utrzymywały się podniesione tlenki azotu.
No nic, szukam dalej
https://www.semanticscholar.org/paper/Hi...5277d?p2df
tutaj alternatywne wyjasnienie, dlaczego terapia Paulinga działa. Poprzez... obniżenie tlenków azotu.
Sporo badań, gdzie melatonina blokuje tlenki azotu. Z drugiej strony, są badania, gdzie zwiększała przepływ krwi. Podobnie witamina C, jedni mowią, że obniża tlenki, inni, że podwyższa.
Escyna z kasztanowca, to, co bierze się na likwidację "pajączków" wywołanych nadmiarem estrogenów (i co ja biorę), też zwiększa wrażliwość na tlenki azotu, a nie zmniejsza.
Ehh... no jestem pewien, że te moje okresy, w których pojawiały się obłączki, wynikały z wyregulowania przepływu krwi, przez co znacznie więcej jej docierało do macierzy paznokcia. Przepływ jest u mnie zaburzony przez to, co wywołuje objaw Terry'ego, cokolwiek to jest. No i mamy 3 podejrzanych
1. adrenalina, jako że jest podniesiona tak w marskości, jak i w nadczynności, jest też o wiele, wiele większa wrażliwość na nią u osób z nadczynnością. Dosłownie kilkanaście razy większa zmiana przepływu krwi po podaniu jej dotętniczo.
2. estrogeny, też podniesione w obu chorobach, ich nadmiar wywołuje rozszerzenie naczynek, inne niż w objawie Terry'ego, ale jednak podobne, są też te zdjęcia u chorych z podniesionym estrogenem, gdzie być może widać objaw, a być może nie, na dwoje babka wróżyła, bo zdjęć jest mało i słabej jakości
3. tlenki azotu, też podniesione i one są chyba najmocniejszą hipotezą
Adrenalinę można by w sekundę potwierdzić albo wykluczyć, gdyby znaleźć jedno jedyne zdjęcie ręki kogoś, kto ma guza gruczołu, takie osoby potrafią mieć poziom setki razy wyższy od normy.
Oooo... jest
https://www.semanticscholar.org/paper/Te...4/figure/0
białe paznokcie z odcięcia dopływu krwi, ale nie ma rozszerzenia naczynek na końcu. Jakaś druga fota innego przypadku... no dobra, to raczej nie jest adrenalina. Chociaż...
https://www.tandfonline.com/doi/full/10....010.487052
tu jest lekki objaw, który znikł po operacji usunięcia guza. Ale właśnie, lekki. Raczej wywołany powikłaniami po chorobie.
Estrogeny... no dobra, można próbować potwierdzać lub wykluczać naturalnymi blokerami. Można też zbadać krew. Do ogarnięcia.
No i najgorsza rzecz, tlenki azotu. Pojęcia nie mam, z której strony to ugryźć. Ani nie widzę, co je może podnosić, ani co mógłbym testować jako obniżające. Są setki dosłownie supli, które je zwiększają, a tylko jeden, który zmniejsza. Lizyna. Którą kiedyś przez przypadek wyrzuciłem do śmieci.
----
z innej beczki, oleopalmitynowy
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35436932/
suplementacja sprawiała, że naczynia krwionośne przestawały się rozszerzać.



