06-05-2026, 05:30 PM
Olśniło mnie. Taka niby oczywista rzecz, a chyba o tym nie pisałem.
Mianowicie, za objawy nadczynności tarczycy odpowiadają wolne rodniki, co wyszło w tych badaniach, gdzie przeciwutleniacze likwidowały te objawy.
No dobra, skoro mam objawy, a nie mam wyników badań świadczących o nadczynności, nie reaguję też za bardzo na wyciszające zioła, to może... po prostu mam tylko nadmiar wolnych rodników, może to one odpowiadają za objawy? O tym już kiedyś myślałem, ale w kontekście obłączków, a nie nadczynnej tarczycy, a w szczególności objawu Terry'ego, który może jej towarzyszyć.
Pytanie, czy to miałoby jakiś sens u mnie? Bo witamin i innych rzeczy, które mają zbijać wolne rodniki, mam od cholery i jeszcze kawałeczek. Musiałbym mieć tych wolnych rodników naprawdę niewąsko. I nie wiadomo za bardzo, skąd.
No i znowu... może jakaś wada genetyczna? Albo coś zbliżonego?
Mianowicie, za objawy nadczynności tarczycy odpowiadają wolne rodniki, co wyszło w tych badaniach, gdzie przeciwutleniacze likwidowały te objawy.
No dobra, skoro mam objawy, a nie mam wyników badań świadczących o nadczynności, nie reaguję też za bardzo na wyciszające zioła, to może... po prostu mam tylko nadmiar wolnych rodników, może to one odpowiadają za objawy? O tym już kiedyś myślałem, ale w kontekście obłączków, a nie nadczynnej tarczycy, a w szczególności objawu Terry'ego, który może jej towarzyszyć.
Pytanie, czy to miałoby jakiś sens u mnie? Bo witamin i innych rzeczy, które mają zbijać wolne rodniki, mam od cholery i jeszcze kawałeczek. Musiałbym mieć tych wolnych rodników naprawdę niewąsko. I nie wiadomo za bardzo, skąd.
No i znowu... może jakaś wada genetyczna? Albo coś zbliżonego?



